Spotkaliśmy świętego

mb

|

Gość Bielsko-Żywiecki 38/2020

publikacja 17.09.2020 00:00

Grupa pątników z parafii św. Barbary udała się do Ołomuńca. Nie była to ich pierwsza pielgrzymka rowerowa, jednak z wielu powodów okazała się wyjątkowa.

Pielgrzymi w Ołomuńcu w miejscu tortur męczennika. Pielgrzymi w Ołomuńcu w miejscu tortur męczennika.
archiwum Bractwa św. Barbary w Strumieniu

Kiedy świątynia w Strumieniu w 2009 r. została podniesiona do rangi sanktuarium św. Barbary, ks. prał. Oskar Kuśka podsunął, by mieszkańcy znani z upodobania do jazdy na rowerze uczcili to pielgrzymką rowerową.

Wtedy pojechali do Kalwarii Zebrzydowskiej, a potem też na Górę św. Anny, szlakiem sanktuariów maryjnych związanych ze św. Janem Pawłem II, do Lichenia, Częstochowy, Wambierzyc, Ludźmierza, Krzeszowa, na Święty Krzyż, a ostatnio do grobu bł. ks. Popiełuszki i Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Tegoroczna pielgrzymka była już dwunastą. Jak wspomina czuwający nad jej organizacją Czesław Kuboszek, oczywistych emocji dostarczyła sytuacja epidemii, która pod znakiem zapytania stawiała całe przedsięwzięcie. – Ale cel naszej wędrówki mobilizował, bo postanowiliśmy się wybrać do miejsca męczeńskiej śmierci św. Jana Sarkandra, w 400. rocznicę tego wydarzenia – dodaje pan Czesław.

Tym samym była to ich pierwsza pielgrzymka zagraniczna. Grupa zebrała się nieco mniejsza niż zwykle. Uczestnicy wsiedli na rowery w dwunastkę, wraz z ks. Bartłomiejem Kijasem. Za kierownicą samochodu technicznego pielgrzymował trzynasty uczestnik. Większość to członkowie parafialnego Bractwa św. Barbary i ich rodziny. – Trochę było obaw, ale wszystko się udało. To dla nas wielka radość, bo nie wyobrażaliśmy sobie, żeby nie pielgrzymować tak, jak to robimy co roku już od 12 lat – przyznaje Stanisław Mendrek, wierny pielgrzym i współorganizator.

Na rowerach pielgrzymują też do Piekar Śląskich, pokonując w ciągu dnia 140 km. Jak zgodnie podkreślają, nie chodzi tu jednak o przejechane kilometry, ale o duchową formację i zdobywanie wiedzy o tradycjach wiary w miejscach, które odwiedzają w drodze. – To są nasze rekolekcje, które rozpoczynamy zawsze od ołtarza w naszej świątyni i do niej wracamy. Tu żegna i wita nas proboszcz, obecnie ks. kan. Jacek Kobiałka. W ciągu dnia robimy kilka przystanków, podczas których odmawiamy modlitwy, krótkie nabożeństwa – wylicza Stanisław Mendrek.

– W tym roku tego programu modlitewnego nie zabrakło, ale sporo czasu poświęciliśmy też solidnemu pogłębieniu naszej znajomości postaci św. Jana Sarkandra – mówi ks. Kijas. – Okazało się, że wiele aspektów jego postawy czy wydarzeń z jego życia nie jest znanych. Wędrowaliśmy więc, wspominając wielką miłość Sarkandra do Matki Bożej, jego pielgrzymkę na Jasną Górę czy troskę o życie ludzi, których ocalił, powstrzymując wojska najeźdźców procesją z Najświętszym Sakramentem. Modliliśmy się w dobie epidemii przez wstawiennictwo męczennika o zdrowie dla mieszkańców Strumienia – i cieszymy się, że od czasu naszej pielgrzymki nie odnotowano nowych zakażeń koronawirusem…

– Wielkim przeżyciem była modlitwa w Ołomuńcu, w miejscu męczeństwa św. Jana Sarkandra, ale także całe odkrywanie świętego, który stał się nam bliższy niż dawnej – zaznaczali pątnicy.