Niezwykła sieć z Auschwitz

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 16/2019

dodane 18.04.2019 00:00

Myśleli o tym od dawna. Troje oświęcimian znalazło dwudziestu bohaterów mieszkających po sąsiedzku, którzy przed kamerą opowiedzieli o triumfie dobra w czasach ciemności.

◄	Twórcy filmu i ich rozmówcy podczas oświęcimskiej premiery. ◄ Twórcy filmu i ich rozmówcy podczas oświęcimskiej premiery.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Nie walczyli na frontach II wojny światowej, nie trzymali broni w ręku, a jednak ich odwagę – bez najmniejszej przesady – można porównać do frontowego męstwa. Tak o swoich bohaterach mówią twórcy filmu, jakiego dotąd nie stworzył nikt.

W poniedziałkowy wieczór 8 kwietnia salę kinową Oświęcimskiego Centrum Kultury niemal do ostatniego miejsca wypełnili widzowie pierwszej projekcji obrazu „Auschwitz – w sieci dobra”, którego autorami są  Magdalena Plewa-Ould, Barbara Daczyńska i Jarosław Wilczak. Film powstał dzięki pomocy Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu i Konsulatu Generalnego Niemiec w Krakowie.

„Auschwitz – w sieci dobra” to ponad 20 udokumentowanych opowieści mieszkańców ziemi oświęcimskiej, którzy z narażeniem życia własnego i swoich najbliższych pomagali przetrwać piekło na ziemi więźniom kompleksu obozowego: Auschwitz-Birkenau-Monowitz. Wielu z występujących w filmie bohaterów nie doczekało jego premiery. Do OCK przybyli m.in.: prof. Wacław Długoborski, ks. Aleksander Karkoszka, Stefania Antos, Alojzy Klaja, Janina Paszek i Mieczysław Jakuczek. Towarzyszyli im twórcy filmu, a także Michael Gross – konsul generalny Niemiec, Leszek Szuster – dyrektor MDSM i Krzysztof Kania – wiceprezydent Oświęcimia.

Porusza szczególnie jedno zdanie, które z ekranu wypowiada Stanisława Ziaja, z domu Pustelnik (w momencie wybuchu wojny miała 11 lat), łączące wszystkie wstrząsające relacje: „Jak można nie pomóc głodnemu człowiekowi…?”.

Z ekranu dotąd nieznani nikomu bohaterowie opowiadają o kromkach chleba z cebulą, czosnkiem, które jako dzieci podkładali tam, gdzie do pracy wychodzili więźniowie; o tym, jak z narażeniem życia zbierali kartki na reglamentowane produkty, jak organizowali zbiórki żywności; jak przemycali od dobrych ludzi worki z cebulą, jak brawurowo wnosili kiełbasę na teren obozu, jak potajemnie, w domu, matki piekły chleb, jak gotowały jedzenie, które potem trzeba było w jakiś sposób przekazać więźniom; o tym, jak na rowerach przewozili leki od zaprzyjaźnionej aptekarki, jak lekarze wykonywali nawet skomplikowane zabiegi dzięki misternie zaplanowanym akcjom; jak aranżowano spotkania więźniów z rodzinami, jak przekazywano korespondencję, jak pomagali miejscowi księża i siostry serafitki.

Nie brakuje wstrząsających świadectw, o oświęcimianach bestialsko mordowanych za okazywaną pomoc. Nie brakuje historii o esesmanach – o tych, którzy nie wahali się torturować i zabijać, o tych, którzy dawali się przekupić oraz o tych, którzy godzili się na dożywianie więźniów w domach okolicznych mieszkańców.

Pomoc więźniom to nie były jednostkowe sytuacje – mieszkańcy stworzyli doskonale zorganizowaną sieć dobra. Po latach udało się ustalić 1216 nazwisk osób, które pomagały więźniom. Najprawdopodobniej było ich znacznie więcej. 177 z nich trafiło do obozu, z czego 62 poniosły śmierć. 70-minutowy film będzie można zobaczyć ponownie w OCK 24 kwietnia o 17.00 i 19.00 – wstęp wolny.