Tu śpiewają niemal wszyscy

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 19/2019

dodane 09.05.2019 00:00

Budowę swojego kościoła rozpoczęli sami w 1997 roku. Wtedy też stworzyli wspólnotę, która chce być razem. Udowodnią to także podczas III Pikniku Rodzinnego z Dobrym Pasterzem 12 maja.

Budowla to efekt zaangażowania wszystkich kozian. Budowla to efekt zaangażowania wszystkich kozian.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Święci bliscy tutejszym parafianom stoją na kamiennych półkach po prawej stronie kościoła Zesłania Ducha Świętego. Figurę ojca Pio podarowała jedna z rodzin, św. Faustyny – członkini Żywego Różańca, św. Krzysztofa – kierowcy, św. Franciszka z Asyżu – hodowcy gołębi, św. Ambrożego – pszczelarze, św. Barbary – górnicy, św. Maksymiliana – parafianka, która przeżyła wojnę w obozie w Mauthausen. Jej darem jest także św. Antoni.

Wyeksponowane miejsce w kościele mają także relikwiarz św. Jana Pawła II, podarowany przez abp. Mieczysława Mokrzyckiego, i relikwiarz św. Faustyny, który trafił tu z inicjatywy jednej z rodzin. Trzeci – św. Józefa Bilczewskiego – zostanie wprowadzony 12 maja, podczas Mszy św. o 10.30.

– Tutejszy kościół powstał dzięki determinacji wiernych – mówi ksiądz proboszcz Marek Łapczyński, który w 1997 r. otrzymał zadanie tworzenia nowej placówki duszpasterskiej w Gajach. – Przed laty należeli do rozległej parafii w Kozach-Centrum. Kiedy ruszyła budowa kościoła w Małych Kozach, o swojej świątyni zaczęli marzyć także oni – mieszkańcy drugiego końca miejscowości. Sami zorganizowali komitet budowy i – wspierając z całą wspólnotą powstanie świątyni w Małych Kozach – jednocześnie zbierali materiał budowlany dla swojego kościoła. Kiedy tam ukończono budowę, Kozy wspierały mieszkańców Gajów.

Pierwsze łopaty wbili w 1997 r., a trzy lata później bp Tadeusz Rakoczy erygował tu nową parafię, której proboszczem został ks. Łapczyński. Tytuł kościoła i parafii nawiązuje do hasła duszpasterskiego 1997 roku: „Duch Święty i Jego obecność w Kościele”.

Budowa zjednoczyła mieszkańców. Stawiali kościół materialny, ale i tworzyli wspólnotę, która dziś liczy około 1400 osób. Każdy czuje się tu potrzebny. Co roku np. procesja Bożego Ciała gości na innej ulicy parafii. Wtedy jej mieszkańcy mobilizują wszystkie siły, by przyjąć na modlitwie w swoich obejściach całą parafię.

Pięknie zadbany teren wokół kościoła, obszerny parking, ale i oprawa liturgii przyciągają tu licznych gości.

Wspólnota ministrantów i lektorów liczy aż 50 chłopaków. Organiście w prowadzeniu śpiewu pomagają zarówno grupa parafianek, jak i chórzyści niegdyś związani z zespołem prowadzonym przez śp. Adelajdę i Stanisława Kryjaków z Bielska-Białej. – Ten śpiew naprawdę robi wrażenie. Tu śpiewają niemal wszyscy – podkreśla proboszcz.

O dekoracje w świątyni i o to, by wokół niej było pięknie, dbają m.in. członkowie Akcji Katolickiej. Oni także organizują integrujące wspólnotę pielgrzymki i wraz z zespołem charytatywnym dbają o chorych, starszych i potrzebujących. Zapleczem dla wszystkich jest modlitwa różańcowa – w parafii istnieje sześć róż Żywego Różańca.

Wspólnota redaguje miesięcznik „Mocni Duchem Świętym”, a młodzi przygotowują stronę internetową parafii.

– Kolejne pokolenia wciągamy w działania rady parafialnej i ekonomicznej – dodaje ks. Łapczyński. – To z ich inicjatywy 12 maja, po Mszy św. o 10.30, przy kościele odbędzie się piknik rodzinny. Ten dzień to także nawiązanie do tradycji mojej rodzinnej parafii w Ludźmierzu. W niedzielę Dobrego Pasterza błogosławi się tam owce, zwierzęta hodowlane i wspólnie się świętuje.

Tak będzie i w Kozach-Gajach. Śpiew oraz liturgię słowa poprowadzi zespół regionalny Kozianie. Jeden z tutejszych hodowców owiec przyniesie owieczkę do ołtarza w czasie Mszy św. Na placu kościelnym przewidziano występy artystyczne, nie zabraknie zabawy fantowej, domowych ciast, grochówki czy oscypków z Podhala. Dochód z pikniku przeznaczony będzie na zakup nowych stacji drogi krzyżowej.

Okiem proboszcza

Ks. Marek Łapczyński, w Kozach-Gajach od 1997 r. – Byłem najstarszym wikarym w Kozach, kiedy śp. ks. prałat Władysław Sieczka podjął decyzję o budowie kościoła w Gajach. Miałem się tu zająć organizowaniem duszpasterstwa. Całą historię kościoła i parafii dokumentuje 10 tomów kroniki, którą prowadzimy od początku. Cieszę się, że parafianie żyją wspólnotą, że dołączają do nas nowi mieszkańcy tej części Kóz; cieszy mnie obecność młodych rodzin – widać ich szczególnie w niedziele po Mszy św. o 10.30, kiedy dzieci same przybiegają po indywidualne błogosławieństwo. Nie wszyscy jednak czują tę wieź. Są rodziny, które nie praktykują, nie przychodzą do kościoła. O nich też musimy pamiętać.