Tu zawsze czeka Bóg

aśs

|

Gość Bielsko-Żywiecki 29/2020

publikacja 16.07.2020 00:00

Parafianie i duszpasterze z tej wspólnoty jako pierwsi w naszej diecezji doświadczyli, co to znaczy żyć w cieniu koronawirusa. Mierząc się z tym, zdążyli wyciągnąć wiele ważnych wniosków.

Ołtarz główny z obrazem patronki. Ołtarz główny z obrazem patronki.
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

Na terenie parafii znajduje się Szpital Śląski z oddziałem zakaźnym, do którego trafiają zakażeni koronawirusem. Tam też zostały przekazane przez księży naszej diecezji środki na pomoc w walce z epidemią.

Tutejsi parafianie jako pierwsi w Cieszynie zarazili się SARS-CoV-2. Zanim obecność wirusa potwierdziły testy u rodziców i córki, uczestniczyli oni w niedzielnej Mszy św., a dwaj synowie, którzy służą jako ministranci, byli z ks. Jakubem Kulińskim na ministranckiej wycieczce. Ostatecznie okazało się, że bracia nie byli zakażeni, ale procedury związane z epidemią sprawiły, że jeszcze przed Wielkim Tygodniem zarządzono kwarantannę duszpasterzy, a kościół przez tydzień był zamknięty.

– Ta decyzja i fakt, że mogliśmy odprawiać Msze Święte jedynie na plebanii, a wierni przychodzili pod zamknięty kościół, bo – zaskoczeni – nie mieliśmy szans uprzedzić ich o sytuacji, były niezwykle trudne. Podobnie jak potem Msze św. bez udziału parafian. Ale też były to dla nas wszystkich wielkie rekolekcje – wspomina proboszcz ks. Jacek Gracz.

Przy drugiej kwarantannie w czerwcu udało się już inaczej wszystko zorganizować. Księża pozostali w izolacji, ale kościół był otwarty, a dzięki wielkiej pomocy kapłanów z całego dekanatu, z dziekanem ks. prał. Stefanem Sputkiem na czele, Msze św. sprawowano codziennie. – Cieszę się, że w tym trudnym czasie rozwinęły się wirtualne kontakty, a transmisje internetowe, które prowadziliśmy już wcześniej na stronie parafialnej, oglądane były przez coraz liczniejsze grono. Czasowo wprowadziliśmy też nagrania ogłoszeń parafialnych. Teraz ludzie wracają do kościoła, widać też sporo nowych. Są na pewno wśród nich tacy, którym pandemia dała impuls do refleksji nad porządkiem wartości w życiu i na nowo odkryli swoją więź z Bogiem. Są pewnie i tacy, którzy cenią sobie poczucie bezpieczeństwa, na które kładziemy nacisk. Starannie przestrzegamy zaleceń sanitarnych, dezynfekcji rąk przed i po Komunii św., którą rozdzielamy w maseczkach, jeden kapłan na rękę, a drugi do ust – podkreśla ks. Gracz.

Jako mieszkańcy miasta podzielonego granicą cieszynianie przez lata bardzo mocno angażowali się w budowanie jedności. Epidemia brutalnie ponownie ich rozdzieliła. Na granicznych mostach na Olzie znowu pojawili się żołnierze, posterunki i kontrole. Obecnie trudno przewidzieć, czy odbędzie się we wrześniu transgraniczna procesja ku czci św. Melchiora. Z podziękowaniami za Bożą opiekę w czasie epidemii zwrócą się 26 lipca do św. Marii Magdaleny, podczas odpustu ku czci patronki, który w tym roku będzie skromniejszy, bez procesji. – Będzie też wyjątkowy, bo razem z naszym rodakiem, wikariuszem generalnym ks. Markiem Studenskim, podziękujemy za jubileusz 25-lecia jego kapłaństwa. Jubilat będzie przewodniczyć sumie odpustowej o 12.00 – zapowiada ks. Gracz. Pozostałe Msze św. w kościele św. Marii Magdaleny sprawowane będą o 7.00, 9.00, 10.30 i 18.00.

Okiem proboszcza

Ks. Jacek Gracz proboszcz od 2015 r. – Staramy się organizować życie parafialne i zapewniać funkcjonowanie w taki sposób, aby pomóc zachować spokój. Ludzie borykają się z wieloma niepewnościami i obawami, potrzebują oparcia, więc z chwilą zniesienia tych najostrzejszych ograniczeń co do liczby wiernych w kościele wróciliśmy do całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. W trudnych chwilach mogą spotkać się z Jezusem, z czego korzysta wiele osób. Zachowują odległości, mają maseczki, a kiedy klęczą przed żywym Bogiem, znajdują w Nim ostoję, poczucie bezpieczeństwa. Coraz częściej widać, że w codziennym zabieganiu wchodzą choć na chwilę do świątyni, odwiedzają Pana tego domu. Pojawiła się też myśl, aby powstała parafialna grupa adoracyjna, która będzie czuwać, aby nigdy nie był On sam.