• facebook
  • rss
  • Ratują bliźniego swego

    dodane 19.11.2015 00:00

    Pojawiają się systematycznie, przechodzą badania i oddają krew. Wielu z nich przysługującą im czekoladę wrzuca do pudełka dla niepełnosprawnych ze stowarzyszenia „Razem”. Bo są wrażliwi na słabszych i potrzebujących.

    Od 22 do 26 listopada krwiodawcy świętują. – To ich dni. To też dobry moment, by powiedzieć, jak wiele im zawdzięczamy, i powierzyć Bogu całe to środowisko – mówi ks. Robert Kasprowski, dyrektor diecezjalnej Caritas, zapraszając na Mszę Świętą sprawowaną w intencji honorowych dawców krwi w sanktuarium MB Bolesnej w Hałcnowie w czwartek 26 listopada o 18.00. – Potrzeby krwi w ratowaniu ludzkiego życia rosną i, choć przybywa krwiodawców, wciąż krwi brakuje – przyznaje Gabriela Gorol, kierująca oddziałem katowickiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, który mieści się w Bielsku-Białej przy ulicy Listopadowej 33.

    – Dlatego oprócz stacjonarnej działalności w Bielsku-Białej nieustannie prowadzimy akcje wyjazdowe w terenie, przy współpracy z parafiami, samorządami, zakładami pracy, a także PCK. W niedzielę 22 listopada, w godz. 9.00 – 13.00, ambulans stanie w żywieckim parku.

    To będzie akcja, którą zainauguruje swoją działalność nowy Klub HDK, powstały przy Urzędzie Miejskim w Żywcu. Z inicjatywy PCK takie kluby mają powstać wkrótce także w Węgierskiej Górce i Milówce. Ambulanse bielskiego RCKiK rocznie wyjeżdżają w niedzielę pod kościoły 70 razy. Zgłoszonych w czasie tych akcji 1700 osób oddało w ostatnim roku ponad 600 litrów krwi. – Od 5 lat włącza się także Caritas, propagując akcję „Podaruj kroplę miłości”. Przy współpracy z klubami HDK i parafiami zachęcamy do oddawania krwi – mówi ks. Kasprowski.

    – Czujemy to wsparcie księży. Tłumaczą, że oddana krew to nie tylko ocalenie życia i zdrowia fizycznego, ale często także szansa dla uratowanego, by zdążył ocalić swoje życie wieczne – dodaje Gabriela Gorol. Jak zaznacza, każdy krwiodawca przechodzi szczegółowe badanie, ma oznaczoną grupę krwi, otrzymuje dzień urlopu i czekoladę. Powinien być zdrowy, wypoczęty, po lekkim posiłku i mieć od 18 do 65 lat. Jeśli pierwszy raz oddaje krew, to nie więcej niż 60 lat. Wymagany jest też odstęp 6 miesięcy po inwazyjnych badaniach i zabiegach chirurgicznych.

    – Pomyślałem, że skoro jest tylu ludzi, którzy krwi potrzebują, mogę ją oddać. Poszedłem zaraz po tym, jak skończyłem 18 lat i cieszę się, bo co kilka miesięcy przechodzę badania i jestem spokojny, że z moim zdrowiem wszystko jest w porządku – tłumaczy Sebastian Motyka, student z Ciśca, który właśnie oddał krew w Bielsku-Białej. – Ja miałem przykład w domu: tata był krwiodawcą. Zacząłem 5 lat temu, kiedy miałem 18 lat. I oddaję do dzisiaj. Skoro Bóg daje mi zdrowie i mogę komuś pomóc, oddając krew, to źle by było, gdybym tego nie zrobił. Dziękuję Bogu, że uczy mnie w ten sposób miłości bliźniego – mówi Mateusz Szczurek, bielszczanin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół