Zmroziło mnie

Urszula Rogólska

publikacja 11.07.2019 00:00

Co sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki powiedział nastoletniemu Piotrowi Gregerowi w Krościenku? Kim byłby obecny biskup, gdyby nie poszedł za głosem powołania?

▲	Wakacyjną ekipę oazowiczów odwiedził bp Piotr. ▲ Wakacyjną ekipę oazowiczów odwiedził bp Piotr.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Biskup Piotr Greger odwiedził 54 oazowiczów, którzy wraz z moderatorem ks. Sławomirem Pietraszką przeżywali rekolekcje III stopnia Oazy Nowej Drogi w Juszczynie. Hierarcha dzielił się swoim świadectwem i odpowiadał na pytania młodych.

Mówił im, że sam przeszedł całą formację oazową według ówczesnego programu. – Osobiście wiele zawdzięczam Ruchowi Światło–Życie. Także to, że dziś jestem księdzem – mówił nastolatkom. – Był schyłek lat 70. XX wieku, kiedy rozpoczynałem swoją formację. Ten Ruch mi imponował, bo miał konkretny program formacji.

Drugi stopień 15-dniowych rekolekcji biskup przeżywał na ogólnopolskiej oazie w Krościenku. To właśnie tam w lipcu 1981 r. miał okazję poznać ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło–Życie. – Wspominam ten czas bardzo mile, a ojca Franciszka – jako wielką osobowość – kontynuował biskup. – Czym mi zaimponował? Był bardzo poukładany pod każdym względem. Jeśli powiedział, że jutrznia jest o 7.00, to była o 7.00, a nie o 7.03. Był bardzo wymagający wobec siebie. Uczył nas pewnej dyscypliny.

Kapłan opowiadał o tym, jak w Krościenku – jako pasjonat liturgii – miał odśpiewać psalm podczas porannej modlitwy. – Ćwiczyłem solidnie, bo wiedziałem, jakim perfekcjonistą był ojciec Franciszek. Wydawało mi się, że przygotowałem się perfekcyjnie. Obowiązywała nas wtedy zasada, że po modlitwie nie rozmawiamy aż do śniadania. W drodze na posiłek ojciec Franciszek podszedł do mnie i szeptem powiedział: „Pół tonu za wysoko”. Zmroziło mnie. To chyba żart! Potem rozmawiałem z muzycznymi. Miał rację. Dziękuję mu za tę lekcję pokory.

Biskup Piotr opowiadał młodym o mniej lub bardziej znanych faktach z życia ks. Blachnickiego. Wspomniał o trwającym procesie beatyfikacyjnym i zachęcił oazowiczów do modlitwy za przyczyną sługi Bożego. Wracając do swojego świadectwa, dzielił się odkryciem Domowego Kościoła, kiedy w 1991 r. został poproszony o zastępstwo na rekolekcjach oazy rodzin w Swarzewie.

– Ruch nauczył mnie samodyscypliny, ale i czegoś, co cenię sobie ogromnie do dziś. Chodzi o namiot spotkania – osobiste spotkanie z Bogiem w Jego słowie – podkreślił. Następnie bp Piotr odpowiadał na pytania oazowiczów. Nie zabrakło opowieści o jego pasji – sporcie i koszykówce, którą trenował wyczynowo jako młody chłopak. To właśnie sport stałby się jego drogą życiową, gdyby nie usłyszał głosu Pana Boga.