• facebook
  • rss
  • Siła wzajemnej pomocy

    dodane 11.04.2013 00:00

    Członkowie bielskiego KIK-u marzyli o takim spotkaniu od lat. Przy pięknie nakrytym wielkanocnym stole zasiedli wraz z nimi wszyscy domownicy „Józefowa” i liczni przyjaciele domu przy ulicy Grzybowej.

    Najstarsi – seniorzy z Domu Dziennego Pobytu i mieszkańcy działającego od niedawna Katolickiego Domu Opieki MB Nieustającej Pomocy – mieli już często ponad 90 lat, a wśród nich zasiedli najmłodsi – zaledwie kilkuletni i nastoletni podopieczni środowiskowej Świetlicy Dzieciątka Jezus, w której na co dzień spotykają się dzieci z pobliskiego domu dla bezdomnych.

    – Po raz pierwszy podopieczni ze wszystkich trzech placówek „Józefowa” świętowali Zmartwychwstanie Pańskie wspólnie i to było naprawdę wspaniałe, gdy widzieliśmy, jak w tym przekroju pokoleń świetnie się uzupełniają i jedni drugich potrzebują. Widać było radość i uśmiechy na twarzach. Tego właśnie chcieliśmy – mówi Elżbieta Kralczyńska, prezes KIK-u, który od 15 lat z wielkim zaangażowaniem organizuje otwarty dla potrzebujących w różnym wieku katolicki ośrodek „Józefów”, z całym niezbędnym zapleczem, także duchowym. Na terenie obiektu powstały dwie kaplice, a w jednej na stałe obecny jest Najświętszy Sakrament. Liczą się więzi Jak zaznaczała Bożena Siuda, kierująca DDP, ważne jest to wszystko, co dla poprawy stanu ducha i ciała robi się tu na co dzień – zajęcia komputerowe, dyskusje, ćwiczenia i spacery – ale najważniejsze są relacje i więzi, jakie łączą domowników. One sprawiają, że jest tu prawdziwy dom.

    – Starość i samotność to często także depresja. Czułam się kiepsko fizycznie i psychicznie. Szukałam jakiegoś lekarstwa. Gdy usłyszałam o „Józefowie”, postanowiłam tu przyjść. To była trafna decyzja. Z początku nie było łatwo, bo musiałam się przyzwyczaić do życia w grupie, która była jak rodzina. Zresztą sami tak o sobie mówimy. Z czasem atmosfera domu zaczęła oddziaływać i na mnie. Jak? Najlepiej oddaje to uwaga mojej lekarki, która przy kolejnej wizycie stwierdziła, że mnie nie poznaje – potwierdzała w swoim świadectwie jedna z pensjonariuszek. Od kilku miesięcy grono domowników rośnie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół