Powrót pielgrzyma

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 47/2014

publikacja 20.11.2014 00:00

– Macie serce...? – żeby się upewnić, ks. Krzysztof Moskal złapał za telefon. Odebrała Dorota Ciuruś, której mąż siedział za kierownicą auta wiozącego na pace „Jakuba”. – Tak księże, mamy – odparła, tłumiąc śmiech.

Tadeusz Niewdana (z lewej) i Krzysztof Błaszczak – to oni odnaleźli „Jakuba” Tadeusz Niewdana (z lewej) i Krzysztof Błaszczak – to oni odnaleźli „Jakuba”
Urszula Rogólska /Foto Gość

Był kwiecień 2013 roku. – Wstyd powiedzieć, ale poszedłem na papieroska, a przy okazji chciałem spalić stare gazety – mówi Tadeusz Niewdana, członek Bractwa Jakubowego w Simoradzu koło Skoczowa. – Były wśród nich te z 2010 roku. Przeglądałem i... natrafiłem na artykuł o pani Walerii Owczarz i o tym, jak dzięki jej staraniom parafia w Bestwinie odzyskała z Niemiec swój dzwon „Król Chwały” z 1504 roku. Coś mi świtało o naszym dzwonie, że także w czasie II wojny hitlerowcy wywieźli go stąd, żeby przetopić na cele wojenne. Zadzwoniłem do mojego najlepszego kolegi Krzyśka Błaszczaka.

Mamy go!

Skontaktowali się z Walerią Owczarz i z jej ogromnym wsparciem zaczęli mrówczą pracę z literaturą. W Bibliotece Śląskiej w Katowicach trafili na opasłe dzieło „Leihglocken. Dzwony z obszaru Polski w granicach po 1945 roku, przechowywane na terenie Niemiec” dr. Marcelego Tureczka.

To w tej księdze odnaleźli notkę o skarbie z ich parafii: „Dzwon spiżowy, wysokość bez korony – 100 cm. Średnica dolna – 96 cm (...). Na płaszczu plakiety z przedstawieniem Grupy Ukrzyżowania i bliżej nieokreślonego świętego. Język inskrypcji: łaciński. Forma pisma – minuskuła gotycka. Treść inskrypcji: „ave*maria*gratia*plena*dominus*tecum*benedicta*m” (tak ją odczytano). I najważniejsze – miejsce, w którym dzwon aktualnie się znajduje: kościół św. Augustyna w Hameln. Świętego z pielgrzymią laską szybko zidentyfikowali jako św. Jakuba Apostoła. „Jakub” pochodzi prawdopodobnie jeszcze z czasów bitwy pod Grunwaldem! 11 marca 1942 roku zarekwirowali go Niemcy. Odnaleźli go dwaj pasjonaci. W porozumieniu z poprzednim proboszczem parafii ks. Stanisławem Pindlem wystosowano list do ks. Joachima Wingerta z Hameln. Przyszła odpowiedź i zaproszenie po odbiór dzwonu w czasie uroczystości 8 i 9 listopada br.

Pielgrzym wrócił

Simoradzcy parafianie mogli zobaczyć i usłyszeć swój 540-kilogramowy dzwon 11 listopada. Na pomoście przed ołtarzem będzie stał do przyszłego roku. Na wieżę zostanie wciągnięty prawdopodobnie z okazji odpustu ku czci św. Jakuba, 25 lipca 2015 roku.

Razem z ks. Moskalem Mszę św. koncelebrowali ks. prał. Józef Śliż, rodak z Simoradza, emerytowany proboszcz w Wapienicy, który jeszcze jako dziecko słyszał dźwięk „Jakuba” z kościelnej wieży, dziekan skoczowski ks. Ignacy Czader i ks. Stanisław Pindel, poprzedni proboszcz w Simoradzu. Nie zabrakło firmy rodzin Brannych i Ciurusiów, które zorganizowały transport dzwonu z Niemiec. – Po 72 latach wraca simoradzki dzwon do naszej parafii – mówił ks. Moskal. – Dziś wyjątkowy dzień, bo przeżywamy 96. rocznicę odzyskania niepodległości. Wiara nam podpowiada, że to sam św. Jakub czuwał nad losami tego dzwonu, który nosi jego imię i wizerunek. Poświęcony jego imieniu wydał tu pierwszy dźwięk, by nam przypominać o chrześcijańskich korzeniach naszej historii i naszej katolickiej tożsamości. Jakub to pielgrzym i znowu chciał wrócić do domu. Wybrał sobie ludzi: Tadeusza Niewdanę i Krzysztofa Błaszczaka, by rozpoczęli poszukiwanie dzwonu, wzmacniając ich wiarę i udzielając im światła i łaski w poszukiwaniach historycznych.

Ksiądz Moskal dodał, że najistotniejszym elementem dzwonu jest serce. Bez niego dzwon jest bezużyteczny. Podobnie jest z człowiekiem. To właśnie dlatego tak dopytywał Ciurusiów, czy na pewno zabrali serce dzwonu z Hameln. – Towarzyszy mi dziś ogromna radość, przywrócenie wiary w ludzi i pogłębienie mojej własnej wiary – mówił Krzysztof Błaszczak. – Byliśmy tylko narzędziami, które prowadził św. Jakub. W mojej rodzinie przeżywaliśmy w tym roku radości i smutki. Pogrzeb, ale i narodziny wnuka. Mam syna Jakuba Piotra i wnuka Jakuba Franciszka. Wiem, że to św. Jakub wyprasza mi wszelkie łaski. – O tym, że dzwon ocalał, dowiedzieliśmy się podczas 50. czuwania jakubowego – mówi Tadeusz Niewdana. – Opatrzność kierowała jego losami. Kiedy w 1948 r. odlano nowy dzwon, nie umocowano go na starym stanowisku, choć tak byłoby wygodniej. Stare czekało na „Jakuba”...