Dwunasty rok jesteśmy na tej kawie

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 38/2019

dodane 19.09.2019 00:00

„Elvis jak żywy!” – pomyślała 30 lat temu Grażyna, kiedy zobaczyła Zbyszka. Już wiedziała, że to mężczyzna jej życia. Dziś ma nieco inne zdanie. Owszem – jest w nim coś z Elvisa. Ale jeszcze więcej ze św. Józefa.

Podczas spotkania w Zagórniku. Podczas spotkania w Zagórniku.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Od 1 września Grażyna i Zbigniew Niziowie z Inwałdu pełnią funkcję pary diecezjalnej Domowego Kościoła. Razem z diecezjalnym moderatorem wspólnoty ks. Jackiem Moskalem są odpowiedzialnymi za wszystkie pary małżeńskie oazy rodzin na Podbeskidziu. Do wspólnoty dołączyli 12 lat temu, po 16 latach małżeństwa.

Elvis i schabowy

Początek 1990 r. Zbyszek Nizio jest w drodze do domu, do Choczni, po pracy w Kętach, wpada z kumplami na piwo do knajpki w Wadowicach. Tam kelnerką jest Grażynka Stuglik. – Przyszedł tylko na piwo, ale okazało się, że zgłodniał, bo zaraz zamówił schabowego – śmieje się Grażyna. Zbyszek kuł żelazo póki gorące. Od razu zaprosił śliczną dziewczynę do kina. Zaczęli się spotykać. Niespełna dwa lata później, 17 sierpnia 1991 roku, w rodzinnym Inwałdzie Grażyny, przed obrazem czczonej w tutejszym kościele Zbójeckiej Pani, przyrzekli sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. – Z Inwałdem związaliśmy nasze życie. Tu wybudowaliśmy dom, tu witaliśmy na świecie nasze dzieci – opowiadają. – Pierwsze zmarło… Potem urodziły się nam dwie córki: 26 lat temu Justyna i 17 lat temu Basia. Po 16 latach wspólnego życia zauważyli, że coraz trudniej im się dogadywać. Godziny milczenia, pomijanie ważnych tematów. – To było 12 lat temu. Byliśmy wśród 20 par, które Teresa i Marek Boguccy z Domowego Kościoła w naszej parafii zaprosili na spotkanie przy kawie. Przyszło 10. My zostaliśmy – zaczynają swoją historię w DK. – Jako dorastająca dziewczyna należałam do oazy młodzieżowej. Podobało mi się. Wiedziałam, że to dobra droga – dodaje Grażyna. – A widzieliśmy, co się dzieje w naszym małżeństwie i szukaliśmy czegoś więcej.

Lekarstwo

– Jesteśmy ze sobą 28 lat i widzimy, jak wiele spraw w naszym małżeństwie Domowy Kościół uporządkował – kontynuują. – Uczyliśmy się od nowa żyć w małżeństwie, we wspólnocie. Zwłaszcza przez wyjazdy rekolekcyjne. To było i jest prawdziwe lekarstwo dla naszego małżeństwa. Jeździliśmy raz, czasem dwa razy w roku. Trzy razy posługiwaliśmy jako odpowiedzialni. Jeśli jest się otwartym na to, co proponuje Domowy Kościół, wszystko się zmienia: twoje relacje z żoną, mężem, innymi ludźmi, z Panem Bogiem. Stajesz się innym człowiekiem. Niziowie podkreślają, że od początku chcieli we wspólnocie służyć innym. – Najpierw byliśmy animatorami, potem przez trzy lata parą łącznikową, 1,5 roku pilotowaliśmy nowe kręgi, przygotowywaliśmy się do prowadzenia pierwszych rekolekcji wakacyjnych. Następnie zostaliśmy poproszeni o bycie parą rejonową – pełniliśmy tę posługę przez trzy lata, prowadząc dwukrotnie rekolekcje wakacyjne razem z ks. Łukaszem Tlałką. A w tym roku zostaliśmy wybrani na parę diecezjalną na najbliższe trzy lata.

Grażyna i Zbyszek znani są ze swojego poczucia humoru, otwartości na innych i umiejętności przyciągania do wspólnoty nowych małżeństw. Kiedy rozpoczynali posługę pary rejonowej w swoim rejonie Kęty-Andrychów, tworzyło ją 19 kręgów, liczących od czterech do siedmiu małżeństw. Po trzech latach posługiwania w rejonie spotyka się 28 kręgów – w sumie około 100 małżeństw. W tym czasie w ich rejonie pierwsze kręgi DK powstały w parafiach w Roczynach, Nowej Wsi i Porąbce, w innych przybywało małżeństw.

Bez „wow”

– Pan Bóg daje się nam cieszyć tymi owocami. W czasie naszej posługi w rejonie odwiedziliśmy wszystkie kręgi, niektóre kilkakrotnie. Widzimy, jak wielkim dobrem stała się ta wspólnota dla naszego małżeństwa, i chcemy, żeby doświadczyły tego też inne pary – zaznaczają. – Podczas spotkania w ramach kręgu rejonowego inspirowaliśmy się wzajemnie, dzieliliśmy się tym, jak odnajdywaliśmy kolejne pary, które do nas dołączają.

Grażyna i Zbyszek zwracają uwagę, że Domowy Kościół jest dla małżonków sakramentalnych, gotowych do konkretnej pracy nad sobą i swoim małżeństwem. – Tu nie ma emocjonalnego „wow” – mówią. – Naszym celem jest codzienne budowanie jedności w małżeństwie i rodzinie. Sami doświadczamy, że najowocniej służą temu: codzienna modlitwa osobista – małżeńska i rodzinna, regularne spotkania ze słowem Bożym, comiesięczny dialog małżeński, systematyczna praca nad sobą i uczestnictwo, przynajmniej raz w roku, w rekolekcjach formacyjnych. Dopełnienie stanowi Krucjata Wyzwolenia Człowieka, która jest nie tylko zobowiązaniem do abstynencji od alkoholu, ale przede wszystkim darem miłości dla tych, którzy z tym problemem sami sobie nie radzą.

U sołtysów

Posługa w Domowym Kościele to niejedyne ich zaangażowanie dla innych. Grażyna jest członkiem rady parafialnej i ekonomicznej w Inwałdzie, w radzie rodziców w szkole Basi, a od czerwca… także sołtysem Inwałdu. – To inny obszar działalności, ale też okazja niesienia pomocy ludziom – mówi Grażyna.

Wsparcie od początku miała w Zbyszku: – Wszyscy ją namawiali, więc cóż było robić – mus to mus. Wiem, że była najlepszym kandydatem. Wszędzie wejdzie. Wyrzucą drzwiami, to poszuka następnych, a jak i tymi nie wpuszczą, to są jeszcze okna – śmieje się Zbyszek, a całkiem serio dodaje: – Angażuje się na sto procent we wszystko, co zaczyna. Tak samo było z Domowym Kościołem. Te 12 lat temu powiedziała mi, że idziemy tam tylko na kawę. No i jesteśmy na tej kawie do dziś! – Podświadomie wiedziałam o tym od dawna, ale na ostatnich rekolekcjach odkryłam, że ten mój mąż to taki prawdziwy św. Józef – mówi Grażyna. – Niby stale z tyłu, ale nic bym bez niego nie zrobiła. Jest dla mnie ogromnym wsparciem. Bardzo ofiarny, zawsze pomocny dla wszystkich, nigdy nie zostawia mnie samej ze sprawami, z którymi muszę się uporać. Nawet teraz, kiedy jako sołtys organizuję zebrania wiejskie, bez Zbyszka nie dałabym rady. Wciąż jest przystojny jak Elvis (no, jest dużo szczuplejszy), ale uroda to nie wszystko. Ma dużo ważniejszych cech…

Zawierzamy

Niziowie, zaangażowani w służbę i zarażający entuzjazmem innych, jako para diecezjalna postanowili zrobić coś, czego w bielsko-żywieckim Domowym Kościele jeszcze nie było. – A może było, ale nie za naszych czasów – mówią. Razem z ks. Jackiem Moskalem i ks. Ryszardem Piętką, diecezjalnym moderatorem Ruchu Światło–Życie, 6 i 7 września zaprosili diecezjalny krąg Domowego Kościoła do Centrum bł. ks. Władysława Bukowińskiego w Zagórniku. Krąg ten łączy w sobie wszystkich małżonków podejmujących odpowiedzialność za DK w poszczególnych rejonach diecezji (jest ich osiem) i tych, którzy kierują oazowymi diakoniami – komunikacji, muzyczną, oaz rekolekcyjnych, słowa, wychowawczą i modlitwy.

– Chcieliśmy zawierzyć Panu Bogu te trzy lata posługi. Mamy świadomość swojej niedoskonałości i wiemy, że to On prowadzi – mówią Niziowie.

Wszyscy spotkali się najpierw w kościele Narodzenia NMP w Inwałdzie na Mszy św. sprawowanej przez ks. proboszcza Piotra Liptaka i adoracji Najświętszego Sakramentu, a następnie na integracji i rozmowach formacyjnych w Zagórniku.

W tym roku pięć par po raz pierwszy rozpoczęło posługę odpowiedzialnych za poszczególne rejony. Grażynie, Zbyszkowi i ks. Jackowi zależało na tym, by się spotkać, poznać, podzielić świadectwem i wizjami prowadzenia wspólnoty.

– Bardzo nam zależy na lepszym przepływie informacji, żeby kręgi Domowego Kościoła mogły pojawiać się w nowych parafiach, żebyśmy mieli we wspólnocie szersze grono tzw. par pilotujących dla małżeństw, które dopiero chcą poznać wspólnotę – mówi para diecezjalna. – Kolejna kwestia to zaangażowanie w poszczególne diakonie par we wszystkich rejonach, by zadania nie spoczywały tylko na tej jednej. W naszym ruchu Pan Bóg nas wszystkich powołuje do służby jeden drugiemu. Tego chcemy się nawzajem uczyć – żebyśmy czuli się wybranymi, będąc świadomymi własnych braków, ale i talentów. Jeszcze jedną kwestią jest zachęcanie księży, by chcieli do nas dołączać. Nie ma Ruchu Światło–Życie bez duszpasterzy. Bardzo ich potrzebujemy i wierzymy, że w naszej wspólnocie ich kapłaństwo może się umocnić.

Dołączcie

Każde małżeństwo, które chciałoby poznać wspólnotę Domowego Kościoła, może skontaktować się z poszczególnymi parami rejonowymi (telefony i mejle można znaleźć na stronie bz.oaza.pl – zakładka Domowy Kościół), skontaktować się z członkami oazy rodzin w swojej parafii lub przyjechać 28 września na Diecezjalną Pielgrzymkę Rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej. Podczas Mszy św. nowe pary rejonowe uroczyście obejmą swoje obowiązki. Będzie można z nimi porozmawiać o dołączeniu do wspólnoty.