• facebook
  • rss
  • Kobiety do maszyn!

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 34/2013

    dodane 22.08.2013 00:00

    - Kiedy Pan Bóg błogosławi ci w pracy, to nie zatrzymujesz tego dla siebie, tylko chcesz się dzielić - mówi Krzysztof Błecha, lekarz z Żywca, szef firmy zajmującej się ziołolecznictwem, założyciel fundacji pomagającej dzieciom

    Jeśli mam komuś w Afryce sensownie pomóc, to komu pomagam? Najpierw dzieciom, a zaraz potem kobietom. I to nie tylko dlatego, że jestem ojcem czterech córek - uśmiecha się dr Krzysztof Błecha. - Wiem, że afrykańska kobieta bezmyślnie nie wyda zarobionych pieniędzy. Ona najpierw pomyśli o swoich dzieciach i o innych ludziach. Jestem przekonany, że chcąc perspektywicznie pomóc materialnie Afrykańczykom, trzeba inwestować w edukację dzieci i kobiet.

    Żywiecczyzna i Afryka

    W tym roku Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu świętuje 15 lat swojej działalności. Prowadzi tu Centrum Rehabilitacyjno-Edukacyjne dla Dzieci, jedno z najnowocześniejszych w Polsce (i nie tylko). Pomaga niepełnosprawnym dzieciom i nastolatkom oraz najmłodszym - noworodkom i niemowlętom - z różnymi problemami rozwojowymi. Założycielami fundacji i centrum są lekarze: Renata i Krzysztof Błechowie. Od zeszłego roku, fundacja poszerzyła swoją działalność. Pomaga krajom misyjnym - Ugandzie i Kamerunowi. - Dzięki naszym kontaktom z ojcami franciszkanami z Rychwałdu, w 2012 roku rozpoczęliśmy działalność na terenie wschodniej Ugandy - w Buhehe i Masaba. Koordynatorem akcji został o. Marian Gołąb - opowiada Krzysztof Błecha. - Naszymi przedstawicielami w Ugandzie jest małżeństwo: Małgorzata i Andrzej Rzepeccy. Postanowiliśmy wspomóc sierociniec prowadzony tam przez ojców. Opiekę znajduje w nim ponad 200 dzieci. Większość z nich jest zarażona wirusem HIV, choruje na AIDS i nie jest leczona w żaden sposób - także z powodu braku transportu do szpitala odległego o dwie godziny drogi. Koszt paliwa jest zbyt wysoki jak na możliwości placówki. To także teren wysoko malaryczny. Pierwszym darem żywieckiej firmy były więc moskitiery dla dzieci. Lekarze rozpoczęli także badania i leczenie dzieci. Fundacja finansuje transport dzieci do szpitala na leczenie. Drugim krokiem była wykonanie nowego dachu sierocińca – poprzedni był nieszczelny i wykonany z azbestu. Żywczanie kupili również ławki szkolne i tablicę, gdyż wcześniej dzieci siedziały na ziemi, a nauczycielka pisała na ścianie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół