• facebook
  • rss
  • Księga góralskich skarbów

    dodane 24.07.2014 00:00

    – Dzieje tej beskidzkiej wsi są tak bogate, że niemożliwe okazało się objęcie jedną książką prawie czterech wieków jej historii – przyznaje Małgorzata Kiereś, autorka obszernego tomu. Jak twierdzi, to zaledwie cząstka pasjonującej historii.

    Uczestników promocji nowego wydawnictwa gościł Leśny Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Istebnej, a w wypełnionej do ostatniego miejsca sali pojawiło się wielu znakomitych gości. Kilkaset osób stłoczyło się w sali, która tym razem bardziej przypominała czytelnię. Każdy, zamiast gawędzić z sąsiadami, przeglądał album.

    To niespotykane zainteresowanie najlepiej świadczyło o tym, jak bardzo sami mieszkańcy czekali na tę publikację. W miejscowości tak licznie odwiedzanej przez turystów chętnie sięgną po nią również goście. Tym bardziej że książka, opatrzona pięknymi zdjęciami Jacka Kubieny, jest również bardzo starannie opracowana edytorsko i zawiera sporo ciekawych reprodukcji dokumentów i archiwalnych fotografii. – To nasza historia – komentowali półgłosem istebnianie, wertując kolejne strony książki, na której opisane zostały początki wsi, losy górali, kultura i obydwie parafie: katolicka i ewangelicka.

    Rozdział poświęcony historii II wojny światowej, autorstwa Krzysztofa Kieresia, zawiera listę osób, które walczyły w obronie Polski i były ofiarami okupacyjnego terroru. Polsko-czeski projekt „Mosty koło Jabłonkowa i Istebna – wczoraj i dziś”, na który fundusze zdobył istebniański GOK, koordynowała Aneta Legierska. W ramach projektu powstała obok książki o Istebnej także monografia Mostów, obie publikacje w podwójnej wersji językowej. Dopełnieniem były kalendarz i wystawa wielkoformatowych zdjęć, którą podczas wakacji można oglądać w GOK-u.

    Od 1573 roku, z którego pochodzi pierwszy zachowany dokument z zapisaną nazwą Istebnej, wiele się tu wydarzyło. – Zebranie i opracowanie tego materiału było niesamowitym przeżyciem. Z jednej strony ogrom tych archiwalnych informacji, a z drugiej potrzeba wybrania tylko tych najistotniejszych, które i tak nie chciały pomieścić się w zaplanowanej objętości monografii i trzeba było skrócić pierwotny tekst prawie o połowę. To najbardziej bolało – mówi Małgorzata Kiereś. Jak dodaje, jeszcze większym przeżyciem dla niej, jako mieszkanki Istebnej i zarazem etnografa obserwującego kulturę, było poruszenie, jakie wywołały prośby o udostępnienie starych zdjęć czy wyjaśnienie wątpliwości. – Obudziło się w ludziach poczucie tożsamości, przynależności do tej ziemi i jej historii. To naprawdę fantastyczne i bardzo potrzebne – mówi Małgorzata Kiereś.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół