Na randce o tym, kto tu jest głową

Urszula Rogólska

dodane 24.12.2018 01:06

Wyrwali się z ferworu przedświątecznych przygotowań i na Złotych Łanach posłuchali o tym, co znaczą słowa z przysięgi małżeńskiej: "Ja biorę ciebie za męża/żonę".

Indywidualnie pary rozmawiały o swoich potrzebach Indywidualnie pary rozmawiały o swoich potrzebach
Urszula Rogólska /Foto Gość

Na ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu "Czas to miłość" - dla małżonków i narzeczonych, które odbywają się w parafii św. Józefa na bielskim osiedlu Złote Łany - w niedzielę 23 grudnia zaprosili Agnieszka i Wiesław Mosiowie, małżonkowie z ponad 18-letnim stażem, rodzice Karoliny, Maksymiliana, Macieja, Tereski, Tymoteusza i jednego dzieciątka utraconego przed porodem, oraz współprowadzący niedzielne popołudnia ks. Marcin Hałas.

Każde ze spotkań, które odbywają się co dwa miesiące, dotyczy kolejnych części przysięgi małżeńskiej. Grudniowe było kontynuacją rozważań na temat: "Ja biorę ciebie...". Państwo Mosiowie opowiedzieli, co znaczy wziąć drugą osobę "za męża/żonę" i jaką wizję w tym względzie przedstawia słowo Boże.

To spotkanie - podobnie jak poprzednie - obejmowało konferencję (tym razem wygłoszoną przez małżonków), randkową rozmowę we dwoje, adorację Najświętszego Sakramentu i... przedświąteczną niespodziankę.

Agnieszka i Wiesław Mosiowie poprowadzili grudniowe spotkanie na Złotych Łanach, dotyczące przysięgi małżeńskiej   Agnieszka i Wiesław Mosiowie poprowadzili grudniowe spotkanie na Złotych Łanach, dotyczące przysięgi małżeńskiej
Urszula Rogólska /Foto Gość

Państwo Mosiowie zaznaczyli, że już Księga Rodzaju mówi o tym, iż to nie człowiek, ale sam Bóg stworzył małżeństwo. Dowodem są słowa: "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem". - Małżonkowie mają tworzyć jedność; mają być jednym ciałem. Nie da się tego zrobić bez opuszczenia rodziców - w sensie psychicznym, bo zdarza się małżonkom mieszkać razem z rodzicami którejś ze stron - tłumaczyli państwo Mosiowie. - Z tego wynika, że od dnia ślubu najważniejszą osobą, którą mam kochać najbardziej ze wszystkich na tej ziemi, jest mój mąż, moja żona. Jeśli najbardziej kocham swoje dzieci, mamę, tatę, kogokolwiek innego, nie będzie to małżeństwo szczęśliwe.

Następnie małżonkowie opowiedzieli, jaki jest porządek odpowiedzialności w małżeństwie, zaplanowany przez Pana Boga - za co jest odpowiedzialny mąż, a za co żona; jakie są ich funkcje, role; czy każdy układa je indywidualnie, czy też Pan Bóg miał na nie swój pomysł.

- Bóg postanowił, że w małżeństwie mąż jest głową, "bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła" - jak mówi św. Paweł w Liście do Efezjan - zaznaczyli państwo Mosiowie. - Dla żony Bóg zaplanował rolę tej, która wspiera. - Pan Bóg takie ma dla mnie zadanie - on ma być głową, a ja mam go wspierać we wszystkim - dodała Agnieszka, a jej mąż dodał: - Bóg zamierzył, że mąż i żona będą od siebie zależni. Już nie każdy sobie sam - po ślubie jesteśmy "my", a nie "ja" i "ja". Zatem we wszystkich sferach życia powinniśmy myśleć o tej drugiej osobie tak, abyśmy oboje byli szczęśliwi. Bóg zaplanował również, że i mąż, i żona mają jednakową wartość: "Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie".

Pary na grudnowym randkowaniu na Złotych Łanach   Pary na grudnowym randkowaniu na Złotych Łanach
Urszula Rogólska /Foto Gość

Wiesław prowadził tę część konferencji, podczas której oboje mówili, za co w małżeństwie odpowiedzialny jest mąż. Wymienił podstawowe odpowiedzialności: ma kochać jak Zbawiciel i przewodzić jak sługa. - Miłość męża polega na poszukiwaniu tego, co w oczach Boga jest najlepsze dla żony - zaznaczył Wiesław. - Podstawą miłości jest akt woli, a nie przemijające uczucia. Po ślubie zarówno mąż, jak i żona muszą się wyzbywać swojego egoizmu - to nie ja jestem na pierwszym miejscu, ale współmałżonek. Miłość wymaga zaparcia się samego siebie i działania, które cechuje poświęcenie. Trzeba zapomnieć o swoich zachciankach i dążyć do tego, żeby żona czuła się bezpiecznie przy mężu.

Państwo Mosiowie mówili o tym, że celem miłości męża jest podbudowanie i wzbogacenie żony. Mąż w zamyśle Bożym zachęca żonę i umożliwia jej wzrost i rozwijanie jej darów i wolności. - Każdy z nas ma jakieś predyspozycje, dary i to trzeba z drugiej osoby wydobyć. Mąż ma być tym, który pomaga żonie w odkrywaniu jej talentów i marzeń. My dopiero w małżeństwie dostaliśmy skrzydeł - uśmiechała się Agnieszka, podkreślając jednocześnie, jak ważne dla żony jest wsparcie męża zwłaszcza wtedy, gdy mają małe dzieci; gdy żona nie pracuje zawodowo, zajmuje się domem i wychowywaniem pociech. Opowiadała, jak w tym czasie mąż przejmował obowiązki, by mogła wyjść na spotkania z przyjaciółkami, odetchnąć od codziennej rutyny.

Małżonkowie zauważyli również, że miłość męża wobec żony wyraża się także w traktowaniu jej jak cennego daru. - Żona musi się poczuć jak księżniczka Pana Boga, jak ta, która jest wybrana, jest tą jedyną, niepowtarzalną - zaznaczył Wiesław, dodając, że prawdziwa małżeńska miłość zakłada i wymaga od mężczyzny głębokiego szacunku dla równej w godności kobiety. "Nie jesteś jej panem, lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę" - cytował św. Ambrożego.

Żona czuje, że mąż troszczy się o nią, gdy ten z nią rozmawia, ma dla niej czas, dba o atmosferę romantyzmu we wzajemnej relacji (jak podkreślali państwo Mosiowie: "Randkujemy całe życie") i wtedy, gdy modli się z nią i za nią.

W temacie drugiej odpowiedzialności męża - że przewodzi jako sługa - Agnieszka i Wiesław zauważyli, że nie chodzi o przywództwo oparte na wzorcach ze świata, ale na przykładzie Jezusa. - Takie przywództwo obejmuje między innymi dbałość o zaspokajanie potrzeb materialnych rodziny. Chodzi o finanse, o to, żeby zapewnić godny byt dla rodziny, ale też o to, żeby mąż dbał o doskonalenie swoich umiejętności zarządzania pieniędzmi.

Przywództwo obejmuje także zaspokajanie potrzeb rodziny przez rozwiązywanie problemów i konfliktów, czynne uczestnictwo w wychowywaniu dzieci i rozwijanie więzi między nimi. Małżonkowie cytowali fragment Pierwszego Listu św. Piotra: "Podobnie mężowie we wspólnym pożyciu liczcie się rozumnie ze słabszym ciałem kobiecym! Darzcie żony czcią jako te, które są razem z wami dziedzicami łaski, [to jest] życia, aby nie stawiać przeszkód waszym modlitwom" (1 P 3,7).

W drugiej części konferencji, prowadzonej przez Agnieszkę, państwo Mosiowie mówili o odpowiedzialności żony w małżeństwie. - Naszą pierwszą odpowiedzialnością jest kochanie męża - mówiła Agnieszka. - Pamiętaj, twój mąż nie jest doskonały - zresztą jak żaden człowiek - ale jest doskonałym darem od Pana Boga, który mam docenić i kochać, nawet mimo porażek. Poświęcaj mu swój czas, słuchaj go uważnie, bądź dostępna fizycznie - dodała Agnieszka, cytując fragment Biblii: "Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona" (1 Kor 7, 3-4).

Drugą odpowiedzialnością żony jest wspieranie męża - uzupełnianie go, a nie rywalizowanie z nim; towarzyszenie mu w trudnościach. - To, że znamy jego słabości, nie oznacza, że mamy prawo go gnębić, poniżać, wypominać mu je, ale wspierać, zapewniać: "Przetrzymamy to, damy radę, jesteśmy razem, Bóg nam pomoże" - mówiła Agnieszka.

Kolejną odpowiedzialnością żony jest szanowanie męża. - Szacunek oznacza dobrowolne wywyższanie drugiej osoby przez specjalne odnoszenie się do niej i traktowanie jej w szczególny sposób - mówiła Agnieszka. - Szacunek okazywany mężowi zawiera zrozumienie i docenienie odpowiedzialności, jakie na nim ciążą, i presji, jakiej jest poddany; jego szczególnych potrzeb, wynikających z tego, że jest mężczyzną, i jego odmienności jako mężczyzny. Mamy wiele tych odmienności - mężczyzna potrzebuje czasem tego swojego pudełka samotności, przestrzeni, miejsca osobnego. My, kobiety, potrzebujemy relacji, ludzi, a mężczyźni - samotności i pustyni.

"Czas dla nas" - we dwoje - to stały punkt programu spotkań dla małżonków w parafii św. Józefa w Bielsku-Białej   "Czas dla nas" - we dwoje - to stały punkt programu spotkań dla małżonków w parafii św. Józefa w Bielsku-Białej
Urszula Rogólska /Foto Gość

Szacunek do męża wyraża się też w też w zachęcaniu go, podbudowywaniu, co dodaje mu pewności siebie, ale i w postawie: "Ufam tobie i chce podążać za tobą". - Taka postawa powoduje, że mężczyzna, podejmując jakąś decyzję, pięć razy się zastanowi, zanim coś zdecyduje - czy na pewno ta decyzja jest dobra, czy będzie służyć naszemu wspólnemu dobru - zaznaczył Wiesław.

Podsumowując, małżonkowie podkreślili: - Bóg postanowił, że mąż i żona zrealizują Jego zamierzenia, polegając na Jego mocy: "Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru" (Rz 8, 28). Sami z siebie jesteśmy słabi. Zrealizowanie tego zadania nie jest łatwe, ale z Bożą pomocą - możliwe. Bo jaki jest cel życia małżonków? Żona i mąż mają być dla siebie towarzyszami w drodze do nieba.

Po konferencji, już tradycyjnie, pary dostały zadanie: małżonkowie osobno pisali na kartkach, jakie są obecnie najważniejsze potrzebny ich męża/żony oraz co, jako mąż/żona, mogą zrobić, by je zaspokoić. Następnie był czas, by we dwoje porozmawiać o swoich przemyśleniach.

W drugiej części spotkania pary przeszły do kaplicy kościoła, gdzie podczas adoracji Najświętszego Sakramentu żony modliły się za swoich mężów, mężowie za żony, a także narzeczeni za siebie nawzajem. Na zakończenie odwiedził wszystkich anioł (dziwnie przypominający ks. Hałasa, pomimo długich blond włosów) i wręczył każdej parze upominek - świecę z życzeniem, aby była oznaką czasu spędzonego we dwoje, i... cukierki - by małżonkowie byli dla siebie słodyczą.

A oto terminy i tematy kolejnych spotkań małżeńskiej randki na Złotych Łanach: