• facebook
  • rss
  • Dla dzieci to duży człowiek

    dodane 05.07.2012 00:00

    Z pozoru mógł odstraszać potężną posturą, tubalnym głosem, mocną ręką. – Ale dzieci doskonale potrafią dostrzec serce dorosłego. I one widziały od razu to jego szlachetne serce – mówił biskup Jan Zając podczas nadania imienia ks. Jana Hojdysa przedszkolu w Międzybrodziu Żywieckim.

    Już dawno myśleliśmy o upamiętnieniu postaci ks. Jana Hojdysa, który duszpasterzował w Międzybrodziu Żywieckim przez 35 lat – od 1947 do 1982 roku. Zmarł w 1991 roku. 16 czerwca tego roku minęła 100. rocznica jego urodzin – mówi Adam Kos, wójt gminy Czernichów. – W tym roku mija także 65 lat od jego przybycia do parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Międzybrodziu. Ten niezwykły człowiek – odważny patriota, społecznik, osobowość pogodnego ducha, którego dowcipy znał nawet kardynał Karol Wojtyła, ma w pamięci wielu z nas swoje stałe miejsce. Dlatego też w porozumieniu z ks. Stanisławem Budziakiem, obecnym proboszczem, postanowiliśmy zrobić coś, co ocaliłoby pamięć o ks. Janie. 1 lipca br. miejscowe przedszkole otrzymało imię ks. Jana Hojdysa – budowniczego miejscowego kościoła, społecznika, nauczyciela i artysty malarza.

    Do udziału w uroczystości zaproszono biskupa Jana Zająca z Krakowa, który w latach 1963–67 był wikariuszem międzybrodzkiej parafii i znał ks. Jana. Ksiądz biskup z uśmiechem wspomina, że ks. Jan był człowiekiem oryginalnym, ale nie dziwacznym. Jego zamiłowania do kawy i papierosów na pewno dzieciom nie należy polecać, ale te słabości nie przysłaniają jego nieprzeciętnych cech: prostego dobrego serca człowieka, który duszpasterzował nie tylko w kościele i na plebanii, ale wszędzie tam, gdzie spotykał innych. Słynął też z opowiadania kawałów, od których – jak mówi biskup Zając – „nawet filiżanki się rumieniły przy stole”. – Powtarzał, że miał dyspensę od kard. Wojtyły, by takie kawały opowiadać. To były kawały mocne, ale nie ordynarne. Przede wszystkim inteligentne – dodaje ksiądz biskup. Jego wielką pasją była sztuka – malowanie i renowacja obrazów. – Czynił to zawsze w sposób oryginalny. Nawet nie nazywał siebie artystą, tylko pacykarzem – wspomina biskup Zając. Jego dziełem jest m.in. obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy z międzybrodzkiego kościoła czy wizerunek Serca Pana Jezusa namalowany dla krakowskiego seminarium. – Prawie 80 procent rodziców zgodziło się, by to właśnie ks. Hojdys patronował naszej placówce – mówi Bożena Zontek, dyrektorka przedszkola. – Nie pochodzę z Międzybrodzia, ale im więcej dowiaduję się o tej postaci, tym bardziej się przekonuję, że to świetny wybór. Najważniejszy dla niego był drugi człowiek oraz prawda, miłość, dobro. Ludzie to pamiętają. To wartości, poprzez które zapoznajemy z naszym patronem nawet najmłodsze dzieci. – Przygotowując się do uroczystości, gromadziliśmy coraz więcej wspomnień związanych z ks. Hojdysem – mówi ks. Stanisław Budziak. – Wydaliśmy broszurkę przypominającą jego postać. Ale wciąż szukamy materiałów i mamy nadzieję opracować monografię, która w pełny sposób ukaże jego postać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół