• facebook
  • rss
  • Dzbany w plecakach

    Urszula Rogólska


    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    6. Franciszkański Rajd Kobiet. - Sześć lat na to czekałam - opowiada Danusia Pawlik ze Szczyrku. - A tu dzień przed bardzo boleśnie uderzam się w kolano. Myślę - jechać do Rychwałdu czy na pogotowie sprawdzić, czy wszystko w porządku...? Zaryzykowałam. I nie żałuję!


    Jeszcze kilka tygodni temu martwiłam się, co zrobić. Miałam tylko kilkanaście zgłoszeń, zamówiony autokar, który trzeba będzie opłacić... - opowiada Danuta Janik z Fraterni Franciszkańskiej w Rychwałdzie, która wzięła na siebie obowiązki logistycznej organizacji 6. Franciszkańskiego Rajdu Kobiet. - Tymczasem na kilka dni przed rajdem musiałam poszukać dużo większego autokaru, busa, a jeszcze i tak zabrakło miejsc dla pań, które zgłaszały się do ostatnich dni!


    Dopiero się dowiemy


    O świcie, w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny spotykamy się przed sanktuarium Pani Ziemi Żywieckiej w Rychwałdzie. Najmłodsza z nas, Moniczka chodzi do drugiej klasy podstawówki w Zabłociu. Najstarsza... Nie! Nie ma wśród nas najstarszych! Wszystkie mamy po naście lat i tak też się -zujemy!
Jest nas 64. To rekordowa liczba uczestniczek w historii rajdów. Nasz cel - Śnieżnica w Beskidzie Wyspowym. Ale co się wydarzy naprawdę – dopiero się dowiemy...
Jedziemy, niosąc ze sobą historię Samarytanki z Sychar - tej, która spotkała Jezusa w samo południe przy studni, kiedy poprosił: „Daj mi pić...”. Bo towarzyszy nam temat: „Kobieta... a pragnienie miłości”.

    - Kilka lat temu zastanawialiśmy się nad formacją mężczyzn. Mężczyzna nie podejmuje decyzji przy kawie czy herbatce. Żeby zadecydować, co robić, mężczyzna musi działać, poczuć wiatr we włosach - mówi o. Bogdan Kocańda z franciszkańskiej wspólnoty w Rychwałdzie. - Wpadliśmy na pomysł, że będziemy zdobywać szczyty. Wymyśliliśmy spotkania w drodze: „Jabłko w ręku Adama” - Ewa zostawiła Adamowi jabłko i teraz on musi podjąć decyzję, co z nim zrobić.
- Wkrótce my, kobiety „pozazdrościłyśmy” naszym mężom. I tak zrodziły się Franciszkańskie Rajdy Kobiet - dodaje Joanna Mazurek. - Wyruszamy w góry w kobiecej grupie, z tylko jednym mężczyzną - kapłanem. W tym roku są też z nami Stefan i Piotr, mężowie dwóch z nas - służą nam i ojcu pomocą w posługiwaniu.


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół