• facebook
  • rss
  • Sensacja w Bestwinie

    dodane 23.07.2015 00:15

    Od przeszło trzech wieków były schowane za ścianą z desek. Tak skutecznie, że prawie wszyscy zapomnieli o ich istnieniu. – Teraz mamy prawdziwe odkrycie – uśmiecha się z dumą proboszcz 
ks. kan. Cezary Dulka.


    To jego osobista pasja i wytrwałe zainteresowanie historią otworzyły drogę do znaleziska, które w województwie śląskim jest jednym z najciekawszych odkryć ostatnich czasów. Wysoko ocenili je eksperci, a konserwator Joanna Borek-Firlejczyk podjęła się poprowadzić prace konserwacyjne.
Kasztelan oświęcimski i wojewoda krakowski, a zarazem właściciel Bestwiny Stanisław Myszkowski umarł, gdy zaczęto budować kościół około 1570 r., a jego żona Jadwiga w 1592 roku. W ukończonej tuż przed 1600 r. świątyni znalazły się nagrobne płyty im dedykowane. Kiedy niecały wiek później kościół przeszedł w ręce katolików, zasłonięto je drewnianą ścianą i ustawiono ołtarz.
Od ponad roku trwały starania, żeby odsłonić XVI-wieczny renesansowy zabytek, a następnie przeprowadzić prace renowacyjne i konserwację piaskowca. Z powodu wilgoci za szczelną ścianą z desek doszło bowiem do poważnych uszczerbków cennego zabytku. 
Na początku wakacji wreszcie udało się zrealizować ten plan.

    Zdemontowano drewnianą ścianę w prezbiterium i przesunięto stojący przed nią ołtarz.
I wreszcie można je było zobaczyć w całej okazałości! Nawet przesłonięte w wielu miejscach grubymi warstwami kilkusetletnich pajęczyn zachwyciły. Nie było wątpliwości, że w bestwińskim kościele znajduje się zabytek cenny nie tylko z racji swojego dostojnego wieku, ale także ze względu na wysoki poziom artystyczny płaskorzeźb. 
Do tej pory przez otwór w dolnej części ściany można było zobaczyć fragmenty płyty przedstawiającej postać półleżącej Jadwigi Myszkowskiej. Teraz widać, że nad nią znajduje się równie duża płyta z łacińskim tekstem epitafium, a nad nimi obiema płyta z wizerunkiem Stanisława Myszkowskiego, również leżącego, z głową podpartą na dłoni. Są jońskie pilastry, kartusze herbowe.
– Sporo na jego temat już wiedzieliśmy, a i tak po zdjęciu drewnianej ściany zaskoczył nas wszystkich nie tylko pięknem, ale i wielkością, bo jest wyższy niż się spodziewaliśmy – przyznaje ks. kan. Dulka. 
Renowacja będzie kosztowna. Wymagała też demontażu i przesunięcia ołtarza ustawionego tuż przed zabytkowymi płytami. – Także jego drewniana nastawa wymagała pilnej konserwacji, dlatego jednocześnie przystąpiliśmy i do tych prac – dodaje proboszcz. 
Dziś wnętrze bestwińskiego kościoła mocno zmieniło swój wygląd, bez ołtarza z figurą Matki Bożej Wniebowziętej, za to z wyzierającą nad tabernakulum okazałą płaskorzeźbą. Zmian może być więcej, gdyż trwają też badania nad stanem renesansowych polichromii kościoła. – To odkrywanie historii zapisanej w murach kościoła skłania do refleksji nad przeszłością wiary i nad naszą dzisiejszą relacją z Bogiem – przyznają parafianie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół