Zostajemy w domu, ale jesteśmy z nimi!

Urszula Rogólska

dodane 01.05.2014 01:50

Wielu mieszkańców mijanych miejscowości wyszło z domów, żeby pozdrowić pielgrzymów.

- Kiedy byłam młodsza, chodziłam z córkami na piesze pielgrzymki na Jasną Górę. Teraz trudno mi się poruszać. Mam chore biodro, ale kiedy usłyszałam, że pielgrzymi już nadchodzą, nie mogłam siedzieć w domu! - mówi Helena Bagier z Hałcnowa. - Razem ze mną są też moje wnuki - Ela i Wiktoria Arendarskie i bliźniaki: Bartek i Kacper Bednarkowie. Ich rodzice są teraz w pracy, a oni właśnie przyszli ze szkoły i od razu wybiegli z domu, żeby pomachać pielgrzymom i ich pożegnać. Choć zostajemy w domu, jakoś tak czujemy, że idziemy razem, w sercu, w duszy...

Podobnie jak w ubiegłym roku, na chodniku przy rondzie w Kozach nie mogło zabraknąć   Jak przed rokiem - ks. Kazmierza Greli z Kóz nie zabrakło na trasie
Urszula Rogólska /GN
ks. Kazimierza Greli, proboszcza parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza.

- Nie mogę pielgrzymować do Łagiewnik, bo 3 maja co roku mamy u nas nasze parafialne uroczystości ku czci Koziańskiej Panienki - mówi ksiądz proboszcz. - Ale musiałem tu dzisiaj być, podobnie jak i w zeszłym roku. Pielgrzymi są mi bardzo bliscy. Zawsze, nawet jeśli nie szedłem pieszo, jeździłem na Jasną Górę, by pielgrzymów powitać. To, że tutaj jestem, to mój wyraz szacunku dla tych ludzi, którzy się trudzą, modlą się w drodze. Nie wszyscy mogą iść, ale oni są w pewnym sensie naszymi reprezentantami. Modlę się za nich, by ich wspierać w tym trudzie.

To pielgrzymowanie jest piękne. Przyzwyczailiśmy się do wędrowania na Jasną Górę. Ale ja myślę, że ta inicjatywa naszej diecezji, żeby pielgrzymować do Łagiewnik, będzie się rozwijać, że pójdą też inne regiony. Termin jest bardzo dobry, nie koliduje z pracą zawodową. Tym bardziej teraz, po kanonizacji Jana Pawła II, Apostoła Bożego Miłosierdzia możemy Bogu okazać naszą wdzięczność w ten sposób.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół