Szczęśliwe miejsce: Rudzica

Alina Świeży-Sobel

|

Gość Bielsko-Żywiecki 1/2019

dodane 03.01.2019 00:00

Pod koniec minionego roku dwa wydarzenia pokazały jak w soczewce szczególną więź tej lokalnej społeczności. I choć na pozór dotyczyły odległych od siebie dziedzin życia – sztuki i sportu – towarzyszyło im niezwykłe zainteresowanie niemal wszystkich mieszkańców.

Poświęcenie siedziby KS Rudzica. Poświęcenie siedziby KS Rudzica.
Alina Świeży-Sobel

Najpierw tłumy pojawiły się na projekcji filmu, w którym przewodnikiem po rudzickim świecie był tutejszy poeta Juliusz Wątroba. Tytuł filmu: „Szczęśliwe miejsce, które ma poetę...”, zapowiadał, że bohaterem będzie nie tylko wybitny twórca, ale także zbiorowość, wśród której rozkwitał jego talent.

Nie mniejsze zainteresowanie towarzyszyło kilka tygodni później otwarciu nowej siedziby Klubu Sportowego Rudzica, w którym, oprócz wygodnego zaplecza dla młodych zawodników, znalazło się miejsce na profesjonalną salę treningową do gry w boccię (dyscyplina paraolimpijska, która ma w Rudzicy świetnego reprezentanta: mistrza Europy Damiana Iskrzyckiego). Tutaj także będą mogli się spotykać niepełnosprawni z całej okolicy.

Duma i szczęście poety

O dorobku i artystycznych poszukiwaniach Juliusza Wątroby pisaliśmy już na łamach bielsko-żywieckiego „Gościa Niedzielnego”. Publikowaliśmy jego piękne wiersze, w których zachwycał wrażliwością na ludzki los i Bożą w nim obecność. Szczególnym tematem stał się jego literacki zapis zmagań z cierpieniem, walki o życie z chorobą nowotworową. Od tamtej pory poeta nie ukrywa, że odzyskane zdrowie i życie jeszcze mocniej każą mu cieszyć się z każdej chwili, dostrzegać jej urodę, nastrój. Z tą radością patrzy od nowa na to wszystko, z czego składa się jego życie, w tym również na swoje korzenie.

Film powstał w ramach grantu Fundacji Santander Bank Polska „Tu mieszkam, tu zmieniam”, przy wsparciu Urzędu Gminy w Jasienicy. Reżyserowała go Ewa Borysewicz, absolwentka ASP w Krakowie, kończąca studia reżyserskie na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Bohaterem jest poeta, którego portret powstaje podczas wędrówki przez Rudzicę, odwiedzin u sąsiadów, codziennych pogawędek czy udziału w lokalnych wydarzeniach religijnych lub kulturalnych. W ten sposób powstał również drugi portret – obraz życia i porządku, którym kierują się członkowie rudzickiej społeczności.

– Film jest sposobem zatrzymania tego, co dla nas wszystkich bliskie i ważne: tych ludzi, których spotykamy, tych pejzaży z widokiem na nasze góry, a z drugiej strony na Śląsk. Tu widać pogrzeb, a tam kwietniową procesję do św. Wendelina. Ja, chodząc po Rudzicy, widzę ludzi, których tu już dawno nie ma, ale oni wciąż są w mojej pamięci. Chodzi o to, żebyśmy się ze sobą spotykali, żebyśmy się mogli sobą cieszyć, wymieniając się tym, co w nas dobre, bez zawiści i zazdrości – mówił pan Juliusz podczas premierowej projekcji filmu.

Chwilę później na ekranie widać jego pełną niezwykłych przystanków wyprawę po Rudzicy, widać pogodną zadumę nad obieranymi w sierpniowym słońcu jabłkami i żywiołową radość przed galerią Floriana Kohuta, podczas obchodzonego tylko tutaj Święta Stracha Polnego. Padają słowa zwyczajne i pełne głębokiej życiowej mądrości, wypowiadane mimochodem, przy zaplataniu warkocza czy głaskaniu kota.

Wśród nich rozbrzmiewa najcenniejsza, a zarazem najprostsza recepta, którą podzieliła się doświadczona wyjątkowo trudnymi przeżyciami Aniela Gawlas. Tłumaczy ona krótko: – Trzeba tak żyć, żeby sobie nawzajem nie uprzykrzać.

Jak mówił wójt Janusz Pierzyna, walorem sporządzonego podczas realizacji filmu materiału są zachowane dla przyszłych pokoleń opowieści najstarszych mieszkańców, które pozwolą odkrywać lokalne korzenie, rozumieć przeszłość. – Film ułatwia pokazanie różnych spojrzeń i pomaga odkryć tę własną ścieżkę zakorzenienia – tłumaczył wójt.

W imieniu zaangażowanego w przedsięwzięcie Towarzystwa Miłośników Rudzicy całej ekipie filmowej dziękowała prezes Teresa Marekwica, wręczając pamiątkowe puchary wdzięczności. – To jeden z punktów naszych obchodów, którymi chcemy uczcić 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości – mówiła pani prezes.

Wszystko odbywało się w wypełnionej do ostatniego miejsca sali ośrodka kultury, w której zasiedli wraz z wójtem radni, duszpasterze z proboszczem ks. kan. Jackiem Wójcikiem, przedstawiciele różnych środowisk, starsi i młodzież. Z uwagą słuchali poprzedzających projekcję filmu wspomnień o działającym w tym miejscu przed laty klubie dyskusyjnym „Ruch”. Jego uczestnicy, z Juliuszem Wątrobą na czele, wspominali, jak ważne dla ich duchowego dojrzewania były toczone tu dyskusje o świecie, literaturze, teatrze. Artystyczne pasje rozwijali w kilku działających wówczas zespołach. –

Tu się wiele wydarzyło wtedy, a dziś przede wszystkim wydarzeniem jest to, że jesteśmy tutaj wszyscy razem, że łączy nas przywiązanie do tego miejsca: miłość do Rudzicy – mówił J. Wątroba, nie ukrywając znaczenia, jakie dla niego samego i jego twórczości ma ten niezwykły klimat rudzickiej społeczności.

Zdrowe korzenie

Zaledwie parę tygodni wcześniej, niemal w tym samym gronie co na sali ośrodka kultury, mieszkańcy miejscowości oraz liczni goście zebrali się na uroczystym otwarciu nowej siedziby Klubu Sportowego Rudzica. Nowoczesny obiekt powstał w sąsiedztwie kompleksu boisk i Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. św. Jana Pawła II. Łączy w sobie szereg funkcji – mogą tu podejmować swoich gości na różnych rozgrywkach piłkarskich młodzi futboliści, oferując dobrze wyposażone zaplecze z szatniami i łazienkami. Będzie też miejsce na zajęcia dla przedszkolaków. Jednak ewenementem jest znajdująca się w górnej kondygnacji budynku, łatwo dostępna z poziomu biegnącej obok drogi sala do gry w boccię. Pierwsza taka w Polsce.

Jak przyznał wójt, jej powstanie miało oczywisty związek z mieszkającym w Rudzicy niepełnosprawnym sportowcem, należącym do ścisłej czołówki polskich reprezentantów tej dyscypliny Damianem Iskrzyckim. Poruszający się na wózku zawodnik od kilku lat uprawia ten sport i odniósł już szereg sukcesów: jest mistrzem Polski, niedawno został mistrzem Europy i zalicza się do najlepszych zawodników na świecie. Jest wielką polską nadzieją przed zbliżającymi się Igrzyskami Paraolimpijskimi w Tokio. Wraz z panem Damianem, do tej pory korzystającym z gościnnej hali sportowej rudzickiej szkoły, trenuje tę dyscyplinę sportową coraz liczniejsza grupa niepełnosprawnych. Oczywiście nie zabrakło ich podczas uroczystego przecięcia wstęgi i poświęcenia sali.

– To jedyna taka sala w Polsce i jedna z nielicznych w Europie. Mamy bazę światowej klasy, dzięki temu będziemy mieć znacznie lepsze warunki do treningów i można faktycznie trenować wyczynowo – cieszył się D. Iskrzycki, niestrudzenie przez parę godzin objaśniając każdemu zainteresowanemu reguły gry w boccię. A zainteresowanych nie brakowało, bo przez nowy obiekt przewinęli się nie tylko goście uroczystości, z wiceministrem Stanisławem Szwedem czy władzami Polskiego Związku Bocci na czele, ale także liczni mieszkańcy w każdym wieku.

– Cieszymy się bardzo z tego zainteresowania, bo chcielibyśmy, aby w tym miejscu odnaleźli się wszyscy skłonni uprawiać ten sport. Mamy nadzieję, że na stałe zwiążą się z nim osoby niepełnosprawne, które będą mogły systematycznie się tu spotykać – mówił uradowany wójt J. Pierzyna.

Tego samego dnia na program poświęcony rudzickiej drodze do niepodległości zaprosili uczniowie i nauczyciele, pokazując, jak ważne punkty na tej mapie wyznaczały i wyznaczają: świątynia, szkoła, szacunek dla tradycji. Przypomnieli stare zdjęcia i wiersze, zapewniali, że będą kontynuatorami rudzickich tradycji.

Na wstępie zaśpiewali szkolny hymn, do którego słowa napisał oczywiście Juliusz Wątroba, a muzykę – prof. Jan Borowski, oczywiście także rudziczanin. Wśród publiczności nie zabrakło duszpasterzy obu wyznań, z proboszczami: ks. kan. Jackiem Wójcikiem i ks. Piotrem Janikiem. Obydwaj pobłogosławili też nowy budynek, a całą uroczystość rozpoczęła ekumeniczna modlitwa w rudzickim kościele św. Jana Chrzciciela. Do rangi symbolu urosło przejście uczestników z kościoła na boisko i do szkoły, pokazujące łączącą mieszkańców jedność.

– To niewątpliwie dobry fundament do współdziałania, do wychowania młodzieży w duchu miłości bliźniego, otwartości na potrzeby słabszych, postawie szacunku dla starszego pokolenia – uważają zgodnie mieszkańcy Rudzicy. Jak dodają, dzisiejsze skłonności do pośpiechu niszczą relacje między ludźmi, więc tym bardziej cieszą starania o ocalenie tego, co wartościowe.