Księgowy ojca Kolbego

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 39/2019

publikacja 26.09.2019 00:00

Tomasz Terlikowski, dziennikarz i publicysta, charakteryzuje go dwoma słowami: szybki i dokładny. Sługa Boży franciszkanin o. Wenanty Katarzyniec był bohaterem kolejnego spotkania w bielskiej bazylice Nawiedzenia NMP.

Ks. kustosz Piotr Konieczny z prelegentem pierwszego w nowym sezonie wydarzenia z serii „W mocy Bożego Ducha”. Ks. kustosz Piotr Konieczny z prelegentem pierwszego w nowym sezonie wydarzenia z serii „W mocy Bożego Ducha”.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Po wakacyjnej przerwie w Hałcnowie ruszyła kolejna seria „Katechez w bazylice”, w tegorocznej edycji: „W mocy Bożego Ducha”. Pierwszym prelegentem, 17 września, był Tomasz Terlikowski, który opowiedział o bohaterze swojej książki: „Wenanty Katarzyniec. Polski Charbel”. Napisał ją, by spełnić obietnicę daną franciszkaninowi, urodzonemu w 1889 r. w Obydowie koło Lwowa, za niezwykłą interwencję w jego życiu, związaną z dziennikarskim procesem sądowym.

Został skazany, ale bez zasądzenia kosztów, które w pierwotnej wersji miały sięgać nieosiągalnej dla niego sumy 130 tys. złotych.

Dziennikarz przedstawił Józefa Katarzyńca – późniejszego o. Wenantego – jako zakonnika pokornego, posłusznego, pracowitego, wytrwałego, praktykującego na co dzień adorację Najświętszego Sakramentu, będącego wzorem wierności w małych rzeczach i życia w świadomości śmierci, która zmienia perspektywę patrzenia na codzienność. Znali się bardzo dobrze z o. Maksymilianem Kolbem. To właśnie o. Wenantego późniejszy święty uważał za swojego niebiańskiego księgowego, który interweniował w trudnych sytuacjach finansowych związanych z jego działalnością ewangelizacyjną.

Do dziś o. Wenanty uważany jest za szybkiego i precyzyjnego orędownika w kłopotach finansowych i prawnych. To nie wszystko: – Nadal jest niebiańskim księgowym, ale jest też niebiańskim spowiednikiem, który doprowadza, czasami po wielu latach, do konfesjonału – mówił T. Terlikowski. – Wenanty pomaga, ale nie dla samej pomocy. Pomaga po to, by nas wciągnąć w relację z Panem Bogiem – zaznaczył.

Wenanty pochodził z biednej chłopskiej rodziny. Był franciszkańskim mistrzem nowicjatu, wykładowcą filozofii, łaciny i greki, a także duszpasterzem sióstr zakonnych. Zmarł z powodu gruźlicy w wieku 32 lat w Kalwarii Pacławskiej.

Kolejną katechezę w Hałcnowie: „Kochać to nie znaczy zawsze to samo”, wygłosi 15 października o 19.00 s. Anna Bałchan ze Stowarzyszenia PoMOC dla Kobiet i Dzieci.