• facebook
  • rss
  • Cisza pełna miłości

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 32/2016

    dodane 04.08.2016 00:00

    Wobec niewyobrażalnego cierpienia ofiar niemieckiego obozu zagłady Franciszek chciał stanąć w pojedynkę, w milczeniu. Chciał wsłuchać się w ich głos. I skutecznie zachęcił do tego innych.

    Przez bramę z cynicznym napisem „Arbeit macht frei” w byłym obozie Auschwitz I papież przeszedł w dniu przypadającym najprawdopodobniej dokładnie w 75. rocznicę heroicznego czynu o. Maksymiliana Kolbego, dobrowolnie zastępującego współwięźnia skazanego na śmierć głodową. Szedł przez obóz jego śladami, na dłuższą chwilę przysiadł na ławeczce przy obozowej kuchni, w miejscu, gdzie wcześniej rozciągał się plac apelowy, na którym stali o. Maksymilian i Franciszek Gajowniczek. Później sam przeszedł pod Ścianę Straceń, gdzie złożył płonącą świecę. Sam też modlił się w celi św. Maksymiliana i uścisnął dłonie grupy więźniów ocalałych z Auschwitz...

    W taki sam sposób, w milczeniu, szedł śladami setek tysięcy więźniów, wędrujących kiedyś wzdłuż rampy w KL Birkenau do krematorium. Pod pomnikiem ofiar wolno kroczył obok tablic upamiętniających śmierć więźniów, a dla zgromadzonych delegacji i pielgrzymów z naszej diecezji był to niezwykły impuls do modlitwy. Na zakończenie znowu krótkie, ale bardzo serdeczne spotkanie z grupką uhonorowanych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. I wymowne słowa, zapisane w księdze pamiątkowej: „(…) Panie, przebacz tyle okrucieństwa...”.

    – Jest to cisza, która otwiera serca na to, co się tu stało. Bez tej ciszy nie sposób wsłuchać się i wczuć w to miejsce. Papież wskazuje, że trzeba poważnie potraktować to ogromne cierpienie – mówił ks. Manfred Deselaers. – Ja odebrałem tę modlitwę papieża w ciszy jako akt solidarności ze mną. Co można po Auschwitz powiedzieć? To milczenie jest krzykiem! – uważa Marian Turski, były więzień KL Auschwitz. – Milczenie papieża Franciszka wypełnione było modlitwą – nie ma wątpliwości ks. prał. Józef Oleszko, proboszcz bielskiej parafii Trójcy Przenajświętszej. – Franciszek wypełnił tę ciszę świadomością, że Pan Bóg był tutaj pomimo tych wszystkich strasznych rzeczy. – Kazał nam zatrzymać się i zastanowić – przyznaje ks. Zbigniew Zachorek z oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana. – Widać było ciężar myśli, które niósł papież... – dodawali Małgorzata i Tadeusz Banasiowie, pielgrzymi z Rycerki Górnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół