Arcyksiężna Maria Krystyna nie żyje przejdź do galerii

W 89. roku życia, otoczona sympatią i życzliwością mieszkańców Żywca, odeszła arcyksiężna Maria Krystyna Habsburg - ostatnia mieszkanka żywieckiego Zamku.

Była jedną z najpopularniejszych i najbardziej lubianych obywatelek Żywca. Skromna, szlachetna, niezwykle bezpośrednia. Do historii przeszły jej urodzinowe przyjęcia, na które każdy mógł przyjść i złożyć jej życzenia. Dopóki zdrowie dopisywało arcyksiężnej, codziennie można było ją spotkać w żywieckiej konkatedrze Narodzenia NMP, podejść, porozmawiać...

Tomasz Terteka, rzecznik Urzędu Miejskiego w Żywcu, poinformował, że arcyksiężna Maria Krystyna Habsburg zmarła dziś rano. Miała 88 lat. – Zgodnie z ostatnią wolą, księżna spocznie w krypcie rodzinnej Habsburgów w żywieckiej konkatedrze. Pogrzeb odbędzie się w przyszłym tygodniu – zapowiedział Terteka.

Maria Krystyna Immaculata Elżbieta Renata Alicja Gabriela Habsburg-Lotaryńska, księżniczka von Altenburg, urodziła się 8 grudnia 1923 roku w Żywcu jako córka księcia Karola Olbrachta Habsburga oraz Alicji Ancarcrona. W domu rodzinnym jako dziecko miała do czynienia z wieloma przykładami zaangażowania własnych rodziców w inicjatywy społeczne i kulturalne, przejawy ich troski i życzliwości wobec ludzi potrzebujących. Wraz z rodzeństwem: księżniczką Renatą, księciem Karolem Stefanem oraz przyrodnim bratem Kazimierzem Badenim otrzymała wychowanie w duchu wielkiego patriotyzmu.

Ojciec był oficerem Wojska Polskiego i po wybuchu II wojny światowej został uwięziony przez hitlerowców za odmowę podpisania volkslisty. Za patriotyczną postawę całą rodzinę spotkały ze strony okupanta represje: arcyksiążę został uwięziony, odebrano im rodowe posiadłości. Po wojnie władze komunistyczne zmusiły całą rodzinę do emigracji, odbierając jej członkom polskie obywatelstwo. Majątek Habsburgów przejęło państwo.

Arcyksiężna Maria Krystyna, mieszkająca początkowo w Szwecji, a później w Davos w Szwajcarii, zawsze czuła się Polką i nigdy nie zgodziła się na przyjęcie innego obywatelstwa, choć status bezpaństwowca wiązał się z różnymi ograniczeniami w codziennym życiu. A żyła bardzo skromnie. Była najpierw sekretarką w Sztokholmie, a później chciała wstąpić do Zakonu Sióstr Misjonarek Lekarek, jednak ze względu za stan zdrowia nie została przyjęta.

Po przemianach demokratycznych 1989 roku rozpoczęła starania o przywrócenie jej praw obywatelki Rzeczypospolitej Polskiej. W marcu 1993 roku otrzymała na powrót polski paszport. Kilka pierwszych wizyt w kraju i rodzinnym Żywcu wystarczyło, by poznać ją jako kontynuatorkę rodzinnego wzorca zaangażowania społecznego. Gdy podjęto rozmowy na temat odzyskania praw własności majątku Habsburgów w Żywcu czy Bielsku-Białej, była zainteresowana nie tyle nim samym, co raczej zagospodarowaniem go przez ludzi i instytucje służące pomocą potrzebującym. Nawiązała kontakty z licznymi środowiskami prowadzącymi taką działalność. Z wielkim zainteresowaniem śledziła m.in. postępy prac przy tworzonym przez Klub Inteligencji Katolickiej w Bielsku-Białej domu dziennego pobytu dla osób starszych, a do kaplicy przekazała swój obraz MB Częstochowskiej. Szczególnie bliskie były jej inicjatywy związane z pomocą dla dzieci chorych.

Po uporządkowaniu spraw za granicą ostatecznie przyjechała na stałe do Polski, od 30 września 2001 r.  jako obywatelka zameldowana w Żywcu. Zamieszkała wprawdzie w żywieckim pałacu Habsburgów, ale w niewielkim mieszkaniu, w pomieszczeniach, gdzie przed wojną była kręgielnia.

W grudniu ubiegłego roku księżna Maria Krystyna Habsburg została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Znalazła się też w gronie laureatów Śląskiego Oskara – nagrody przyznawanej ludziom, którzy swoją działalnością, postawą i charakterem promują to, co na Śląsku najlepsze. W uzasadnieniu werdyktu organizatorzy wskazywali na wielki patriotyzm i przywiązanie laureatki do Polski, zwłaszcza do Żywiecczyzny, gdzie spędziła lata dzieciństwa oraz młodości i dokąd  wróciła po pięćdziesięciu latach emigracji.

Władze samorządowe Żywca nadały jej tytuł honorowej obywatelki miasta. Jak sama zawsze podkreślała, wróciła z polskim paszportem w ręku, bo nigdy nie wyrzekła się polskości i nie przyjęła innego obywatelstwa.

« 1 »