Autobusem jeździmy do Mamy

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 21/2019

dodane 23.05.2019 00:00

Ksiądz Jerzy Kajzar nie przewidywał, że posługa w pierwszej parafii może się tak rozpocząć. Odbierając biskupi dekret, dostał zadanie: zrobić prawo jazdy kategorii D. Bo duży parafialny pojazd to od kilkunastu lat sprawdzone narzędzie duszpasterskie w tej rozległej wspólnocie.

Panie z KGW włączają się w życie parafii. Panie z KGW włączają się w życie parafii.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Ksiądz Stanisław Joneczko, który zastąpił w obowiązkach proboszcza kamesznickiej parafii Imienia Najświętszej Maryi Panny ks. prałata Władysława Zązla, obecnego tu przez 40 lat, nie ma wątpliwości: – Bez Boga ani do proga – to żelazna zasada, którą od pokoleń żyją tutejsi górale.

Wspólnota liczy ok. 2700 osób, ale zamieszkuje na terenie sięgającym w linii prostej około 9 km. To odległości sprawiły, że od zawsze mieszkańcy dążyli do tego, żeby mieć blisko kościół. Dziś mamy trzy świątynie, wszystkie dedykowane Matce Bożej – parafialny Imienia NMP, na Grapce – Matki Bożej Szkaplerznej i trzeci – Królowej Świata w Górnej Kamesznicy – opowiada. Wszystkie one zdobią wizerunki Maryi. W głównym jest to obraz Matki Bożej Zwycięskiej – kopia wizerunku z wiedeńskiego Kahlenbergu, w Kamesznicy Górnej – figurka Matki Bożej Frydeckiej, a na Grapce – obraz Pani z Góry Karmel. Na terenie parafii jest też kaplica sióstr sercanek w prowadzonym przez nie domu opieki im. św. Jana Pawła II.

Dzięki parafialnemu autobusowi wierni mogą się przemieszczać między świątyniami i przyjeżdżać na wspólne uroczystości do kościoła parafialnego. Pojazd służy również uczestnikom pogrzebów, a także uczniom czy pielgrzymom. Wyrazem powierzenia się górali Matce Bożej są nie tylko wzniesione kościoły. Modli się tu 30 róż różańcowych. Prężnie działa też reaktywowane Apostolstwo Dobrej Śmierci, do którego należy ponad sto osób. Są i czciciele Matki Bożej Szkaplerznej oraz św. Michała Archanioła. Niedawno powstał Wieczernik – grupa ponad 20 osób, które chcą rozwijać swo ją wiarę w duchowości Odnowy w Duchu Świętym. W duszpasterstwie ks. Joneczkę wspierają ks. Andrzej Budny i ks. Jerzy Kajzar.

– Ksiądz Andrzej tworzy scholę i prowadzi wspólnotę ministrantów i lektorów. Ksiądz Jurek natomiast bardzo ożywił grupy najmłodszego pokolenia – mówi proboszcz. – Prowadzi wspólnotę dla dzieci oraz około 40-osobową młodzieżową Filios. Dzięki autobusowi młodzi mają szansę wyjeżdżać poza Kamesznicę, na przykład na basen czy do kina i oczywiście na Lednicę! Ich formacja zmierza w kierunku Ruchu Światło–Życie.

Młodzież włącza się w szereg akcji. Nie brakuje jej na pikniku w czerwcu czy sierpniowym festynie z okazji Kamesznickich Dni Trzeźwości. – Utarło się, że w wiejskich rodzinach wielopokoleniowych nie jest aż tak potrzebna pomoc charytatywna – mówi proboszcz. – To nieprawda. Kiedy przed świętami rozejrzeliśmy się, okazało się, że istnieje potrzeba przygotowania kilkudziesięciu paczek z artykułami spożywczymi. Przystąpiliśmy także do unijnego programu żywnościowego, prowadzonego przez Caritas. 252 osoby skorzystają z 12,5 tony żywności. Znalazło się 20 osób, które stworzyły zalążek zespołu charytatywnego. Parafia znakomicie współpracuje też ze strażakami, paniami z dwóch kół gospodyń wiejskich, Związkiem Podhalan. Zawsze może liczyć na tych, którzy mają tu swoje poczty sztandarowe: górników, kolejarzy, pszczelarzy i członków dwóch kół łowieckich.

Ksiądz Joneczko od lat jest członkiem zespołu muzycznego Dzień Dobry. Parafianie wiedzą o jego pasji. Panie z KGW, które uczestniczą w konkursach śpiewaczych, nieraz zabierają proboszcza jako… akompaniatora! – Cieszy mnie to, co dla dzieci robi Fundacja Braci Golec, odnajdując w nich prawdziwe talenty. Grają i śpiewają fantastycznie, są obecne w życiu parafii. Mnie, kochającego muzykę, cieszy to jeszcze bardziej – dodaje proboszcz.

Okiem Proboszcza

Ks. Stanisław Joneczko, w Kamesznicy od 2017 r. – Gdy trafiłem tu po raz pierwszy jako ksiądz, w roli administratora, stanąłem przed wymaganiami, których dotąd nie doświadczałem. Pierwsza myśl: uciekać! Sprawy administracyjne i gospodarcze przytłoczyły mnie nieco, bo… nie znałem jeszcze moich parafian. Dziś widzę, jak wielki potencjał ma ta wspólnota. Nie jestem tu sam. Wystarczy mała prośba o pomoc, a zaraz mam obok siebie co najmniej kilka osób. Niedawno parafianie przygotowali mi jubileusz 25-lecia kapłaństwa. Do dziś jestem poruszony życzeniami, życzliwością i… filmem, który nagrali. Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem dla nich aż tak ważny. Marzy mi się, żeby zabrać ich na pielgrzymki do Ziemi Świętej, do Fatimy i do wielu innych miejsc Europy. Tym bardziej że pozwala na to nasz niedawno zakupiony 18-letni autobus!