Idź do sąsiada

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 10/2018

dodane 08.03.2018 00:00

Parafianie z Rychwałdu tak do końca nie wiedzieli, co się stanie przed tegorocznymi rekolekcjami wielkopostnymi w ich miejscowości.

O. Bogdan Kocańda i Wanda Biernat ze wspólnoty Talitha Kum – uczestniczka ewangelizacji „od drzwi do drzwi” w Rychwałdzie. O. Bogdan Kocańda i Wanda Biernat ze wspólnoty Talitha Kum – uczestniczka ewangelizacji „od drzwi do drzwi” w Rychwałdzie.
Urszula Rogólska /foto gość

Sobotni poranek w sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej. 27 par ze wspólnoty Talitha Kum gotowych do wyruszenia z misją specjalną. I jeszcze grupka, która w tym czasie będzie czuwać na adoracji Najświętszego Sakramentu. Wspólna modlitwa uwielbienia. Każda para podchodzi do ołtarza, gdzie proboszcz parafii, o Bogdan Kocańda OFM Conv, udziela jej błogosławieństwa na drogę i wręcza… kopertę. Chwilę potem samochody rozwożą wszystkich po Rychwałdzie. Wszyscy wrócą tu około 14.00 – na modlitwę, posiłek i relację, jak było.

Musimy się dzielić

W drogę wyruszyły też Wanda Biernat i Helena Gibas. – Pasterz naszej wspólnoty, o. Bogdan, zaproponował nam, żebyśmy ewangelizowali jego parafię „od drzwi do drzwi”, czyli wychodząc do ludzi w ich domach – opowiada Wanda.

– Nikt z nas, poza jedną osobą, nie mieszka w Rychwałdzie. Kiedyś przyciągnął nas tu kurs Alpha. To, co Jezus zrobił z naszym życiem, już nie pozwoliło nam wracać do tego, co stare. Czujemy wyraźnie, że musimy się tym dzielić… Przed ewangelizacją spotkali się na warsztatach, prowadzonych przez ks. Przemysława Sawę ze Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody. – Ksiądz przedstawił nam, jak mogą wyglądać nasze spotkania, czego ludzie mogą od nas oczekiwać, czym możemy być zaskoczeni – relacjonuje ewangelizatorka. Wanda mieszka w Rycerce Górnej. Nie pierwszy raz ewangelizowała w ten sposób. Talitha Kum z Dobrą Nowiną była już w domach Leśnej, Juszczyny, Korbielowa i Rycerki Górnej. Po raz pierwszy jednak wspólnota szła do parafian swojego duszpasterza. W kopertach mieli jego zaproszenie na rekolekcje wielkopostne i list do parafian.

On da ci znać

– Tym razem mieliśmy nieco inne zadanie niż poprzednio, ale główny cel był ten sam – powiedzieć ludziom, jak bardzo Pan Bóg ich kocha – wyjątkowo, każdego z osobna. Mówiliśmy o tym, że umarł za każdego z nich na krzyżu i że pomimo tego, iż ciągle upadamy, grzeszymy, On nas niezmiennie kocha i stawia na nogi – opowiada Wanda. – Z 22 domów, jakie miałyśmy odwiedzić, jedynie w dwóch nie otwarto nam drzwi. W pozostałych przyjmowano nas z otwartymi ramionami. Wszędzie proponowaliśmy też modlitwę w sprawach ważnych dla danej rodziny. W jednym z domów rozmawiałyśmy z żoną i mężem, a kiedy zaproponowałyśmy modlitwę, mama głośno zawołała: „Dzieci! Zejdźcie do nas!”. Pamiętam panią, która rozpłakała się, nie mogąc uwierzyć, że ona i jej sprawy są tak ważne dla Pana Boga. Ktoś odczuł wielką potrzebę spowiedzi. Inni po prostu potrzebowali rozmowy, bo czuli się samotni. Wielu się dziwiło, że choć nie jesteśmy z tej parafii, chciało nam się przyjechać. Każdy z ewangelizatorów miał przygotowane krótkie świadectwo o swoim nawróceniu, uzdrowieniu, działaniu Jezusa w codzienności. – Takich kilka zdań bardzo otwiera ludzi – kontynuuje Wanda. – Widzą, że nasze życie nieraz było takie jak ich, że byliśmy poranieni, samotni, nieszczęśliwi, że przyszła ciężka choroba. Ale kiedy zdecydujesz się zaufać w tym Bogu i pójść za Nim, on naprawdę da ci znać, kim dla Niego jesteś. Po powrocie do bazyliki opowiadali o tym, co przeżyli. Nie wszędzie spotykali się ze zrozumieniem. Ktoś nie chciał przyjąć listu, ktoś grzecznie podziękował, nie życząc sobie takich odwiedzin. – Od początku miałam w sercu ogromny pokój, choć zdarzały się sytuacje, kiedy ktoś mówił o swoich żalach. Ale więcej było pozytywnych spotkań. Parafianie często wracali do dawnych czasów, do lat młodości związanej z sanktuarium – opowiada Ania z Żywca. – To był znakomity początek rozmowy, bo ja mogłam opowiedzieć, co dzięki Matce Bożej, posłudze ojców franciszkanów i kursowi Alpha spotkało mnie w życiu. Taki dialog wzbudzał wzajemne zaufanie, otwartość. Trafiłam do wspólnoty przez kurs Alpha. Tam na pierwszym spotkaniu człowiek zawsze stara się pokazać z najlepszej strony. Z czasem, im bardziej zbliża się do światła, tym bardziej widać jego doskonałości i niedoskonałości. Tak odebrałam te nasze spotkania z parafianami – to początek. Jeśli nasi rozmówcy otworzą serca na Boga, mogą doświadczyć czegoś pięknego, czego się nie spodziewają… – To nie było proste zadanie – dodaje Barbara Słowiaczek. – Rankiem wielu z nas czuło lęk – jak to będzie. Ale po powrocie przepełniała nas radość. Bywało różnie podczas tych spotkań, ale wiemy, że ta radość była Bożą radością. Jesteśmy takimi osiołkami Pana Jezusa – mamy Go nieść innym. Takimi narzędziami nieużytecznymi – zrobiliśmy, co potrafiliśmy najlepiej, ufając, że wielu będzie chciało zbliżyć się do Pana Boga. Bo On stale i wiernie czeka.

Z błogosławieństwem

– Przez dwie wcześniejsze niedziele mówiłem parafianom, że tegoroczne rekolekcje, do których poprowadzenia zaprosiłem ks. Andrzeja Polita, koordynatora ośrodka katechumenatu dorosłych diecezji sosnowieckiej, będą nieco inne – mówi o. Bogdan Kocańda. – Uprzedziłem, że przyjdą do ich domów ewangelizatorzy, zapraszając do udziału w tym szczególnym czasie. Wieczorem, po ewangelizacji, w kościele przygotowaliśmy premierę odnalezionego filmu dokumentalnego, na którym utrwalono koronację obrazu Matki Bożej Rychwałdzkiej w 1965 r. [piszemy o tym na str. II – przyp. U.R.]. Po nim odbyło się nabożeństwo wdzięczności do Matki Bożej za cudowny obraz i za wszystko, co tutaj działo się przez te wszystkie lata. Przez kolejne dni od 20.00 do 21.00 prowadziliśmy nabożeństwa paraliturgiczne, które były głoszeniem kerygmatu, połączonym z najważniejszymi aspektami Wielkiego Postu: modlitwą, postem i jałmużną. Drugiego dnia parafianie przeżywali nabożeństwo wdzięczności Jezusowi Chrystusowi Królowi – w 2014 r. parafia dokonała intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Trzeciego – nabożeństwo ekspiacyjne z całonocnym czuwaniem, modlitwą w postawie prostracji (leżenia krzyżem), pokutowaniem za grzechy własne i swojej rodziny, a także z możliwością skorzystania z sakramentu pojednania. Czwartego – nabożeństwo błogosławieństwa. Temu wydarzeniu towarzyszyły słowa z Apokalipsy: „Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała i aby bramami wchodzili do Miasta” (Ap 22,14). Na nabożeństwo złożyła się modlitwa wyznania wiary, połączona z uznaniem Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela. – Tego wieczoru przeżyliśmy rozesłanie: aby przyjmując błogosławieństwo, dzielić się nim z innymi w domach i po sąsiedzku, aby to błogosławieństwo wzrastało – tłumaczy o. Kocańda. – Finałem było wejście przez symboliczną bramę do Nowego Jeruzalem i zanurzenie się w wodzie życia, w chrzcielnicy. Parafianie, którzy uczestniczyli w tym nabożeństwie, otrzymali taką misję: nieść błogosławieństwo tutaj, na terenie parafii.

Zobacz zagubionego

Taki pomysł na rekolekcje ma swój szerszy kontekst: – Zależało mi na tym, żeby po rekolekcjach spotkać się z radą duszpasterską, podsumować pięć lat mojej posługi w parafii i odnaleźć jej nowe kierunki – mówi o Bogdan. – W ostatnich latach przeżywaliśmy jubileusz 50-lecia koronacji obrazu, nadanie kościołowi tytułu bazyliki mniejszej, 70-lecie pobytu tutaj franciszkanów. Ale to już jest historia. Teraz jeszcze bardziej musimy popatrzeć na człowieka. I tym, którego chcemy zobaczyć, jest człowiek zagubiony, bo Jezus szedł do ludzi zagubionych i czynił z nich uczniów. Chcemy powołać do życia Parafialne Forum Duszpasterskie, abyśmy się modlili wspólnie w grupach i w szerszym gremium; abyśmy spróbowali odpowiedzieć na pytanie: jak dojść do ludzi w parafii, którzy są zagubieni. W Rychwałdzie spotyka się wiele grup formacyjnych, ale zdecydowana większość tworzących je osób to mieszkańcy innych parafii. Dlatego tak bardzo mi zależy, by robili to sami parafianie, bo oni mają do nich najbliżej. Ojciec Bogdan Kocańda podkreśla, że nie wyjdziemy skutecznie do ludzi inaczej, niż poprzez metody nowej ewangelizacji. – Taką rzeczywistością jest u nas kurs Alpha, który tutaj prowadzimy. Trwa jego 33. edycja i ciągle są chętni. Natomiast z tej propozycji dotąd skorzystało niewielu parafian. Chciałbym do Alphy podprowadzić najpierw tych, którzy są w parafialnych grupach duszpasterskich i aby potem oni prowadzili ewangelizację w gronie sąsiadów. Chodzi o żywe słowo Dobrej Nowiny wobec tych, wśród których żyję. Jak podkreśla o. Kocańda: – Dzisiejszy świat poszedł w stronę indywidualizmu i samotności. Największą chorobą współczesnych ludzi jest samotność. Odpowiedzią na tę chorobę może być spotkanie. Ono prowadzi do wspólnoty, budowania wzajemnych relacji, więzi, przyjaźni. A to z kolei – uzdrawia. Jeśli nie będziemy tworzyć małych wspólnot w parafiach i nie będzie prawdziwych więzi braterskich, siostrzanych, to będziemy się coraz bardziej oddalać od siebie. Ludzie będą w kościele, na liturgii, ale nie będą tworzyć wspólnoty. Nie będzie ducha jedności. Zadaniem tych, którzy poznali Bożą miłość, jest niesienie orędzia o niej innym. W oczach ewangelizatora musi być widoczne, że doświadczył tej Bożej miłości. Z takim doświadczeniem trudno polemizować nawet największym przeciwnikom. Już wkrótce liderzy wspólnot parafialnych wraz z radą duszpasterską spotkają się, by wspólnie zaproponować, jak trafić do ludzi zagubionych w parafii.•