Bóg zamieszkał z nami

Alina Świeży-Sobel

|

Gość Bielsko-Żywiecki 41/2018

dodane 11.10.2018 00:00

Świętują w tym roku 35. rocznicę erygowania parafii. – Może to nie jest jeszcze imponujący czas, przeżyliśmy już jednak rzeczy naprawdę niezwykłe – mówią z dumą parafianie, wspominając powstanie swej świątyni.

Sylwetka kościoła wpisana w otoczenie pobliskich domów. Sylwetka kościoła wpisana w otoczenie pobliskich domów.
zdjęcia Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

Najpierw zupełnie zaskakująca historia łączyła się z przekazaniem odzyskanego przez rodzinę Wnętrzaków budynku stolarni, odebranej kiedyś przez komunistyczne władze. Wraz z działką stanowiła ona pierwszą parafialną własność. Od 1983 roku dawna stolarnia służyła już jako kaplica. Pierwszym duszpasterzem i rektorem został ks. Andrzej Raszka.

Szybko okazało się, że kaplica jest za mała dla coraz liczniejszych wiernych, a działka jest za ciasna, by pomieścić obok kaplicy nową budowlę. Tak parafianie stanęli przed koniecznością budowania nowego kościoła w miejscu poprzedniego, rozbierając stare mury, w ich miejsce stawiając nowe, zupełnie inne. Robili to własnymi rękami, codziennie uprzątając starannie plac budowy, żeby pod gołym niebem można było się modlić. W pracę gremialnie angażował się kto tylko mógł.

Mury zaprojektował pochodzący z parafii znany architekt Stanisław Niemczyk, nazywany dziś polskim Gaudim. Podjął wyzwanie ulokowania świątyni wśród niedużych domów i tak powstała trójkątna bryła: niezbyt wysoka, zamknięta z trzech stron strzelistymi wieżami. Czwarty krzyż znalazł się na dachu nad prezbiterium.

Nie kształt zadecydował jednak o wyjątkowości, ale użyta do budowy świątyni cegła z pobliskiej cegielni. Nie planowano tynków, nie użyto też modnego klinkieru, lecz zwykłych cegieł, połączeń z szarego betonu, symbolizującego niedoskonałości ludzkiej natury. Każdą cegłę trzeba było dobrać kolorystycznie. Z tych natomiast, które w czasie wypalania nie do końca się udały, powstawały na murach specjalne wypustki tworzące z ażurami wzory i zdobienia pełne treści: motywy krzyża jerozolimskiego czy celtyckiego, tablic Dekalogu, drzewa życia... Budowniczy cierpliwie dokładali cegłę do cegły i czuli, jak razem z murami rośnie ich wiara.

Gotowy kościół, poświęcony w 2000 roku, wraz z niepowtarzalnym wystrojem wnętrza i starannym ceglanym wykończeniem najbliższego otoczenia zachwycił nie tylko parafian. Został uznany za jeden z najciekawszych architektonicznie współczesnych kościołów w Polsce. Nagrody posypały się z wielu stron i choć minęło prawie 20 lat, wciąż przyjeżdżają tu goście z różnych stron Polski i świata, m.in. Włoch czy USA, a młodzi architekci zaglądają tu podczas swoich warsztatów. Wiele osób przyjeżdża, by się pomodlić i zobaczyć niezwykły budynek.

Rocznicę poprzedziło duchowe przygotowanie parafii, które poprowadził ks. prał. Krzysztof Ryszka, a jubileuszową Sumę odpustową odprawił ks. prof. Tadeusz Borutka. O tym, jak wyglądała budowa świątyni, przypomniała jubileuszowa wystawa archiwalnych fotografii przygotowana we wnętrzu kościoła.

– Można było też obejrzeć film o wybitnym architekcie S. Niemczyku, który zaprojektował tę niezwykłą świątynię. W ten sposób staraliśmy się również uświadomić młodym parafianom, jak wielkim darem jest kościół. Teraz na stronie internetowej planujemy cykl poświęcony symbolice naszej świątyni. Opowiada o niej też książka „...i Bóg zamieszkał z nami”, wydana przez parafię – mówi ks. prał. Raszka.

Okiem proboszcza

Ks. prałat Andrzej Raszka dziekan i proboszcz od 35 lat – Obecne starsze pokolenie, które ten kościół budowało, świadomie uczestniczyło w tym dziele z wielkim entuzjazmem, prawdziwą wiarą, miłością – i dalej tak to przeżywa. Tę radość, wdzięczność Bogu za świątynię przekazują młodym, one trwają w rodzinach jak szczególny testament. Oczywiście młodemu pokoleniu bogactwo znaków zapisane w architekturze, elementach konstrukcji, materiałach czy wystroju trzeba tłumaczyć, pokazywać. I oni odkrywają ten kościół, głębię treści zapisanych w jego murach znaków, a zarazem głębię tajemnic mistycznych Kościoła.