• facebook
  • rss
  • Zmarł śp. ks. prałat Jan Fudala

    Alina Świeży-Sobel

    dodane 05.11.2013 14:20

    Był do ubiegłego roku proboszczem parafii św. Urbana w Hecznarowicach. Tu także, już jako emeryt, kilka miesięcy temu dziękował Panu Bogu za 50-lecie kapłańskich święceń.

    Tu także zostanie pochowany na parafialnym cmentarzu. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się nabożeństwem importy do kościoła parafialnego w Hecznarowicach w piątek 8 listopada o 15.00.

    W sobotę 9 listopada o 11.00 sprawowana będzie Eucharystia, a po niej nastąpi odprowadzenie trumny na cmentarz w Hecznarowicach.

    Z dobrego rocznika

    Śp. ks. prał. Jan Fudala urodził się 18 listopada 1939 r. w Rogoźniku koło Ludźmierza. Pracował jako duszpasterz w Barwałdzie, Jeleśni, Ujsołach, Targanicach, Racławicach i Ponikwi, a ostatnią jego parafią była parafia św. Urbana, w której duszpasterzował 29 lat, pozostawiając po sobie pamięć kapłana skutecznie wiążącego codzienne życie wiernych z Ewangelią.

    Po odejściu na emeryturę w 2012 r. zamieszkał w diecezjalnym Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej. Za 50 lat swojego kapłaństwa dziękował z parafianami w Hecznarowicach. Był także, jako kolega rocznikowy biskupa Tadeusza Rakoczego koncelebransem uroczystej Eucharystii sprawowanej w czerwcu 2013 r. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej. Był kolegą rocznikowym kard. Stanisława Dziwisza i bp. Jana Zająca z Krakowa.

      Pamiątkowe zdjęcie seminaryjnych kolegów z rocznika śp. ks. prał. Fudali
    Alina Świeży-Sobel /GN

    Był dumny z tego, że należał do tego dobrego rocznika księży wyświęconych w Krakowie w 1963 roku. - Zaczynało nas studia i formację w seminarium blisko pięćdziesięciu. Do ostatniego roku było nas 35 – i tylu otrzymało święcenia kapłańskie. Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, że jest wśród nas przyszły kardynał - ks. Stanisław Dziwisz, a także biskupi: ks. Tadeusz Rakoczy i ks. Jan Zając - wspominał kilka miesięcy temu w rozmowie dla "Gościa Niedzielnego" przed uroczystością 50-lecia kapłaństwa biskupa Rakoczego, z którym w seminarium na czwartym roku mieszkał w jednym pokoju.

    - Biskup Rakoczy był ductorem, czyli takim przedstawicielem naszego rocznika. Zawsze bardzo uczynny, zwracał uwagę zdolnościami. Pięknie przemawiał, składając przełożonym w naszym imieniu życzenia świąteczne. Nasz wykładowca tomizmu, ks. Karol Wojtyła, pytał nawet, czy ułożył je sam – i gratulował głębokiej wypowiedzi. Po święceniach krótki czas pracowaliśmy w leżących niedaleko siebie parafiach. Potem został skierowany do pracy w seminarium. Kiedy wyjechał na studia do Rzymu, drogi się rozeszły, ale kiedy ktoś z naszego rocznika tam się wybrał, zawsze była to okazja do spotkania, gościnnego przyjęcia. Gdy wrócił do Polski, chętnie nadrabiał zaległości w spotkaniach rocznikowych i lubił odwiedzać kolegów. Często podróżowaliśmy wtedy razem - wspominał.

     

    Odszedł dobry pasterz

    - Był naprawdę dobrym, gorliwym pasterzem - nie ma wątpliwości ks. prał. Michał Boguta, dziekan wilamowicki, z którym przez lata śp. ks. prał. Fudala współpracował jako wicedziekan. - Troszczył się o parafię także pod względem materialnym: pięknie odnowił kościół, zbudował salki katechetyczne, a ostatnim większym dziełem była nowa elewacja świątyni na 100-lecie parafii w 2011 r. To trzeba widzieć w kontekście jego osobistego cierpienia i poważnej choroby, którą przeszedł w 1987 r. Można powiedzieć, że po wylewie i ciężkiej operacji cudem powrócił do aktywności duszpasterskiej. A nie była to przeciętna aktywność, bo był niezwykle gorliwym kapłanem. Niemal do końca głosił rekolekcje w parafiach, a inni duszpasterze chętnie zapraszali go na rekolekcje, bo mówił w taki sposób, ze trafiał do sumień. Był bardzo dobrym kaznodzieją i katechetą, organizował spotkania parafialne dla młodzieży, odwiedzał chorych. Stan zdrowia sprawił, że przeszedł na emeryturę, ale nadal pozostawał sercem wśród swoich parafian - i razem z nimi na parafialnym cmentarzu, wraz z wcześniejszymi proboszczami z Hecznarowic, będzie oczekiwał na Sąd Ostateczny.

    Śp. ks. Jan Fudala.   Śp. ks. Jan Fudala.

    O tym, jak mocno zapisał się w sercach parafian najlepiej świadczył uroczystości, jakie odbyły się w Hecznarowicach z okazji 50-lecia święceń kapłańskich śp. ks. prał. Fudali. - Połączyliśmy je z parafialnym odpustem ku czci św. Urbana. To były wzruszający widok, kiedy prawdziwe tłumy ustawiły się najpierw w kolejce do złożenia życzeń, które przyjmował ponad pół godziny, a potem wierni z orkiestrą odprowadzali go na plebanię. Tego samego dnia poświęcił także nową plebanię, która powstała w budynku wzniesionym przez niego wcześniej jako dom katechetyczny - mówi ks. Aleksander Smarduch, obecny duszpasterz w hecznarowickiej parafii.

    Jak dodaje, parafianie bardzo przeżywali też ostatni okres jego życia, kiedy chorował i cztery miesiące spędził w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. - Codziennie w Hecznarowicach zbierała sie grupa parafian, która przed Mszą świętą odmawiała Koronkę do Bożego Miłosierdzia w jego intencji. Parafianie zamawiali Msze Święte, odwiedzali go - i do końca towarzyszyli mu w chorobie i cierpieniu - dodaje ks. Smarduch.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół