Nowy Numer 8/2018 Archiwum

W góry bez meblościanki

Dlaczego tak mało pragniemy, tak mało oczekujemy? Pozwól sobie pragnąć! 
Bądź ubogi w duchu. Dla nas wszystkich jest Królestwo Boże!
– usłyszało ponad 200 osób na wysokości 1330 m npm.


Na każdy szczyt wyruszamy małymi grupkami. Każda grupa wybiera szlak, którym będzie wędrowała – mówiła mi Kasia Goryl z rychwałdzkiej Fraterni Franciszkańskiej, organizującej „Ewangelizację w Beskidach”. – O 12.00 na szczycie będzie odprawiona Eucharystia. Przed lub po Mszy św. przygotujemy różne niespodzianki!


Trud wędrowania


Poranek 6 lipca. Przystanek Korbielów Granica tonie we mgle po nocnych ulewach. Stąd prowadzą: słowacki niebieski szlak na Pilsko i czerwony, polski – do schroniska na Halę Mizową. Nie jest łatwo. Momentami nawet ciężko. Po chwili wyprzedzają mnie mknące szybko w górę... siostry serafitki z Żywca – s. Roberta Rybak i s. Alberta Harmata. Serdeczne powitanie i siostry, które będą dziś prowadzić śpiew, już są daleko z przodu. Kolejnych wędrowców spotkam pod szczytem – to rodzina z Oświęcimia. Rozpoznają we mnie dziennikarkę „Gościa”. – Widzieliśmy panią u nas na Święcie Życia, a o „Ewangelizacji” wiemy właśnie z „Gościa”! – wołają. Trud wędrowania staje się bardzo miły.


Kiedy wydaje mi się, że powinnam być już na szczycie – telefon od Kasi Goryl: „Gdzie jesteś? GOPR-owcy mówią o niebezpiecznych warunkach na szlaku z Miziowej na szczyt, dlatego Msza św. będzie w schronisku”.
O mgle coś wiem. Widoczność na dwa metry. Ale oto... habit! To siostra Gabrysia, albertynka, ze swoją rodzoną siostrą Julią. Razem schodzimy do schroniska. A tu... Ponad 200 osób głośno śpiewających, uśmiechniętych, wspierających się nawzajem, nawiązujących nowe znajomości.


« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy