Sami dobrzy ludzie....

tm

|

Gość Bielsko-Żywiecki 12/2015

publikacja 19.03.2015 00:00

Na scenie krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego 9 marca ks. dr Henryk Zątek, proboszcz jawiszowickiej parafii św. Marcina, odebrał medal św. Brata Alberta, przyznany za działania charytatywne i pomoc niepełnosprawnym z powiatu oświęcimskiego.

 Ks. H. Zątek z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim tuż po wręczeniu medalu... Ks. H. Zątek z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim tuż po wręczeniu medalu...
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość

Wręczamy te piękne wyróżnienia po raz 19., zawsze tym, którzy przez wiele lat angażują się w niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym i chorym – przypomniał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji św. Brata Alberta, która jest inicjatorem przyznawania medalu. Wśród dotychczas nagrodzonych są m.in. kard. Franciszek Macharski, kard. Stanisław Dziwisz, premier Jerzy Buzek, prof. Zbigniew Brzeziński, Anna Dymna, Ewa Błaszczyk. W gronie tegorocznych laureatów medalu św. Brata Alberta znaleźli się także Justyna Kowalczyk i Alain Michel z Lyonu.

– Dziękując za docenienie starań, muszę od razu zaznaczyć, że nie traktuję tego jako nagrody dla samego siebie i występuję tu raczej jako reprezentant moich parafian. Od przeszło 10 lat w parafialnym budynku, użytkowanym kiedyś przez siostry zakonne, funkcjonują warsztaty terapii zajęciowej dla niepełnosprawnych dorosłych z całego powiatu. W ubiegłym roku rozbudowaliśmy znacznie obiekt, żeby mogła zacząć działać także świetlica dla dzieci niepełnosprawnych. Wielu parafian ofiarowało pieniądze i własną pracę, by to zrealizować – i to jest nagroda dla nich. Ja jestem im bardzo wdzięczny i jestem z nich dumny, że tak potrafią pomagać nosić krzyże innym ludziom – mówił ks. Zątek.

W berecie

A publiczności, zaskoczonej nieco czerwonym beretem, który założył na głowę w trakcie wystąpienia, tłumaczył, że to symbol jedności z parafianami. – Jesteśmy zwyczajną parafią wiejską, jedną z takich, o których kiedyś w polityce powiedziano złośliwie: „moherowa koalicja”. Kiedy sami zbudowaliśmy przy parafii dużą piękną salę na większe spotkania, nazwaliśmy ją przekornie „Moherówką”, a panie ozdobiły ściany specjalnie dzierganymi beretami. Dom dla osób niepełnosprawnych to też dzieło tej samej parafii, podjęte całkowicie bezinteresownie, z miłości do człowieka potrzebującego – dodał ks. Zątek. Na widowni nie zabrakło ani reprezentacji parafian z Jawiszowic, ani delegacji podopiecznych i pracowników jawiszowickiego WTZ, który działa jako placówka Fundacji św. Brata Alberta. – Ksiądz skromnie nie pokazuje własnych zasług, a są ogromne – nie ma wątpliwości Grażyna Kędzierska, kierująca warsztatami. Praktycznie codziennie do nas zagląda, patrzy, jak sobie radzimy, czego potrzebujemy, podpowiada rozwiązania albo sam załatwia. Jego przykład pociąga za sobą innych. Mamy tu naprawdę wspaniałych wolontariuszy, którzy poświęcili nam mnóstwo czasu i sił, bo zachęcił ich do tego ksiądz proboszcz.

Dom błogosławieństw

I tak dzięki wspólnym staraniom powstały cztery pracownie, sala ćwiczeń rehabilitacyjnych, kominkowa, jadalnia, gabinety dla terapeutów, pielęgniarki i psychologa. Pod koniec ubiegłego roku gotowy obiekt, z podniesionym o jedną kondygnację dachem, poświęcił biskup Roman Pindel. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski dziękował wówczas za 10 lat gościny dla WTZ w Jawiszowicach, a także za rozbudowę budynku. Mówił z najwyższym uznaniem o zaangażowaniu proboszcza i wszystkich wolontariuszy. – Takich mam wspaniałych parafian – kwitował wówczas ks. Zątek. I tłumaczył, że remont kościoła nie byłby dla parafii kosztem do uniesienia, gdyby nie wielka praca ludzi, którzy pomagali przy wymianie posadzki, dachu, budowie ogrodzenia. Kiedy usłyszeli, że można pomóc niepełnosprawnym, żeby nie musieli siedzieć pozamykani w domach, od razu przyszli. – Sam nigdy nie pracowałem z niepełnosprawnymi. Dopiero tu poznałem ich bliżej. I przekonałem się, że kontakt z nimi to dla mnie wielka radość – przyznaje ks. Henryk. Każdego z nich zna, z każdym porozmawia. Już następnego dnia po uroczystości w teatrze odwiedziny wśród podopiecznych WTZ kończył szybkim przeglądem stanu wciąż prowadzonych prac: tu jeszcze trzeba zmienić płytki, tamta wykładzina też już jest do wymiany. – No i ogród wymaga dopracowania – przypomina. – Zależy nam, żeby to było ładne miejsce, w którym podopieczni będą się dobrze czuli. Ten dom to błogosławieństwo dla naszej parafii.

Relacja z krakowskiej uroczystości i fotogaleria na: bielsko.gosc.pl.