Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nie ma takich krasnoludków

Nowa Ewangelizacja. Zagadka: Byłeś kiedyś pod ścianą. W takich tarapatach, o jakich nie napisano jeszcze żadnej książki. A może napisano, ale ty to sam przeżyłeś. I nagle Ktoś uratował ci życie... Poznajesz człowieka, którego dopadły równie wielkie ciemności. Co robisz...?

Krasnoludek z bajek to taki trochę komandos – robi rzeczy, których wielu ludzi nawet nie odważyłoby się podjąć. Idzie tam, gdzie człowiek nie wejdzie, wyręcza go w sprawach, których człowiekowi nie chce się robić albo które przekraczają jego możliwości. Hm. Krasnoludki jednak nie obsadziły wszystkich życiowych ról człowieka. – Nie ma krasnoludków od ewangelizacji! – słyszą od ks. dr. Przemysława Sawy, dyrektora Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji Świętych Cyryla i Metodego, uczestnicy cotygodniowych środowych spotkań w kościele św. Pawła na bielskim osiedlu Polskich Skrzydeł. – Jeśli doświadczyłeś działania żywego, zmartwychwstałego Jezusa w swoim życiu i chcesz, żeby takie doświadczenie było też udziałem każdego spotkanego przez ciebie człowieka, to żaden krasnoludek cię w tym nie wyręczy! Sam musisz iść i ewangelizować – głosić Dobrą Nowinę!

Każą iść się leczyć

Było ich czterdzieścioro, przyjechali z różnych części kraju – najliczniej z południowej Polski, z diecezji bielsko-żywieckiej, katowickiej, ale i z Zalesia pod Warszawą, Płocka, Wrocławia, Częstochowy. Są już członkami wspólnot ewangelizacyjnych, charyzmatycznych, modlitewnych. Przyjechali, bo wiedzą, że trzeba dać z siebie więcej. Pierwszego dnia słowa św. Pawła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” trochę, a nawet bardzo ich przerażały. – Jak mam to robić??? Wstydzę się wyjść do ludzi, nie umiem znaleźć odpowiednich słów, nie wiem nawet, co mam mówić! Przecież Ewangelia to pokaźna książka. Od czego zacząć? Jak nie wystraszyć ludzi, że nie jestem nawiedzony, że ja w to wszystko naprawdę wierzę?! – opowiadają uczestnicy kursu „Paweł”, zorganizowanego przez bielską Diecezjalną Szkołę Nowej Ewangelizacji w salezjańskim ośrodku rekolekcyjnym w Oświęcimiu. Mówią o swoich wahaniach – że ewangelizować to może wykształcony na studiach teologicznych ksiądz albo teolog, ale prosty człowiek świeckiego zawodu...? Dopowiadają: – Znajomi i przyjaciele uciekną albo każą iść się leczyć, szef w pracy już na pewno mnie wyśmieje i zastanowi się, czy nie należy mnie zwolnić. A po jedenastu dniach... Na pytanie „Która godzina?” odpowiadali „Godzina ewangelizacji!”. Bo już wiedzieli, że nie można czekać na „lepsze czasy”, na „swój większy wzrost w wierze”. Ewangelizować trzeba już, teraz. Odważnie podnosili swoje księgi Pisma Świętego – jedyną broń i największy majątek, jaki mieli. I ze spokojem powtarzali za św. Pawłem: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”!

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma