Tańczący z pielgrzymami

Urszula Rogólska

dodane 06.05.2014 12:30

Kleryk Wojciech Grzegorzek z Pietrzykowic - chłopak do tańca i do różańca. W grupie św. Faustyny to on prowadził modlitwy, ale i był pierwszy do ratowania pielgrzymich uśmiechów.

  Żeby dodac otuchy pielgrzymom, gdzieś na drodze do Tomic, kl. Wojtek wymachiwał papieską flagą, którą mu dało jedno z miejscowych dzieci
Urszula Rogólska /GN

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czy ten spokojny głos, który czyta rozważania do modlitwy różańcowej i Koronki do Bożego Miłosierdzia na pewno należy do tego żywiołowego kleryka, za którym ledwo nadąża jego fruwająca sutanna? Tak, tak. Ten głos i ta sutanna to jeden i ten sam człowiek! Kleryk Wojciech Grzegorzek z Pietrzykowic - alumn trzeciego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Razem z kilkoma rocznikowymi kolegami, w czasie drugiej pieszej pielgrzymki diecezji bielsko-żywieckiej do Łagiewnik, Wojtek trafił do pielgrzymkowej grupy św. Faustyny.

Już pierwszego wieczoru w parafii św. Michała Archanioła w Witkowicach, klerycy udowodnili, że z takim samym zaangażowaniem, z jakim włączają się w modlitwę, potrafią żywiołowo tańczyć ze wszystkimi pielgrzymami kiedy jest ku temu czas.

Wśród nich był także kleryk Wojtek. To on pierwszy w Witkowicach porwał do tańca roczną Klarcię Głowalę, najmłodszą pątniczkę tegorocznej wędrówki.

Nie zważał na poranione stopy - Oj wydawało mi się, że lepiej mi się będzie szło bez skarpetek w sandałach. W zeszłym roku miałem opanowany ten patent, ale w tym roku mnie zawiódł - mówi refleksyjnie, ale ratowniczkom z Maltańskiej Służby Medycznej, które koniecznie chcą mu opatrzyć rany, stanowczo odmawia i mówi, że do celu wytrzyma!

  W tańcu z roczną Klarą - najmłodszą pątniczką - w Witkowicach
Urszula Rogólska /GN
Do szaleństw kleryka Wojtka dołączyli też nastolatkowie z Rzyk, którzy szli w tej samej grupie, Razem z Mateuszem Kiszczakiem kleryk Wojtek usiłował dolecieć do Łagiewnik - skoro jedni tam idą, inni biegną, jeszcze inni jadą na rowerach, oni postanowili dolecieć (bezskutecznie jednak niestety...).

- Skąd mi się to bierze? Zawsze taki byłem - śmieje się Wojtek. - To modlitwa daje mi siłę i entuzjazm w każdej chwili. Dużo też zawdzięczam klimatowi, jaki zawsze buduje wspólnota pielgrzymkowa. To dzięki niej mam tyle energii.

To trzecia pielgrzymka piesza Wojtka - druga do Łagiewnik. - Jako klerycy jesteśmy przygotowywani do tego, żeby wychodzić do ludzi, szczególnie do młodych, żeby nie tworzyć jakichś sztucznych barier. Dlatego tutaj jestem. Poza tym pielgrzymowanie do Łagiewnik, to bardzo dobry duchowy akumulator. Tak się składa, że Miłosierdzie Boże tak szczególnie towarzyszy mi od pierwszego roku studiów. Kiedy je zaczynaliśmy, w Łagiewnikach odbywał się Światowy Kongres Bożego Miłosierdzia. Potem była peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego w seminarium. A na dodatek patronem naszego rocznika jest św. Jan Paweł II.

  Szybkie przywitanie z pozdrawiającymi pielgrzymów dziewczynkami stojącymi przy drodze
Urszula Rogólska /GN
  Jest młodzież, są i klerycy - a z nimi oczyiście Wojtek - chwilowo w bardzo statecznej pozie
Urszula Rogóslka /GN

 

 

 

 

 

 

 

 

Wojtek mówi: - Przezwyciężam nieśmiałość, która towarzyszy mi zawsze na początku takich przedsięwzięć jak pielgrzymka na przykład. Ale szybko się aklimatyzuję, bo lubię wychodzić do ludzi, być z nimi. Jeśli ta moja radość dodaje sił komuś, komu ciężko się pielgrzymuje, to bardzo się z tego cieszę i dziękuję Panu Bogu, że pozwolił mi tak ten dar wykorzystać.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół