Mąż przez duże M

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 9/2021

publikacja 04.03.2021 00:00

– A teraz pozostaje mi powiedzieć: „Kocham cię, mój przystojniaku, i dziękuję ci całym sercem za wszystko – czekaj tam na nas, opiekuj się nami i nigdy nas nie zostawiaj” – mówiła Ania Wawrzyniak podczas pogrzebu swojego męża – 34-letniego Wojtka.

	Ania, Zuzia i Wojtek Wawrzyniakowie. Ania, Zuzia i Wojtek Wawrzyniakowie.
Archiwum rodzinne Anny i Wojciecha Wawrzyniaków

Byli bardzo młodym małżeństwem. Niespełna rok temu, 17 marca, doczekali się córeczki Zuzi. Wojtek był duszą towarzystwa, z sercem na dłoni. Jedną z jego pasji były narty. 15 lutego zmarł w tragicznym wypadku narciarskim na Pilsku.

23 lutego najbliżsi żegnali go podczas Mszy św. w kościele NSPJ w Kętach. Liturgii przewodniczył ks. Jerzy Musiałek, a przy ołtarzu stanęli także: krewny rodziny ks. Janusz Rączka oraz przyjaciele: ks. Piotr Góra i ks. Marcin Gałysa.

Zwracając się w kościele do zmarłego męża, Ania opowiedziała, jak sprawdził się w życiowych rolach: męża i ojca, a jednocześnie dała potężne świadectwo swojej wiary i miłości. Zamieściliśmy je w całości na stronie: bielsko.gosc.pl.

Wspominała czas, kiedy zakochali się w sobie jako osiemnastolatkowie, a także okres przyjaźni i budowania fundamentu dojrzałej miłości. – To nie było chwilowe zakochanie czy zauroczenie. To była – to jest – miłość, która trwa nieprzerwanie od 8 lat i której owoc trzymam właśnie w ramionach, pisząc te słowa – mówiła Ania, dodając: – Szanowaliśmy się wzajemnie i wiedzieliśmy, że nasze dzieciątko będzie wzrastać w rodzinie, która bardzo o to dba. Jako chłopak, potem narzeczony, aż w końcu tak krótko mąż byłeś kimś, z kim chciałam się zestarzeć, bo wiedziałam, że ta starość będzie bardzo wesoła. Twoje poczucie humoru było nie do podrobienia. Kochali to wszyscy. Byłeś mężczyzną takim dokładnie, jakiego potrzebowałam, jakich na świecie już nie ma. Nie zmieniłabym w tobie nic. Nigdy nie wstydziłeś się mnie przytulać, trzymać za rękę czy mówić pieszczotliwie.

Ania dodała: – Byłeś mężem przez duże M. Pokazałeś mi, jak wygląda szczęście. I pomimo że założyłeś własną rodzinę, nigdy nie zapomniałeś o swoich rodzicach. To dzięki ich wychowaniu byłeś tak wspaniałym mężem i ojcem. Jako syn i wnuk miałeś duże poczucie odpowiedzialności i pomocy rodzicom i babci. Jako brat zawsze byłeś pomocny i dyspozycyjny.

Poruszyła wszystkich, opowiadając o więzi, jaką Wojtek miał z maleńką córeczką. – Teraz musisz mnie prowadzić i trzymać nas obie za ręce – całe życie. I pewnie jeszcze długo będzie mi ciężko uwierzyć w to, że to udźwignę i dam sobie radę. Na takie coś się nie umawialiśmy i nie przygotowałeś mnie na to, jak mam dalej żyć – ale zawsze powtarzałeś mi, że NIGDY MNIE NIE ZOSTAWISZ – i wiem, że dotrzymasz słowa – podkreśliła.