Walczyła niezłomnie

aśs

|

Gość Bielsko-Żywiecki 20/2019

dodane 16.05.2019 00:00

W Andrychowie odbyły się uroczystości pogrzebowe Heleny Wesołowskiej, 92-letniej legendarnej opozycjonistki.

▲	Zmarła całe życie odznaczała się niezwykłą odwagą. ▲ Zmarła całe życie odznaczała się niezwykłą odwagą.
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

Jak podkreślał przewodniczący liturgii pogrzebowej ks. prał. Stanisław Czernik, zmarła przez całe życie kierowała się miłością do Chrystusa, opiekując się bliskimi i pomagając współpracownikom, którzy potrzebowali pomocy. – Wierzymy, że jej dobre czyny poszły za nią przed tron Boży – podkreślał ks. prał. Czernik.

Porucznik Helena Wesołowska urodziła się 13 stycznia 1927 r. w Nidku. Podczas okupacji hitlerowskiej działała w Armii Krajowej. Od 1945 r. była łączniczką w Narodowych Siłach Zbrojnych. Aresztowanie i śledztwo przypłaciła ciężką chorobą. Do 1975 r. była inwigilowana i rozpracowywana, wielokrotnie przesłuchiwana przez Służbę Bezpieczeństwa. Długie lata pracowała w Andrychowskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego, gdzie m.in. była jedną z inicjatorek strajku w marcu 1971 r., zorganizowanego na znak solidarności z robotnikami protstującymi na Wybrzeżu.

Z odwagą wielokrotnie upominała się o prawa zatrudnionych w AZPB, w tym zwłaszcza ponad 4 tys. kobiet. W ludzkiej pamięci została odwaga, z jaką występowała wobec przedstawicieli władz, domagając się godnego traktowania pracowników. W archiwach IPN okazały stos teczek dokumentuje zarówno jej aktywność, jak i represje SB, które ją dotykały: rewizje, stawiane jej fałszywe zarzuty, zwolnienia z pracy, rozpowszechniane w prasie opinie „wichrzycielki z Andrychowa”.

Była aktywną działaczką NSZZ „Solidarność” od 1980 r., a 13 grudnia 1981 r. została internowana w Cieszynie. W dniu jej urodzin, 13 stycznia 1982 r., po wielu staraniach, m.in. bp. Herberta Bednorza, zwolniono ją ze względu na szczególnie trudną sytuację rodzinną. Opieki wymagał jej ciężko chory mąż, wówczas w ostatnim stadium choroby nowotworowej, a także córka, która właśnie po cesarskim cięciu leżała w szpitalu. – Odchodziłam od zmysłów, nie wiedząc, co się z nimi dzieje. Z powodu stresu w ogóle nie spałam. Zdążyłam wrócić na ostatnie dni życia męża i mogłam się już tylko z nim pożegnać – wspominała pani Helena.

Była prezesem Oddziału Związku Żołnierzy AK w stopniu porucznika. Swoimi wspomnieniami dzieliła się w andrychowskim Zespole Szkół ZDZ, mającym za patrona Armię Krajową. Rada Miejska nadała pani Helenie w 2012 r. tytuł „Zasłużona dla Gminy Andrychów”.