Trzecie serce

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 7/2021

publikacja 18.02.2021 00:00

Sam był specjalistą w „braniu na klatę” tego, co nieoczekiwanie i niespodziewanie. I tak też przyszedł do ks. Mateusza Dudkiewicza – wikarego w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej i Marka Zaremby – znanego bielskiego dietetyka.

▲	Marek i Adriana Zarembowie oraz ks. M. Dudkiewicz przy rekolekcyjnym banerze. ▲ Marek i Adriana Zarembowie oraz ks. M. Dudkiewicz przy rekolekcyjnym banerze.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Wiosną 2020 r. prowadzili wirtualne rekolekcje Dwa Serca, oparte na wezwaniach Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa, jesienią – Serce Matki, dla których inspiracją była Litania Loretańska. – To był już czas tzw. Strajku Kobiet, więc od razu pomyśleliśmy, żeby popracować nad tym naszym światem jeszcze mocniej z Maryją – Matką Życia. Myśleliśmy, żeby przygotować kolejne rekolekcje – z Litanią do Matki Bożej Nieustającej Pomocy – mówi ks. Mateusz.

– Akurat odmawiałem Różaniec i radosną tajemnicę ofiarowania Pana Jezusa w świątyni. Przyszła myśl, że może by jednak włączyć św. Józefa i przygotować Trzy Serca na podstawie Litanii do św. Józefa – dopowiada Marek. – A Mateusz rzucił: „Nie. Zróbmy… Serce Ojca”. Było więc tak: kończymy czas Serca Matki dokładnie 8 grudnia – uroczystym zawierzeniem Maryi – a tego samego dnia papież ogłasza Rok św. Józefa!

Serce Ojca

– Parę razy sprawdzaliśmy – bo najczęściej ogłaszano rok i datę jego rozpoczęcia później – a tu bach: ogłoszenie i rozpoczęcie 8 grudnia. Nie było się nad czym zastanawiać. Poszliśmy zdecydowanie w Serce Ojca – zaznacza ks. Mateusz. – Myślę, że to nie jest bez znaczenia, bo przecież z kryzysu męskości czy ojcostwa wynika wiele problemów – także tych związanych z ochroną życia czy kryzysem w Kościele. Rekolekcje rozpoczynamy 21 lutego i chcemy je zakończyć 19 marca, w uroczystość św. Józefa. A potem razem z nim, z różańcami w ręku, pójdziemy do Matki Życia w Jej uroczystość – 25 marca. Wszystkie materiały można znaleźć na stronie: serceojca.eu i na Facebooku.

– Zauważyliśmy, że te rekolekcje zawierzenia muszą mieć właściwy kierunek. Stąd myśl: przez przeczyste serce Józefa do serca Boga Ojca – tłumaczy Marek. – Głównym motywem stały się dla nas wezwania litanii, ale też Modlitwa Pańska – „Ojcze nasz”. Jej prośby wyznaczą nam cztery tygodnie, przez które poprowadzą nas: ojcowskie serce czułe, serce posłuszne, serce przyjmujące i serce odważne. Odkryliśmy taką ciekawostkę, że w Ewangelii mamy 26 wersetów o św. Józefie i tyle też jest wezwań w litanii za jego wstawiennictwem. Taki szczegół, z którego wyzwoliliśmy eksplozję zalet jego serca. Medytacje nad wezwaniami pomogą nam odrodzić w sercach te cnoty Józefa, które są niezbędne, aby być ojcem naprawdę spełnionym.

Każdego dnia prowadzący zaproponują do przeczytania jedno zdanie z Ewangelii dnia, krótkie rozważanie teologiczne księdza i duchowościowo-praktyczne – dietetyka. Przybliżą także papieskie nauczanie Kościoła odnośnie do św. Józefa na podstawie dokumentów papieża Franciszka i św. Jana Pawła II.

To jest heros

Marek podkreśla, że obaj z ks. Mateuszem na rekolekcje zapraszają w czasie Wielkiego Postu. – Inspirując się wezwaniami litanii, zapraszamy Ducha Świętego, prosimy o wstawiennictwo św. Józefa, ale też zachęcamy do postu – mówi. – Bo żeby coś zyskać, trzeba z czegoś zrezygnować. Zapraszamy do postu sercem – do postu od perfekcjonizmu i obojętności. Dziś ludzie w rodzinach pogrążeni są w świecie wirtualnym, są zabiegani, nie szukają więzi i właściwej relacji. Józef pomaga nam w porządkowaniu tego świata, zaprasza na pustynię, do świata milczenia, kontemplacji, słuchania Boga, a jednocześnie jest bardzo konkretny w swoich czynach. Józef nie był człowiekiem wycofanym. Wręcz przeciwnie – to jest heros, który swoją cichością potrafił przemienić całe środowisko, w którym żył.

Jak wyjaśnia ks. Mateusz: – Ten temat – Serce Ojca – kryje w sobie trzy znaczenia: ojcowskie serce Józefa, który zaopiekował się Jezusem i Maryją, Serce Ojca Niebieskiego i serce naszego ziemskiego ojca – bo wiele naszych codziennych problemów wynika z nieuporządkowanej relacji w tej dziedzinie.

Ksiądz Dudkiewicz dodaje, że potrójny jest także cel rekolekcji: – Pierwszy to odmitologizować Józefa, oczyścić go z tego lukru, stereotypów, z takiej lilijki na jego wizerunkach, która wielu ludziom kojarzy się z czystością jako oznaką słabości (a tak naprawdę jest znakiem jego wielkiego panowania nad sobą, męskiej siły, odwagi – prawdziwego męstwa). Chcemy poznać Józefa, zbliżyć się do prawdy o nim. Większość z nas żyje pomiędzy skrajnościami, jeśli chodzi o wyobrażenie męskości. Z jednej strony mamy latynoskich macho, drwali, a z drugiej zagubionych mężczyzn, którzy nie wiedzą, czy są mężczyznami i jaka jest ich tożsamość. Chcemy zobaczyć ten biblijny obraz człowieka, który mimo że nic nie powiedział, przecież zostawił nam bardzo wymowne świadectwo życia. Drugi cel to przybliżenie się do Serca Ojca Niebieskiego, a trzeci – uzdrowienie relacji z naszym ziemskim ojcem.

Marek dodaje, że to jego osobiste doświadczenie. – Tato umarł w moje 32. urodziny. Wchodziłem w wiek Chrystusowy z ogromną niedojrzałością. Miałem z tatą trudny kontakt, bo był bardzo wymagający, a ja nie potrafiłem tym wymaganiom sprostać. A on był bardzo dojrzałym człowiekiem, skromnym, pokornym; przepracował ciężko całe życie – wszystko dla rodziny. Odszedł niespodziewanie, a ja dopiero po jego śmierci doświadczyłem przełomu. Na nowo uczyłem się, co znaczy być synem, ojcem i mężem. Bo byłem i marnotrawnym synem, i marnotrawnym ojcem, i marnotrawnym mężem. Wróciłem – dostałem pierścień, sandały, była impreza, ale potem zaczęła się ciężka praca. Pan Bóg poprzez wstawiennictwo św. Józefa oraz ogromną pracę mojej żony Adriany i jej zaufanie do Niego pokazał mi, jak walczyć do końca o rodzinę, o ojcostwo, o relacje. Józef jest dla mnie spełnionym mężczyzną i ojcem. A to wypływa z tego aktywnego milczenia. On mało mówił, dużo działał. I to działanie jest dla mnie inspirujące.

Jak dodaje Marek: – Dzisiaj wielu doświadcza skutków kryzysu ojcostwa. Chcemy poprosić, żeby św. Józef pomógł nam odzyskać tę godność. On przychodzi, żeby nam uporządkować to życie rodzinne. Stąd też modlitwa „Ojcze nasz” w naszych rozważaniach – bo Józef zawsze był blisko.

Był przy Źródle

Rekolekcje ze św. Józefem, podobnie jak poprzednie, będą też mocnym zwróceniem się w stronę Eucharystii. Jak mówią rekolekcjoniści – jako pierwszy, wraz z Maryją, przyjął Jezusa. – Przyjął to gorejące ognisko miłości i przy nim się ogrzewał przez całe swoje życie. Stale był przy Źródle – dodaje Marek. – To dla nas też wskazówka na czas epidemii i tego duchowego lenistwa, by iść do Źródła, łączyć się z Jezusem w Eucharystii. Jezus ofiarowuje się codziennie realnie, nie wirtualnie!

– Hasło roku duszpasterskiego zaprasza nas do celebrowania tajemnicy Eucharystii – Józef uczy nas, jak Jezusa przyjmować – dodaje ks. Mateusz. – Józef jest też odpowiedzią na naszą narodową wadę pokazywaną w każdym czasie, a zwłaszcza teraz – narzekanie. On miał mnóstwo powodów do narzekania. Miał swój plan na życie, a tu od razu niespodzianki: Maryja – Niepokalana Dziewica, potem – obietnica cudownego Bożego dziecka, a jest Betlejem i brak gospody na nocleg. Jest okazja do narzekań. Przychodzą mędrcy i wreszcie wydaje się, że zaczyna być lepiej – a tu znów: uciekaj do Egiptu. Pewnie kiedy planował swoje życie – jak robi to każdy odpowiedzialny facet – zostawił mały margines na zmiany. I z czasem okazało się, że ten margines stał się całym jego życiem. Imponują mi jego otwartość na to, co przychodzi od Pana Boga, i jego odpowiedzialność. Miał przestrzeń dla Boga i Jemu ją całą oddał.

Wiedział, jak to jest

– Nawet 26 dni to zbyt mało, by pokazać, jak dalece inspirujący jest Józef dla nas, współczesnych. Pokazuje nam wszystkim, a szczególnie młodym ludziom, co zrobić ze swoim życiem w kłopotach. Jest opiekunem zrozpaczonych, dziewic, postrachem duchów piekielnych, orędownikiem w problemach związanych z pornografią, porządkowaniem życia w tej dziedzinie, wstawiennikiem w sytuacjach, o których ostatnio jest szczególnie głośno: kiedy dwoje ludzi staje wobec faktu nieoczekiwanego poczęcia dziecka, ale i w kryzysie Kościoła, który przechodzimy. Józef doskonale wiedział, jak to jest. Ale brał odpowiedzialność. Nie zostawił kobiety samej, nie pomagał w „pozbyciu się problemu”. Nie oznacza to, że nie miał wątpliwości. Ale jeśli facet jest odpowiedzialny, to nie chce skrzywdzić innych: dzieci, swoich parafian – mówi ks. Mateusz. – Ten jego tytuł – Opiekun Kościoła wydaje mi się szczególnie istotny dzisiaj. Przychodząc do Józefa, dostajemy Jezusa – Chrystus nas prowadzi do miłości Ojca. A to jest ozdrowieńcze dla całego Kościoła.

– Józef jest silny wolą Ojca – poddany jej, rośnie w silę – rzuca Adriana, żona Marka, która także ma swój udział w przygotowaniu rekolekcji. – Józef nie wychodził na ulice, nie krzyczał, ale potrafił być autorytetem, milcząc, pokazując swoim życiem, jak się należy zachować w sytuacji, która wymaga męskości i odpowiedzialności.

A ks. Mateusz kontynuuje: – Pokutuje taki stereotyp, że zwracanie się do Pana Boga jest oznaką słabości. Józef pokazuje, że ten jest silny, kto źródło siły ma w Bogu…