Maltańczycy nie zawiedli

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 1/2021

publikacja 07.01.2021 00:00

– Skoro nasze hasło brzmi: „Obrona wiary i pomoc potrzebującym”, właśnie teraz, kiedy potrzebujących jest więcej niż normalnie, nie możemy się schować do dziury, ale jest to dla nas czas działania – mówi Piotr Rozwadowski.

Ekipa, która obdarowała maltańskimi paczkami potrzebujących. Od lewej: Paweł Synaszko, Piotr Rozwadowski, Joanna Chmielewska, Magdalena Handzlik i Grzegorz Słowiak. Ekipa, która obdarowała maltańskimi paczkami potrzebujących. Od lewej: Paweł Synaszko, Piotr Rozwadowski, Joanna Chmielewska, Magdalena Handzlik i Grzegorz Słowiak.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Przez minione lata co roku Piotr Rozwadowski, reprezentujący Zakon Maltański, wraz z pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bielsku-Białej oraz wolontariuszami Maltańskiej Służby Medycznej zapraszał około stu podopiecznych MOPS do wigilijnego stołu w jednej z wybranych bielskich restauracji.

– Zawsze zależało nam na uroczystym spotkaniu w eleganckim miejscu; na oderwaniu tych osób choć na chwilę od trudnej codzienności, z jaką się borykają. Opłatek Maltański miał dla nas wszystkich wyjątkową wartość. W tym roku, niestety, nie mogliśmy się spotkać przy stole, stąd ta namiastka – mówi P. Rozwadowski.

A namiastką było zaproszenie 102 podopiecznych MOPS do siedziby podbeskidzkiego hufca Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, gdzie maltańczycy obdarowali ich świątecznymi paczkami. Znalazły się w nich produkty żywnościowe, higieniczne, a także opłatek i życzenia podpisane przez kard. Kazimierza Nycza oraz Jerzego Baehra, prezydenta Związku Polskich Kawalerów Maltańskich.

– Paczki udało się przygotować dzięki naszym sponsorom – mniejszym i większym firmom, a także Urzędowi Miasta Bielsko-Biała, któremu jesteśmy szczególnie wdzięczni. Otrzymaliśmy pełną kwotę, o którą wnioskowaliśmy – podkreśla P. Rozwadowski. Opłatek Maltański był w tym roku zorganizowany w 26 miejscowościach w Polsce, w jednej na Ukrainie i w Wielkiej Brytanii. – Wszędzie wygląda podobnie: rozdajemy paczki w konkretnym miejscu lub rozwozimy je do domów potrzebujących – tłumaczy P. Rozwadowski, który co roku organizuje spotkanie w Bielsku-Białej, gdzie pracuje, i w małopolskim Hucisku, gdzie dary zawiozła potrzebującym jego małżonka.

W stolicy Podbeskidzia listę beneficjentów przygotowują pracownicy bielskiego MOPS i oni także pomagają w kompletowaniu paczek. W tym roku adresatami darów były osoby starsze i samotne.