Wieczór z Człowiekiem z Całunu w "Sercu"

Urszula Rogólska

dodane 01.04.2019 12:54

- Najważniejsze pytanie o Całun nie dotyczy tego, czy jest prawdziwy, ale dlaczego wydarzyło się to, co na nim widać - mówił Krzysztof Sadło, przewodnik z Centrum Jana Pawła II, podczas spotkania w bielskim kościele "przy dworcu".

Uczestnicy spotkania o Całunie Turyńskim przy jego kopii w kościele NSPJ w Bielsku-Bialej. Uczestnicy spotkania o Całunie Turyńskim przy jego kopii w kościele NSPJ w Bielsku-Bialej.
Urszula Rogólska /Foto Gość

W poczdamskiej galerii malarstwa Sanssouci znajduje się jeden z najsłynniejszych obrazów Caravaggia "Niewierny Tomasz", na którym artysta przestawił apostoła wkładającego palec w dziurę powstałą po ranie w boku Zmartwychwstałego Jezusa. Ten obraz przypomnieli sobie uczestnicy spotkania o Całunie Turyńskim, na które do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej, "przy dworcu", zaprosili duszpasterze parafii. O historii i najnowszych odkryciach naukowych związanych z płótnem, w które zawinięte było ciało Jezusa po ukrzyżowaniu, opowiedział im Krzysztof Sadło - przewodnik z Centrum Jana Pawła II w Krakowie-Łagiewnikach, a zwłaszcza znajdującej się tu stałej ekspozycji o Całunie Turyńskim: "Kim jest Człowiek z Całunu?".

- W tym szczególnym czasie Wielkiego Postu próbujemy zbliżyć się do męki Pańskiej, żeby ją poznać, rozważyć i przede wszystkim odnieść do naszego życia - mówił ks. prałat Marcin Aleksy, proboszcz parafii, witając gościa i wszystkich obecnych, a jednocześnie zapraszając do podążania wyjątkową Drogą Krzyżową podczas spotkania z całunem.

- Będziemy dziś robić to, co robił św. Tomasz Apostoł na tym obrazie - trochę będziemy zaglądać w rany Pana Jezusa. Wprawdzie Pan Jezus powiedział: "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli", ale Tomasz, widział, dotykał, a jest dziś świętym, więc myślę, że tylko zyskamy, a nie stracimy - rozpoczął prelegent.

Wykładowca zaprosił obecnych do rozważań nad tajemnicą męki Pańskiej, jednocześnie przedstawiając najnowsze badania nad lnianym płótnem o wymiarach 4,4 m na 1,1 m, które od wieków wzbudza zainteresowanie naukowców wielu dziedzin, ale i rzesz chrześcijan. Prelekcji towarzyszyła wierna kopia całunu, do której każdy mógł podejść i - niczym św. Tomasz - dotknąć, i z bliska zobaczyć utrwalone ślady ran Jezusa, zadanych podczas tortur.

Krzysztof Sadło opowiadał zainteresowanym o najnowszych odkryciach dotyczących Całunu Turyńskiego.   Krzysztof Sadło opowiadał zainteresowanym o najnowszych odkryciach dotyczących Całunu Turyńskiego.
Urszula Rogólska /Foto Gość

K. Sadło przedstawił historię całunu, jego drogę z Jerozolimy do Turynu, mówił o obecnych na wizerunku uszkodzeniach, spowodowanych m.in. pożarami, utrudniających patrzącym odbiór wizerunku, o fotograficznych odkryciach, o (nieudanych) próbach wykonania jego reprodukcji dla obalenia tezy o nadprzyrodzoności pochodzenia, o obecnych na płótnie pyłkach i śladach kwiatów, które kwitną w okresie wiosennym na terenie dzisiejszego Izraela, o śladach krwi i jej charakterystycznej formie, ale przede wszystkim odniósł utrwalone ślady męki do treści Ewangelii.

- Nawet jeśli będziemy mieli stuprocentową pewność, że to Całun Jezusa, czy to cokolwiek zmieni? Czy wszyscy się od tego nawrócą? Oczywiście, że nie - mówił wykładowca. - Zawsze się znajdą tacy, którzy powiedzą, że to zrobili kosmici, albo że to jedynie kolejny dowód na to, że Jezus był postacią historyczną i że nawet mamy dowód na to, że Go zamordowali tak, jak piszą Ewangelie. Tu trzeba widzieć połączenie tego wszystkiego z naszym życiem. Kiedy mówię o całunie, to nie mówię o dowodzie, tylko raczej chcę zaprosić do tego, żeby się zainteresować i sobie pewne pytania postawić. Bo kiedy Jezus chodził po ziemi, to czy wszyscy się nawrócili? Nie wszyscy. A tak naprawdę mniejszość. Czemu się nawrócili ci, którzy się nawrócili? Jedni dlatego, bo widzieli bądź doświadczali znaków, które czynił Jezus, inni bo usłyszeli to, co głosił. Żydzi szukali znaków, a Grecy mądrości. Jedynym człowiekiem, który ani nie widział, ani nie słyszał, a się nawrócił był Dobry Łotr - on zobaczył mękę Jezusa i to mu wystarczyło. Najważniejsze pytanie o całun nie dotyczy tego, czy jest prawdziwy, ale dlaczego wydarzyło się to, co na nim widać - mówił K. Sadło, zapraszając do osobistych rozważań na temat wypełnienia przez Jezusa zapowiedzi proroków, słowa o miłości Boga do grzesznego człowieka, Boga, który dla jego ocalenia wydał własnego Syna, ale jednocześnie odnosząc się do nienawiści i okrucieństwa człowieka, zdolnego do zadawania niewyobrażalnego cierpienia.