• facebook
  • rss
  • „Mam to we krwi” - przyjdź i się przekonaj

    Urszula Rogólska

    dodane 01.06.2013 00:59

    Każdego, kto 1 czerwca trafi na Stary Rynek w Bielsku-Białej, studenci - przyjaciele Ani walczącej z białaczką - zapraszają do udziału w akcji pomocy chorym.

    W sobotę 1 czerwca od 10.00 do 14.00 w barze Barometr oraz Dog's Bollocks Pub, które znajdują się na Rynku bielskiej Starówki, będzie można oddać krew. A do 18.00 - zarejestrować w bazie dawców szpiku kostnego Fundacji DKMS.

    Akcji „Mam to we krwi” patronują: Beskidzkie Centrum Onkologii im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej, Fundacja DKMS oraz Regionalny Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Głównymi organizatorami są studenci - absolwenci bielskiego LO im. S. Żeromskiego - przyjaciele Ani.

    - Miesiąc temu dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka Ania zachorowała na białaczkę - mówi Paulina Bury, studentka biznesu międzynarodowego w języku angielskim w Krakowie. - Zaraz potem natychmiastowa myśl: musimy zrobić wszystko, żeby Ania miała chęć do walki! Pomyśleliśmy, że namówimy jak największą liczbę osób do rejestrowania się w bazie potencjalnych dawców szpiku i do honorowego krwiodawstwa. Rozsyłaliśmy wiadomości do wszystkich znajomych. Ale szybko stwierdziliśmy, że to bez sensu. Powstał pomysł: załóżmy stronę internetową. Ania wymyśliła bardzo fajną nazwę: „Mam to we krwi”, która oddaje charakter tego, co chcemy robić.

    Studentki i ich przyjaciele chcą uświadamiać jak największej liczbie ludzi, jak mogą pomóc chorym. - Nie wymaga to wielkiego poświęcenia, a jedynie odrobiny dobrej woli - mówi Paulina.

    Będą cyklicznie organizować akcje rejestracji i oddawania krwi w różnych miejscach południowej Polski.

    Na stronie można się dopytać o wszelkie szczegóły związane z dawstwem krwi i szpiku - odpowiedzi udzielą fachowcy z Fundacji DKMS. Jednocześnie można tu znaleźć notki Ani, która opisuje przebieg swojej choroby.

    - Ania odgrywa ogromną i aktywną rolę w naszej akcji - dopinguje zdrowych do chęci pomagania. Pisze z humorem, dużą nadzieją i motywacją do walki - opowiada Paulina. - Ludzie, którzy czytają jej notki, na zmianę śmieją się i płaczą. Widać w tym wielką siłę. Myślę, że każdy, kto choruje, ale i ten, kto nie zna choroby, powinien przeczytać to, co i jak opisuje.

    Paulina podkreśla, że chorzy, którzy przebywają na oddziale razem z Anią, są dla pomysłodawców akcji „Mam to we krwi” motywacją, motorem działania.

    - 1 czerwca to bardzo dobry dzień - chcemy uświadamiać rodzicom, że nigdy nie wiemy, kiedy i kogo z nas może spotkać ta choroba - podkreśla Paulina. - Ale kiedy to się stanie, nie możemy się załamywać. Cieszę się, że tak wiele osób zagląda na naszą stronę - 10 tysięcy wejść w ciągu dnia to chyba dużo! Wielu chce nam pomóc w organizacji. Mam nadzieję, że będziemy się spotykać cyklicznie do 3-4 miesiące, by każdy znowu mógł oddać krew.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół