• facebook
  • rss
  • Nasz błogosławiony – o. Michał

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    Beatyfikacja. Ojcowie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski oraz włoski ksiądz Alessandro Dordi zostali wyniesieni na ołtarze 5 grudnia w Chimbote, stolicy diecezji, na której terenie wszyscy trzej zostali zamordowani w sierpniu 1991 roku. Jak mówił w homilii kard. Angelo Amato, choć mówili różnymi językami, to właściwym i najważniejszym językiem był dla nich język miłości.

    Ojciec Michał Tomaszek w jednym z listów niedługo po złożonych ślubach wieczystych napisał: „W czasie leżenia krzyżem (podczas Litanii do Wszystkich Świętych) bardzo to przeżywałem... Wówczas na dywanie to serce mocniej zabiło. A myślało się o wszystkim: Czy leżeć do końca? Co by było, gdybym wstał? A co by było, gdybym zasnął? Miałem świadomość, że to są ostatnie chwile przed decyzją... Myśli biegały szybko...”.

    Zaledwie 6 lat później znów leżał twarzą do ziemi, znowu z tym samym pytaniem. Czy naprawdę jest gotów odpowiedzieć Bogu: TAK? Był gotów, ale już tylko Bóg poznał jego ostatnie myśli.

    Znał je zresztą od dawna, bo bł. Michał od dziecka często z Bogiem rozmawiał. Koledzy w niższym seminarium duchownym zapamiętali zwłaszcza to, że modlił się więcej niż reszta, a przy jego łóżku zawsze stała mała figurka Matki Bożej, którą przywiózł z domu. Bo z Maryją też sporo rozmawiał...

    Już jako misjonarza pochłaniały go spotkania z dziećmi i młodzieżą, którą w wielkiej liczbie gromadził w kościele. Nie żałował czasu i sił na konkretną pomoc, której żyjący w surowych andyjskich warunkach ubodzy Indianie bardzo potrzebowali.

    Hołd w Peru i w Polsce

    Wśród tysięcy uczestników bea- tyfikacyjnej Eucharystii w Chimbote byli także przedstawiciele naszej diecezji, a wśród nich bp Roman Pindel i najbliższa rodzina bł. Michała Tomaszka.

    W odczytanym przez kard. Angela Amato liście apostolskim papieża Franciszka, w którym franciszkańscy misjonarze zostali zaliczeni do błogosławionych, zawarta została także decyzja o tym, że ich wspomnienie będzie obchodzone w dniu ich męczeńskiej śmierci w obronie wiary – 9 sierpnia.

    Jak zaznaczył kard. Amato w homilii, ich postawa w kontaktach z mieszkańcami andyjskich wiosek, którą określił jako język miłości, była ważnym czynnikiem odwrócenia sytuacji w Peru, nękanym przez terrorystów i liczne akty przemocy.

    – Jesteśmy pewni, że to świadectwo polskich męczenników przyczyniło się do wyzwolenia Peru z terroryzmu. To, że oni przyjęli męczeństwo, pomogło moim braciom i siostrom pozostać przy Chrystusie i wzrastać w wierze – potwierdzał Alberto Salas Barahona, ambasador Peru w Polsce, podczas Eucharystii koncelebrowanej pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza w bazylice św. Franciszka w Krakowie.

    W Łękawicy

    W dniu beatyfikacji mieszkańcy Łękawicy dziękowali Bogu za tę beatyfikację, a ci trochę starsi wracali do wspomnień. Trudno dziś przejść przez centrum miejscowości, by nie natknąć się na billboardy z jego fotografią i nie natknąć się na to pogodne, choć zawsze trochę zamyślone spojrzenie. – Taki był od dziecka. Razem chodziliśmy do jednej klasy, nawet siedzieliśmy jakiś czas w jednej ławce. Ale znaliśmy się nie tylko ze szkoły. Razem paśliśmy krowy, razem paliliśmy ogniska, razem chodziliśmy po kolędzie – wspomina Stanisław Baczyński z Łękawicy, jeden ze świadków w procesie beatyfikacyjnym. – Czy widać było w nim wtedy świętość? Był cichy, spokojny, koleżeński, widzieliśmy, że często bywa zamyślony. Wtedy nie rozumieliśmy tego tak, jak patrzymy na to dzisiaj. Teraz widać wyraźnie, że Michał miał zawsze w sobie coś, co stawiało przed człowiekiem znak zapytania, zmuszało do refleksji. A kiedy okazało się, że poszedł drogą kapłańskiego powołania, czuliśmy się dumni jako jego koledzy...

    Potwierdzeniem tej dumy z wyjątkowego rodaka są nazwane jego imieniem ulica, hala sportowa oraz jego tablica w kościele. Od 5 grudnia w świątyni przybył kolejny znak: poświęcony tego dnia wizerunek bł. o. Tomaszka. I kolejny ważny dzień w parafialnym kalendarzu: 9 sierpnia, wspomnienie błogosławionego.

    Przed jego obrazem

    Obraz zakonnika z różańcem w dłoniach namalował parafianin Jan Popielarczyk z Okrajnika. – Ten różaniec w dłoniach przypomina, jak ważna dla bł. Michała była ta modlitwa i jak bardzo czcił Matkę Bożą Niepokalaną – mówi ks. kan. Jerzy Smalcerz. Jak dodaje, do 5 grudnia podczas każdej Mszy św. łękawiczanie modlili się o jego beatyfikację, a teraz będą się modlić o kanonizację. – Był już w seminarium, kiedy zostałem tu proboszczem. Potem były prymicje. Pamiętam go z tamtego czasu: zawsze spokojny, miły, bardzo pobożny i rozmodlony. I widział siebie tylko jako misjonarza. Poczytuję sobie to za dar od Pana Boga, że również jako proboszcz jego rodzinnej parafii mogę uczestniczyć w dziękczynieniu za jego beatyfikację – mówi ks. kan. Jerzy Smalcerz.

    W pamięci został mu także tamten dzień, kiedy dotarła wiadomość, że został zamordowany. – Pojechałem od razu do rodziny, żeby ich jakoś wesprzeć. W tym czasie dojechali już także ojcowie franciszkanie. Mama o. Michała przeżywała to bardzo mocno, ale też z wielką godnością. To była silna, doświadczona trudnymi przeżyciami osoba – wspomina ks. kan. Smalcerz.

    Dwaj bracia w Rychwałdzie

    – Ten obraz wygląda trochę inaczej niż ten oficjalny, beatyfikacyjny, ale wyraża on tęsknotę za tym, co jest nieprzemijające: to jest chwała Boża. W tle pojawiają się góry, które mają różne barwy: te szare są jak nasze życie, te jasne jak piasek pustyni, mówiące o chwale, która nas czeka w niebiosach. Na ich tle dwóch braci, którzy w szarych habitach głoszą pokój i dobro. W tym wizerunku przypominają nam o tym, co jest najistotniejsze w życiu: o wierze, która nigdy się nie kończy, o miłości, która przekracza śmierć, o ofierze, która staje się dążeniem do życia i o niebie, w którym Bóg na nas czeka – mówił o. Bogdan Kocańda OFMConv.

    Tak kustosz rychwałdzkiego sanktuarium objaśniał wymowę obrazu, który w dniu beatyfikacji ojców Michała i Zbigniewa poświęcił o. Mariusz Kozioł, wicerektor Franciszkańskiego Seminarium Duchownego w Krakowie.

    Oni tu są!

    Słowa hymnu na cześć błogosławionych misjonarzy męczenników z Peru wyśpiewały łękawickie dzieci, w które w kościele przedstawiły 6 grudnia program o bł. Michale Tomaszku. Już za miesiąc, 9 stycznia, zostanie on ogłoszony patronem ich szkoły, a ta uroczystość będzie zarazem wielkim parafialnym dziękczynieniem za wyniesienie go na ołtarze.

    W wierszach i teatralnej inscenizacji najmłodsi przypomnieli drogę bł. Michała Tomaszka do franciszkańskiego powołania i do kapłaństwa, a potem jego misyjną posługę i wierność ludziom, do których Bóg go posłał.

    Pod kierunkiem nauczycieli dzieci przygotowywały od wielu miesięcy ten przejmujący program. Ich opowieści towarzyszyły archiwalne zdjęcia prezentowane przez ks. Henryka Waszuta. – Dzięki temu na nowo przemówiło do nas świadectwo wiary bł. o. Michała i zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy wezwani do naśladowania – mówił ks. Marcin Madura.

    W ciągu ostatnich miesięcy często w tym kościele odbywały się uroczystości poświęcone o. Tomaszkowi. Przywołanie tragicznych okoliczności śmierci zawsze wywoływało ból i smutek. I tym razem wstrząsało każde słowo relacji z ostatnich minut życia, ale ponad tym bólem popłynął pewny, jasny przekaz miłości i wiary, kiedy uczniowie śpiewali: – Oni tutaj są! Są nadziei promiennym znakiem...

    To niezwykły dar!

    Ponad 60-osobowa gromada niepełnosprawnych, ich rodzin oraz przyjaciół ze stowarzyszenia Dzieci Serc im. o. Michała Tomaszka 5 grudnia dziękowała za błogosławionego patrona na Jasnej Górze. – Ten niezwykły dar to oczywiście beatyfikacja naszego o. Michała, który jest od dawna takim prawdziwym członkiem tej naszej rodziny Dzieci Serc i chcieliśmy radość i wdzięczność Panu Bogu wypowiedzieć najmocniej, jak to możliwe właśnie u Pani Jasnogórskiej – mówi Jadwiga Klimonda, prezes stowarzyszenia. I dodaje, że zdjęcie wszystkich Dzieci Serc zabrał do Peru ks. Krzysztof Ciurla. Jak zapewniała siostra bł. o. Michała, zostanie ono umieszczone w kaplicy męczenników w Pariacoto.

    Uczestnicy jasnogórskiej modlitwy nie przypuszczali nawet, jak niezwykłym darem będzie dla nich także pobyt w sanktuarium i udział w spotkaniu z przebywającymi tam misjonarzami. Był wśród nich także o. Ryszard Jarmuż, franciszkanin z Rychwałdu, seminaryjny kolega bł. o. Tomaszka. – Tak niezwykłe były te wspomnienia, z którymi dzielili się misjonarze. Jeszcze lepiej zobaczyliśmy, jak bardzo o. Michał kochał Jezusa już od najmłodszych lat. Potem było niesamowite wspólne czuwanie i Eucharystia o północy – i wracaliśmy rano do domów z takim nowym światłem, z nowym duchem – dodaje Jadwiga Klimonda.

    Podziękujemy razem

    Diecezjalne uroczystości dziękczynne za beatyfikację o. Michała Tomaszka odbędą się 6 stycznia w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Bielsku-Białej, gdzie koncelebrowana będzie dziękczynna Msza św. z udziałem gości z Peru. Od 20 grudnia w żywieckim Zamku można też będzie oglądać wystawę rzeźb i obrazów dedykowanych błogosławionym misjonarzom – uczniom św. Franciszka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół