Oświęcim: Jesteśmy za życiem, bo jest święte! I pamiętamy św. Jana Pawła II!

Alina Świeży-Sobel

dodane 09.06.2019 21:03

Tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny w Oświęcimiu odbywał się już po raz ósmy, ale miał wyjątkowy charakter. Tym razem w drodze maszerującym towarzyszyło wspomnienie papieża Jana Pawła II, który 40 lat wcześniej odwiedził były obóz śmierci Auschwitz-Birkenau i modlił się za tych, którzy stracili życie w tym tragicznym miejscu. O papieżu mówił też uczestnikom marszu jego osobisty fotograf Arturo Mari z Rzymu.

Radosna manifestacja poparcia dla życia i rodziny przeszła przez Oświęcim po raz ósmy... Radosna manifestacja poparcia dla życia i rodziny przeszła przez Oświęcim po raz ósmy...
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

Pierwszy w historii na terenie diecezji bielsko-żywieckiej Marsz dla Życia i Rodziny odbył się w Oświęcimiu, a w gronie jego inicjatorów i organizatorów były wspólnoty działające przy oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana: Domowy Kościół, Akcja Katolicka, Bractwo Trzeźwości, Stowarzyszenie Abstynencja. Te grupy organizują marsze co roku, a tym razem koordynatorem całości był  ks. Marcin Mendrzak. Marsz honorowym patronatem objęli bp Roman Pindel oraz prezydent Janusz Chwierut.

Pierwszym punktem marszowego programu była Msza św. koncelebrowana u księży salezjanów w sanktuarium MB Wspomożenia Wiernych pod przewodnictwem dziekana oświęcimskiego ks. kan. Fryderyka Tarabuły. Przypominał on, że troska o życie ludzkie i potrzeba rodziny dla właściwego rozwoju osoby ludzkiej to zamysł Pana Boga, który należy realizować z największym szacunkiem i starannością, bo taki jest Boży plan wobec nas.

Pod koniec liturgii swoje świadectwo na temat wyjątkowego dla życia i rodziny świadka miłości - św. Jana Pawła II - złożył jego osobisty fotograf i uczestnik wszystkich pielgrzymek papieskich oraz spotkań z wiernymi: Arturo Mari. Opowiedział o niezwykłym zdarzeniu w szpitalu w Kinszasie, gdzie papież nie mógł przejść obojętnie obok rodziców płaczących nad dzieckiem, które właśnie umarło. Papież wziął je na ręce, wytarł buzię chusteczką, przytulił i zaczął kołysać.

Swoim świadectwem podzielił się z uczestnikami marszu Arturo Mari.   Swoim świadectwem podzielił się z uczestnikami marszu Arturo Mari.
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

- Wtedy dziecko poruszyło się i otworzyło oczy. Okazało się, że żyje! Papież, który wcześniej lekko głaskał palcem jego podbródek, teraz pogłaskał całą buzię i zaczął śpiewać kołysankę, a chłopczyk zaczął się śmiać. Zapłakana matka rzuciła się Janowi Pawłowi do stóp, widząc, co się dzieje. Podszedł też ojciec dziecka i razem dziękowali papieżowi. A na dźwięk śmiechu dziecka spod łóżka wyjrzało zdziwionych sześciu jego braci i cała ta rodzina przytuliła się do papieża. To był moment przepięknej radości. Możecie sobie wyobrazić, jak dla nas wszystkich ta scena była mocna, a papież zachęcił rodziców do modlitwy za życie swoich dzieci, bo życie jest piękne i święte - mówił Arturo Mari. I zaapelował do Polaków, by nigdy nie zapominali o Janie Pawle II... W odpowiedzi rozległy się gromkie brawa oświęcimian.

Chwile później, zaopatrzeni w transparenty, flagi, emblematy i chorągiewki, a przede wszystkim z radosnymi uśmiechami na twarzach, wyszli na ulice miasta, skandując: Nie bądź cicho! Nie masz nic do ukrycia! Wszyscy razem: Marsz dla Życia!

W drodze manifestujących swoje poparcie dla życia i rodziny wspierali swoimi śpiewem członkowie scholi projektu Fausystem z Piotrem Mireckim. Kiedy dotarli pod Oświęcimskie Centrum Kultury z Bożą piosenką czekali już na uczestników marszu młodzi członkowie zespołu Małe TGD z Warszawy, którzy zaprosili na radosny koncert ewangelizacyjny.

Wojtek z małym braciszkiem Stefanem...   Wojtek z małym braciszkiem Stefanem...
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

W tłumie zwracały uwagę rodziny z małymi dziećmi. Z szóstką swoich dzieci maszerowali też rodzice: Izabela i Andrzej z Polanki Wielkiej. - Jesteśmy już trzeci raz, bo bardzo nam się podoba sam marsz i to, że możemy potwierdzić, że rodzina to dobra sprawa. Mamy dużo wiary w Pana Boga - tłumaczyła pani Izabela. W tym czasie najmłodszego półrocznego Stefanka trzymał w ramionach troskliwie 10-letni braciszek Wojtek...