• facebook
  • rss
  • Pielgrzymi z Cieszyna już idą

    Alina Świeży-Sobel

    dodane 06.08.2013 14:38

    Polową Mszą Świętą przy kościele św. Jerzego rozpoczęli swoją wędrówkę pątnicy ze Śląska Cieszyńskiego. Na Jasną Górę idą pod przewodnictwem ks. prałata Stefana Sputka.

    W Eucharystii koncelebrowanej przez księży dekanatu cieszyńskiego pielgrzymi powierzyli opiece Matki Bożej swój trud i intencje powierzone im przez bliskich i znajomych. Ks. Jacek Gracz z parafii św. Elżbiety udzielił wszystkim błogosławieństwa i zaczęła się formować kolumna pielgrzymkowa. Krótki komunikat organizacyjny związany z ochroną przed zagrożeniami powodowanymi przez zapowiadający się upał poprzedził wymarsz. - Po co idziemy? Na chwałę Bożą i dla własnego dobra - mówili krótko, mijając kościelną bramę. Wyruszyli, jak zawsze, pod patronatem św. Melchiora Grodzieckiego.

    - Z Cieszyna wyszło około 310 pielgrzymów, a ponad 60 osób z dekanatu strumieńskiego dołączy do nas na jednym z postojów. Zaniesiemy do Maryi naszą wdzięczność i nasze prośby. Wiele ich otrzymaliśmy przed wyjściem na pielgrzymkowy szlak. Wszystkie chcemy zanieść przed tron naszej Matki - mówi ks. prał Stefan Sputek, główny przewodnik.

    - Przeżywamy Rok Wiary i ten temat będzie się przewijał w naszych rozważaniach w drodze - mówi ks. Mirosław Kareta. - Będziemy w kolejnych konferencjach pogłębiać zasady wyłożone w "Credo". Żeby kogoś kochać, trzeba go poznać. To dotyczy też Pana Boga i naszych relacji, naszej wiary. Ruszamy z nadzieją pogłębienia wiary.

    - Idziemy na Jasną Górę 22. raz - mówi ks. kan. Brunon Grajcke, proboszcz parafii w Cieszynie-Mnisztwie. - Zaczęło się w Krasnej w 1983 r. i pierwsza grupka liczyła 21 osób. Potem ludzi przybywało, aż rozrosło do 400 pielgrzymów. Było kilka lat przerwy, dlatego dziś mamy taką sama numerację jak pielgrzymka diecezjalna. Intencji niosę dużo, są związane z 40-leciem mojego kapłaństwa, ale mam też wiele powierzonych przez parafian. Pielgrzymka pomaga ludziom odnaleźć samych siebie. Jest czas na rozmowę z kapłanem, nie zawsze chodzi o spowiedź, ale właśnie o rozmowę, długą rozmowę. A poruszane są tak głębokie sprawy...

    Od razu pod górkę

    - Najtrudniejsze jest nasze pierwsze podejście, bo od razu za kościołem mamy tak stromo pod górę - śmiali się pielgrzymi, szybkim krokiem ruszając w drogę.

    - Idę już szesnasty raz na Jasną Górę i - jak co roku - Matce Bożej podziękować za opiekę. Pewnie w drodze do próśb dołączę kolejny wiersz dedykowany Matce Najświętszej - mówi Jerzy Żoch, który tradycyjnie w plecaku niesie swoje utwory, najczęściej inspirowane przeżyciami religijnymi. - Czy boję się upału? Raczej nie, w deszczu jest gorzej, bo każdy zakłada kaptur na głowę, odgradza się tak od innych i już trudniej o poczucie wspólnoty. Pielgrzymka to wspaniałe przeżycie. Gdybym miał do wyboru wyjazd na wczasy i pielgrzymkę, nawet bym się nie zastanawiał.

    Siostra Marcela ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame, które wcześniej pracowała w domu pomocy dla niepełnosprawnych w Strumieniu, już od dwóch lat pracuje poza Śląskiem Cieszyńskim, ale na Jasną Górę znów wyruszyła z Cieszyna. - Bo z tą pielgrzymkową wspólnotą idzie się bardzo dobrze - mówi z uśmiechem.

    Ks. Jakub Tomica, tegoroczny neoprezbiter, jako kapłan wyruszył na Jasną Górę po raz pierwszy, ale w całym swoim życiu ma ich za sobą już siedem. - Pielgrzymuję ósmy raz i to, że jestem księdzem mocno wiąże się z tymi wcześniejszym pielgrzymkami, jeszcze przed seminarium. Pielgrzymując odkrywałem swoje powołanie - mówił ks. Jakub, który dla współpielgrzymów odprawił prymicyjną Eucharystię i udzielil im prymicyjnego błogosławieństwa.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół