200 lat ekumenicznej kolędy

ks. Jacek M. Pędziwiatr ks. Jacek M. Pędziwiatr

dodane 25.12.2018 13:42

O północy w kościołach katolickich, nad ranem - w ewangelickich wybrzmiała „Cicha noc”.

200 lat ekumenicznej kolędy "Cicha noc" od dwustu lat przybliża wiernym różnych obrządków tajemnicę Betlejem. Ks. Jacek M. Pędziwiatr /Foto Gość

Inną kolędą, którą często można usłyszeń w kościołach obu wyznań, jest „Bracia, patrzcie jeno”. W Beskidach uroczystość Narodzenia Pańskiego łączy wiernych obu tradycji chrześcijańskich. Msze św. pasterskie przed północą lub o północy gromadzą katolików. Tradycją ewangelicką jest odprawiana na długo przed wschodem słońca, nierzadko o piątej nad ranem, Jutrznia Bożego Narodzenia. Wierni z Bielska-Białej, Cieszyna, Ustronia, Puńcowa, Wisły i Jaworza słuchają fragmentów Starego Testamentu i Ewangelii, a rozważaniu słowa Bożego towarzyszy radosny śpiew kolęd.

Tym razem wiernych obu Kościołów - katolickiego i ewangelicko-augsburskiego - połączyły urodziny najbardziej popularnej kolędy. „Cichą noc” świat usłyszał po raz pierwszy dwieście lat temu, podczas Pasterki w austriackim Oberndorfie. Wiersz o cichej nocy napisał dwa lata wcześniej ks. Józef Mohr. Ów syn muszkietera i pończoszarki urodził się w Salzburgu i był ochrzczony w tym samym kościele, co Wolfgang Amadeusz Mozart.

Ponieważ na probostwie nie było gosposi, Mohr stołował się w okolicznych gospodach. W jednej z nich poznał przygrywającego na gitarze Franciszka Grubera, organistę, zakrystiana i nauczyciela w sąsiednim Arnsdorfie. Namówił go, by skomponował muzykę do wiersza o cichej nocy. Stało się to w wigilijne popołudnie 1818 roku. Melodię zapisano w tonacji D-dur, w takcie na 6/8 (w rytmie walca). A o północy, po kilku próbach, podczas Pasterki, zaśpiewali pieśń w duecie: Mohr tenorem, a Gruber basem.

Potem powolutku wpadająca w ucho melodia z zapadającymi w serce słowami zaczęła podbijać świat. Do dziś przetłumaczono ją na 300 języków (na polski - w 1930 r. - przełożył ją kompozytor, znamienity propagator muzyki chóralnej Piotr Maszyński). Wcześniej, w Kotlinie Kłodzkiej, śpiewali ją tyrolscy osadnicy. Dziesiątki lat temu tradycja jej śpiewu przywędrowała również w Beskidy.