To jakby nie moją ręką - mówią ikonopisarze z Jawiszowic

Urszula Rogólska

dodane 16.04.2019 16:29

Skrzętnie notują: jedna część żółtka, do tego odpowiednie proporcje wina, żółci wołowej, olejku goździkowego. Na pewno nie jest to przepis ani na postne, ani na wielkanocne danie. Ale bez niego nie powstanie ikona oblicza Jezusa - Tego, który umarł i zmartwychwstał...

Danuta Jęczmyk OV pomaga uczestnikom kursu w Jawiszowicach namalować własną ikonę. Danuta Jęczmyk OV pomaga uczestnikom kursu w Jawiszowicach namalować własną ikonę.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Bez tego przepisu trudno stworzyć ikonę według tradycyjnych zasad. To przepis na medium, czyli spoiwo kolorowych pigmentów w technice tempery jajecznej. Malując ilustracje farbami, rozcieńczamy je wodą, malując ikonę - używa się medium i pigmentów.

Taki był wstęp do drugich zajęć kursu ikonopisarstwa, jakie po raz kolejny prowadzi Danuta Jęczmyk OV w sali parafii św. Marcina w Jawiszowicach. Inicjatorka warsztatów - artystka plastyk, pasjonatka ikony - postanowiła po raz kolejny podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z każdym, kto tylko tego zapragnie. O pierwszej edycji kursu, który poprowadziła, a który zakończył się w styczniu br., przeczytacie w tekście: Piętnaście pierwszych ikon z Jawiszowic.

Mandylion - to nad nim pracują pasjonaci ikonopisarstwa w Jawiszowicach.   Mandylion - to nad nim pracują pasjonaci ikonopisarstwa w Jawiszowicach.
Urszula Rogólska /Foto Gość

W drugiej edycji bierze udział piętnaście osób: panie, panowie, różnego stanu, w różnym wieku, z różnym doświadczeniem plastycznym. A najczęściej… z jego brakiem. Spotykają się co miesiąc w drugie soboty i niedziele. Pracują nad Mandylionem. Ich ikony powstaną do drugiego weekendu czerwca, kiedy to zostaną uroczyście poświęcone.

W czasie drugiego spotkania kursanci nauczyli się przygotowywać medium, poznali symbolikę kolorów ikony, prosili Pana Boga o błogosławieństwo dla narzędzi pracy i kolorów, którymi będą wykonywać wizerunek Jezusa. Następnie rozpoczęli dalsze prace nad naszkicowanym na poprzednich zajęciach i naniesionym na deskę wizerunkiem: konturowali kształt twarzy i zaczęli malowanie. Już nie są im obce nazwy: siena palona, umbra cypryjska czy ochra.

Przygotowanie medium to jedno z pierwszych zadań przed malowaniem ikony.   Przygotowanie medium to jedno z pierwszych zadań przed malowaniem ikony.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Serafitka, s. Urszula Dzielawska na kursie spełnia swoje marzenie. Nie zdążyła zapisać się na pierwszą jego edycję w ubiegłym roku, ale na obecnym była jedną z pierwszych na liście. - Bardzo się ucieszyłam, kiedy się dowiedziałam, że to będzie Mandylion, moja ukochana ikona, którą gdzieś tam często próbowałam rysować w zeszytach. Mam nadzieję, że to będzie moja pierwsza i nie ostatnia ikona.

S. Urszula mówi, że wszystkich kursantów buduje atmosfera: - Mimo dzielących nas różnic już na pierwszych zajęciach stworzyliśmy wspólnotę, którą łączy Jezus w tym wizerunku. Staliśmy się sobie bliscy….

Oldze Tracz też nie udało się dostać na pierwszą edycję ze względu na limit miejsc. Mandylion będzie jej drugą ikoną w życiu (pierwszą wykonała na kursie w Krakowie). Ta ma być prezentem dla jej brata na ślub.

Klaudia Handzel przyszła zachęcona przez Małgorzatę Kunicką, także uczestniczkę kursu w drugiej edycji. - Tematyka bardzo mi się spodobała. Ale myślałam, że to jest kurs dla artystów, że to niedostępne dla mnie, że ja mogę podziwiać, ale na pewno nie tworzyć - opowiada. - Kiedy usłyszałam od Gosi jak wygląda ten kurs, chciałam spróbować. Z ikony bije blask, coś takiego, co pociąga. Mam nadzieję, że w jakiś sposób uda mi się uzyskać tę głębię. To, co już powstało i na co patrzę, zaskakuje mnie samą. To jakby nie moją ręką - uśmiecha się Klaudia.

Drugie zajęcia tegorocznej edycji kursu pisania ikon w Jawiszowicach.   Drugie zajęcia tegorocznej edycji kursu pisania ikon w Jawiszowicach.
Urszula Rogólska /Foto Gość

- Niewątpliwie plusem tych zajęć jest to, że rozpoczęliśmy je od wchodzenia w temat ikony z takiego bardzo teoretycznego punktu widzenia, dotyczącego jej duchowości, tradycji, nazewnictwa. To ma znaczenie. Teraz, kiedy bierzesz do ręki ołówek czy pędzel, to bierzesz je z innym nastawieniem, bardziej duchowym. Urzeka mnie w pisaniu ikon to, że to nie jest taka typowa praca twórcza i artystyczna, ale że ten proces jest tak bardzo powiązany z duchowością, modlitwą, wyciszeniem, kontemplowaniem wizerunku. Przenoszę ten wizerunek, jaki mam w sobie, jaki Pan Jezus by chciał, żebym przeniosła na deskę - podkreśla Małgorzata Kunicka.

Stanisławę Słocińską do uczestnictwa w kursie zaprosiła jej siostra Ula, plastyczka.Są tu razem. - Kiedy przeszłam na emeryturę, od jednej pani w sanatorium dowiedziałam się, że niedaleko mnie, w Wadowicach, działa szkoła pisania ikon u Basi i Krzysia Cudo. Trafiłam tam na kurs i uczestniczyłam w nim razem z Danusią. Stworzyłam kilka ikon - m.in. Pantokratora czy św. Mikołaja. Te po kursach zostają u mnie w domu, inne - daję w prezencie. Danusia przepięknie maluje twarze. Chciałabym udoskonalić swój warsztat w tym wymiarze przede wszystkim, dlatego chciałam tutaj być. Malowanie ikon to jest wchodzenie w świat świętości. To dla mnie coś niezwykłego - tymi marnymi rękami można namalować coś, co jest tak niezwykłe….