Imieniny księdza, "heeej" kleryka i... kozy!

Urszula Rogólska

dodane 03.05.2013 06:33

Nawet w trudnościach pielgrzymi śmieją się od ucha do ucha - na całej trasie nie brakuje ku temu okazji.

Za niezwyczajną posługę pielgrzymi z grupy bł. Jana Pawła II są szczególnie wdzięczni klerykowi III roku krakowskiego seminarium - Adamowi Wandzlowi z Godziszki. Co trochę niosła się jego zachęta: "Dla Matki Bożej Maryi! A pielgrzymi odpowiadali przeciągłym: "Heeej!". Potem refren się zmieniał: Bogu Ojcu - Heeeeej! Jezusowi Miłosiernemu - Heeeej!  Duchowi Świętemu - Heeej!

- Skąd się to wzięło? Przywędrowało do nas na południe ze spotkania młodych na Lednicy w 2011 roku - opowiada kleryk Adam. - Tam utwór ten był pieśnią inauguracyjną i powszechnie się przyjął. Pielgrzymka daje możliwości rozwoju tego dzieła - wchodzimy konkretnie w pielgrzymkę i wołamy: "Księdzu naszemu przewodnikowi Stanisławowi - Heeeej!"  dalej - bracia siostrom wołają, siostry braciom, służbie maltańskiej i rozwijają się dalsze zwrotki. A dziś mogliśmy oddawać Panu Bogu chwałę także w Jego dziełach, wołając "Heeeej" deszczowi, burzy, błyskawicom i słońcu, którego prawie nie widzieliśmy.

Pielgrzymi robili, co mogli, by deszczowa aura nie zniszczyła ich zapału do wędrówki. Głośno śpiewali "Nie lej dyscu"; słowo "Alleluja" w jednej z pieśni chwilowo zmienili na "Ale leje"; muzyczni z grupy św. Faustyny dopisywali kolejne zwrotki do pieśni "Panu naszemu pieśni grajcie", śpiewając, że jak dojdą do Mogilan, to na pewno nie skorzystają z prysznica, bo biorą go cały dzień, ale chętnie "coś zjedzą".

Trzeci dzień pielgrzymki - 2 maja - był też okazją do świętowania imienin ks. Zygmunta Mizi.

Ks. Zygmunt Mizia świętował swoje imieniny po raz pierwszy na pieszej pielgrzymce   Ks. Zygmunt Mizia świętował swoje imieniny po raz pierwszy na pieszej pielgrzymce Urszula Rogólska /GN - To dla mnie bardzo wyjątkowy dzień, bo czczę swoich patronów - mówi solenizant. - Rano mi wszyscy odśpiewali "Sto lat" przed kościołem w Wysokiej, a ja się pochwaliłem, że już w różnych miejscach świętowałem ten dzień - na środku morza, na wysokości 4,5 tys. metrów, na różnych pielgrzymkach na wschodzie i zachodzie, ale nigdy na pieszej pielgrzymce. I wreszcie się udało!

Wielką frajdę w niełatwym dniu sprawił też pielgrzymom postój w Polance Hallera, gdzie w małej zagrodzie stało stadko kóz. Tego dnia były prawdopodobnie najczęściej fotografowanymi zwierzętami w promieniu stu kilometrów.

Stadko kóz przyciągnęło uwagę deszczowych wędrowców w Polance Hallera - tych małych i tych dużych też   Stadko kóz przyciągnęło uwagę deszczowych wędrowców w Polance Hallera - tych małych i tych dużych też Urszula Rogólska /GN Michał Koszelski z Bielska-Białej szybko zdobył zaufanie kóz z Polanki Hallera   Michał Koszelski z Bielska-Białej szybko zdobył zaufanie kóz z Polanki Hallera Urszula Rogólska /GN

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół