• facebook
  • rss
  • Możemy zapobiec tragediom

    dodane 19.02.2015 00:00

    Przed konsekwencjami niefrasobliwości pieszych i kierowców przestrzegał asp. Krzysztof Stankiewicz. – Statystyki mówią wyraźnie, że dziś najgroźniejszy zabójca to ruch drogowy. Od nas – kierowców i pieszych – zależy, czy będzie bezpiecznie – dodawał.

    Sprowadzają mnie do tej świątyni ludzkie tragedie, które mają miejsce każdego dnia na drogach. Tylko w 2014 roku na Podbeskidziu doszło do blisko 4 tysięcy zdarzeń drogowych. W samych Buczkowicach przez ostatnie dwa lata było ich 95: trzy osoby zostały ranne, a jedna zginęła – tłumaczył asp. K. Stankiewicz z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Policji w Bielsku-Białej zaskoczonym nieco parafianom z Buczkowic, którzy tej niedzieli wysłuchali nie tylko słowa Bożego, ale i cennych porad dotyczących bezpieczeństwa na drodze. A przy wyjściu z kościoła każdy mógł otrzymać odblaskową opaskę, by już zgodnie z obowiązującym prawem poruszać się drogą po zmierzchu.

    Wraz z policjantem setki kolorowych opasek odblaskowych rozdawali także duszpasterze. – Jesteśmy wdzięczni za przypomnienie, jak bezpiecznie poruszać się po drogach, i cieszę się, że mogliśmy się do takiej akcji przyłączyć dla dobra naszych parafian. Możemy w ten sposób uratować ludzkie życie – mówi ks. kan. Marek Bandura, proboszcz buczkowickiej wspólnoty.

    Bądźmy trzeźwi

    Prowadzone z rozmachem kontrole trzeźwości pozwoliły bielskim policjantom w 2014 roku na wykrycie około tysiąca nietrzeźwych kierowców. Taką akcję bielscy policjanci prowadzą naturalnie również w inne dni, ale w poniedziałki rzeczywiście sprawdzanie pokazuje, że na drogi wyjeżdża więcej niż zwykle nietrzeźwych kierujących. Są często zdumieni, bo mają wysoki poziom alkoholu we krwi, choć w większej ilości spożywali go w sobotę. Okazuje się, że potrzebują dłuższego czasu na pozbycie się szkodliwych promili. – Zwykle nietrzeźwy kierujący nie siada za kierownicę w tajemnicy. Otoczenie go widzi i powinno zareagować, bo przecież każdy z tego tysiąca to potencjalny zabójca i zarazem ofiara wypadku. Przecież poszkodowanym jest nie tylko ktoś, kogo potrąci, ale i on sam, bo niszczy swoje dotychczasowe życie, rani rodzinę – tłumaczy asp. Stankiewicz. – Nie wolno być obojętnym, myśleć: „To nie moja sprawa” i czekać, aż potrącony zostanie ktoś z naszych bliskich czy my sami. Jeżeli będziemy reagować, na drogach będzie bezpieczniej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół