Finał – w życiu

Gość Bielsko-Żywiecki 14/2015

publikacja 01.04.2015 00:00

O polskich i peruwiańskich przygotowaniach do beatyfikacji męczenników z Pariacoto mówi 
o. Jarosław Zachariasz OFMConv, przełożony krakowskiej prowincji franciszkanów konwentualnych.


O. Jarosław Zachariasz OFMConv O. Jarosław Zachariasz OFMConv
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość


Alina Świeży-Sobel: Czy przygotowania duchowe do beatyfikacji przewidziane są też na Żywiecczyźnie, skąd pochodził o. Tomaszek?


O. Jarosław Zachariasz: Takim szczególnym dniem w diecezji bielsko-żywieckiej będzie 8. dzień naszej nowenny, obchodzony 13 października w Rychwałdzie, na zakończenie nabożeństw fatimskich. Tę uroczystość poprzedzi list, który bp Roman Pindel skieruje do diecezjan w związku ze zbliżającą się beatyfikacją. 
W Rychwałdzie od początku nasi ojcowie przywoływali pamięć ich męczeństwa. Co roku 9 sierpnia była Msza św., spotkania z rodzinami, modlitwa przy relikwiach przywiezionych z Pariacoto, które znajdują się w grobie franciszkanów. 


A jak będzie wyglądać bielsko-żywieckie dziękczynienie za beatyfikację?


Padła propozycja, by główna uroczystość dziękczynna odbyła się podczas Orszaku Trzech Króli, w uroczystość Objawienia Pańskiego, kiedy wspominamy działalność misyjną Kościoła. A nasi ojcowie są pierwszymi misjonarzami-męczennikami z Polski. W tym orszaku wezmą goście z Peru. To będzie grupa peruwiańskich muzyków, którzy skomponowali oratorium dedykowane o. Zbigniewowi i o. Michałowi. 


W Peru panuje radość?


W Pariacoto rozmawiałem z ludźmi, którzy kiedyś należeli do grupy młodzieżowej prowadzonej przez Zbyszka i Michała. Kiedy zapytałem, czy cieszą się z beatyfikacji, potwierdzili, ale od razu dodali: „My właściwie tej beatyfikacji nie potrzebujemy. Oni dla nas zawsze byli święci. Cieszymy się, bo dzięki tej beatyfikacji świat się dowie, że my tutaj mamy świętych, że w ziemi Pariacoto spoczywa taki skarb!”. 
Oni to przeżywają inaczej niż my, trochę przyzwyczajeni do bea-
tyfikacji. Takie uroczystości odbywają się niemal co roku gdzieś blisko nas, mieszkamy w sąsiedztwie świętych, na naszych oczach objawiała się świętość Jana Pawła II. 
Sposób wyrażania wdzięczności ci milczący andyjscy prości górale też mają trochę inny. Oni od 24 lat przychodzą na grób Zbyszka i Michała – i płaczą. Robią to w charakterystyczny sposób: z cichą zadumą, spokojnie. Ich celebracja jest bardziej stonowana, jest w tym pogłębiona refleksja, zamyślenie nad tym, co się stało w Pariacoto. Beatyfikacja jest okazją do uleczenia ran powstałych w okresie wojny domowej, do zbliżenia się do Ewangelii, która może w namacalny sposób, aż do przelania krwi, stać się udziałem chrześcijan. 


Męczennicy z Pariacoto już orędują?


Na razie możliwy jest kult prywatny męczenników i można prosić o łaski za ich wstawiennictwem. Są już świadectwa osób, które wyprosiły takie łaski, zarówno weryfikowalne medycznie, jak i te, które odbiera człowiek w swoim sercu. Największym owocem ich beatyfikacji będzie także nasze uświęcenie.

Od dnia beatyfikacji, kiedy już będziemy mieli ich relikwie, będziemy mogli publicznie oddawać im cześć, modlić się za ich wstawiennictwem.
W dniu beatyfikacji w Krakowie chcemy otworzyć kaplicę męczenników. Tam w formie wystawy umieszczone zostaną rzeczy ojców Zbigniewa i Michała, a w ołtarzu znajdą się relikwie I stopnia, przy których będzie można się modlić. W tej kaplicy pokazane będą m.in. ich ubrania ze śladami krwi, w których zostali zamordowani. Tę wystawę będzie można oglądać przez cały rok po beatyfikacji; rok 25­-lecia ich śmierci. 


O co przed beatyfikacją proszą franciszkanie?


Modlimy się, by Pan Bóg dał nam zrozumienie tej ofiary i tego, co przez tę beatyfikację chce nam powiedzieć. Ja byłem w seminarium, kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci naszych braci. To byli nam współcześni ludzie, których znaliśmy. Teraz musimy sobie postawić pytanie, jakie to ma znaczenie dla nas, dla mnie osobiście. Teraz, jako prowincjał, próbuję zrozumieć, jakie to ma znaczenie dla wspólnoty franciszkańskiej. Właściwy finał tej beatyfikacji będzie miał miejsce w naszym życiu. 
Z dumą będziemy powtarzać w ciągu tych 9 miesięcy słowa, jakie mieszkańcy Pariacoto, naoczni świadkowie życia i męczeństwa polskich franciszkanów, umieścili na płytach ich grobowców: „Mocni w wierze, płonący miłością posłańcy pokoju – aż do męczeństwa”. Tak odczytali ich postawę tamtejsi ludzie. Teraz zadanie zinterpretowania ich męczeństwa staje przed naszym pokoleniem...