Patrzą… z góry

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 31/2019

dodane 01.08.2019 00:00

Dla Bartka Bobaka poniedziałek 22 lipca był takim dniem jak dla wielu 1 stycznia. – Bo kiedy ruszamy z Bielska-Białej do Ludźmierza, zaczyna się nowy etap życia. Przychodzą nowe siły, nowa mobilizacja, nowe przemyślenia – mówi.

Cała ekipa maryjnych wędrowców z ks. Maciejem Korneckim. Cała ekipa maryjnych wędrowców z ks. Maciejem Korneckim.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Dziewięć lat temu ks. Maciej Kornecki wpadł na pomysł górskiej pielgrzymki od Królowej Beskidów do Królowej Podhala – z Bielska-Białej przez sanktuarium Matki Bożej na Górce Szczyrkowskiej do Gaździny z Ludźmierza. Co roku znajdują się chętni, którzy chcą wziąć plecak i przez sześć dni śmigać po górach.

W tym roku 22 lipca na trasę przez Szczyrk, Skrzyczne, Węgierską Górkę, Halę Miziową, Markowe Szczawiny i Podwilk wyruszyło 28 osób. Dziewiętnaście – po raz pierwszy.

Towarzyszyło im hasło „Patrz z Góry”, które ma podwójne znaczenie: zachęca, by nauczyć się żyć w dolinach tym, czego uczą góry, ale i do patrzenia na codzienne życie z Bożej perspektywy.

Codziennie pielgrzymów czekała wędrówka, okazja do wspólnej oraz indywidualnej modlitwy, integracja. Każdy otrzymał zeszyt z tekstami biblijnymi, modlitwami, rozważaniami i tekstami piosenek.

Nieocenioną pomocą byli rodzice Kamila Bierskiego, weterana pielgrzymek, który nie mógł uczestniczyć tylko w zeszłorocznej. Mama Urszula i tata Jan dowozili produkty na śniadania i kolacje, a przez pierwsze trzy dni także obiady. W tej pracy wspierała ich jeszcze jedna mama – Renata.

– Kiedy pójdzie się raz, trudno nie iść w kolejnym roku – mówi Grzegorz Koźlik, dla którego była to już siódma wyprawa. Po raz drugi wyruszyła jego siostra Natalia. – Atmosfera, ludzie, za którymi tęskni się cały rok, intencja, którą się niesie, trud, kiedy trzeba się zmierzyć ze sobą – to za każdym razem pociąga – dodaje Grzegorz.

Pierwszakiem była Paulina Łasińska. A o pielgrzymce dowiedziała się od ks. Maćka, który na stoku Czarnego Gronia udzielał jej kiedyś pierwszej pomocy jako GOPR-owiec! Pierwszy raz poszła też duża grupa andrychowian. – Kiedy w czasie kazania ksiądz powiedział, że są jeszcze wolne miejsca dla osób młodych duchem, od razu się zdecydowałyśmy – mówi Agnieszka Paluch. – Lubimy chodzić po górach, ale po raz pierwszy idziemy z plecakami na sześć dni, zatrzymując się w schroniskach. Spodziewamy się trudu, ale wiemy też, że Jezus będzie z nami.

Kamil Bierski zna już niemal każdy kamień na trasie: – Za każdym razem wejście do Ludźmierza jest inne. Pierwsze było bardzo emocjonalne. Towarzyszyło mu duże wzruszenie. Kolejne przynosiły różne duchowe odkrycia… – mówi, dodając, że ostatni dzień jest i bardzo radosny, i smutny: cieszy osiągnięcie celu, a smuci… rozstanie z jedynymi w swoim rodzaju towarzyszami drogi.