Modlę się o nawrócenie Putina

ur

|

Gość Bielsko-Żywiecki 16/2022

publikacja 21.04.2022 00:00

W seminarium nazywali go wiking, bestia albo dzikus. Dziś 47-letni ks. Mikołaj Kęcik mówi: – Spowiedź jest dla mnie największym darem, jaki Pan Bóg dał mnie i Kościołowi.

	Duszpasterz z Islandii gościł na Żywiecczyźnie. Duszpasterz z Islandii gościł na Żywiecczyźnie.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Celem jednej z wypraw żywieckiej grupy rowerowej ks. Grzegorza Kierpca „Rozkręć Wiarę” była Islandia. Tam poznali ks. Mikołaja Kęcika, duszpasterza związanego z Drogą Neokatechumenalną.

Tak trafił on w tym roku do Wieprza i poprowadził rekolekcje wielkopostne.

Jego mama Marzena Górszczyk-Kęcik urodziła się w czasie marszu armii Andersa w Teheranie, a ochrzczona została w Betlejem. Tata Wiesław Kęcik pochodził z sadowniczej rodziny z Grójca pod Warszawą. Był mistrzem juniorów w boksie na Mazowszu. Pięć lat spędził w seminarium jezuitów. Oświadczył się mamie w milicyjnej nysce, po próbie wysadzenia pomnika Lenina w Poroninie.

W ich domu w Warszawie – w pobliżu domu gen. Czesława Kiszczaka – powstało miejsce spotkań opozycji antykomunistycznej. Tu rodziła się Solidarność rolników. Po wprowadzeniu stanu wojennego oboje trafili do obozu internowania.

Jak mówi ks. Kęcik, wychował się w strasznym gniewie i strachu. – Lałem się do krwi. Modliłem się, żeby Pan Bóg zesłał wszystkie choroby i plagi na komunistów, szczególnie na Kiszczaka – opowiadał.

W latach 1985–1991 wyjechał z rodzicami do Szwecji. Miał 13 lat, był ministrantem, a jednocześnie bił się za pieniądze, sprzedawał alkohol, pływał między przeręblami, był mistrzem podrywu dziewczyn.

Już wtedy słyszał wewnętrzny głos: „Co ty robisz, przecież ty masz być księdzem”. – Wówczas myślałem, że chyba ktoś jakiegoś kwacha mi wlał do piwa albo się upiłem – wspominał. Jako 14-latek wrócił do Polski. W liceum postanowił być najgorszym uczniem. Dwa lat później trafił na katechezy neokatechumenalne i usłyszał, że Pan Bóg go kocha takiego, jakim jest. Po maturze pojechał do Włoch, w ramach spotkania Redemptoris Mater – seminarium dla alumnów z neokatechumenatu.

Wciąż kłócił się z Panem Bogiem, pięciokrotnie wyrzucano go z seminarium. Ze względu na swoją przeszłość i talenty dostał propozycję pracy w służbach specjalnych. Jednak wrócił do seminarium i został księdzem.

– Nigdy nie myślałem źle o ludziach, którzy przyszli do spowiedzi. Wystarczyło sobie przypomnieć grzechy, które sam popełniłem – podkreśla. Mówiąc o przebaczeniu, opowiada o rozmowach z gen. Kiszczakiem i gen. Jaruzelskim tuż przed Mszą św. prymicyjną, na którą ich zaprosił. Kiszczak był na niej obecny, Jaruzelski zadzwonił.

Odnosząc się do obecnej sytuacji, ks. Kęcik dodaje: – Modlę się o nawrócenie Putina i zachęcam do tego innych, bo Jezus też za niego umarł, tak jak za każdego z nas.