Wejdź choć na godzinę

ur

|

Gość Bielsko-Żywiecki 36/2014

dodane 04.09.2014 00:00

– Nieraz turyści mnie pytają: co to dziś za święto, że w środku tygodnia tylu ludzi w kościele. A tutaj to normalne, że codziennie na Mszę św. przychodzi około 150 osób – mówi ks. Jacek Jaskiernia, proboszcz w Żabnicy.

 Bp Roman Pindel przewodniczył żabnickim uroczystościom.  Z lewej – ks. Jacek Jaskiernia, z prawej – ks. Stanisław Bogacz Bp Roman Pindel przewodniczył żabnickim uroczystościom. Z lewej – ks. Jacek Jaskiernia, z prawej – ks. Stanisław Bogacz
zdjęcia Urszula Rogólska /Foto Gość

Gdyby nie rodziny Jurasów, Wojtyłów i Piwowarów z Żabnicy, być może w tym roku parafia Matki Bożej Częstochowskiej nie świętowałyby stulecia swojego kościoła parafialnego. Bo to właśnie oni wiek temu podarowali swoją ziemię, żeby mieszkańcy Żabnicy i ich potomkowie nie musieli już wędrować na Msze św. do Milówki. – Od stu lat mieszkańcy Żabnicy dbają, żeby Jezus prawdziwie był obecny w tym miejscu – podkreśla ks. Jaskiernia. – To wyjątkowo gorliwi i pobożni ludzie, którzy przekazują wiarę z pokolenia na pokolenie, dla których kościół jest prawdziwym, bliskim domem. Niemały wpływ na taką ich postawę miała praca moich poprzedników – zwłaszcza ks. Karola Śmiecha i ks. Mieczysława Danielczyka. Ja jestem w Żabnicy dopiero ósmy rok. Oni obaj pracowali tu po 30 lat, a więc większą część stulecia. Dyscyplinowali ludzi nie tylko do budowy kościoła jako budowli, ale i Kościoła – wspólnoty.

To, co w sercu

Jak mówi żabnicki proboszcz, parafianie z wielkim zaangażowaniem włączyli się w przygotowanie jubileuszu kościoła. Słuchali homilii goszczących tu księży, które miały ich przygotować do uroczystości. – Ks. Zbigniew Skrzyp zaprosił nas do spojrzenia na kościół parafialny jak na naszą osobistą historię wiary, w której są fundamenty, ściany, okna i drzwi, schody – mówi ks. Jaskiernia. – Ks. Władysław Rypień pytał nas, po co nasi praojcowie wybudowali tę świątynię. Mówił o kościele jako świętym miejscu, gdzie jest obecny żywy i prawdziwy Bóg, gdzie korzystając z sakramentów, sami budujemy swoją świętość. Przygotowaniom duchowym w parafii towarzyszyły te materialne. – Zmieniliśmy wystrój wnętrza, udało się zainstalować ogrzewanie, zbudować ogrodzenie, a dzięki pieniądzom gminy – wyremontować drogę, która prowadzi do kościoła – opowiada ksiądz proboszcz. Żabniccy górale tłumnie wypełnili swój kościół na uroczystości jubileuszowej. Uroczystej Mszy św. przewodniczył biskup Roman Pindel w asyście księdza proboszcza, a także dziekana ks. Stanisława Bogacza z Cięciny i licznych kapłanów z sąsiednich parafii. Nie zabrakło księży rodaków i posługujących w parafii sióstr albertynek. Gospodynie i członkowie Związku Górali Podhalańskich przyszli w swoich góralskich strojach. W odświętnych mundurach i ze sztandarami – górnicy, strażacy, młodzi „Strzelcy”. W pełnej gotowości – ministranci i lektorzy, przygotowani przez wikariusza ks. Adama Ciapkę. O oprawę muzyczna uroczystości zatroszczyli się muzycy Dziecięcego Zespołu Regionalnego „Mały Haśnik” i młodzież z Parafialnej Orkiestry Dętej „Barka”. W procesji z darami wspólnoty parafialne przyniosły m.in. siedem ufundowanych przez siebie ornatów, róże różańcowe – monstrancję, siostry albertynki – kopię obrazu św. Alberta „Ecce Homo”.

Żabnicka Kana

W homilii, wspominając inicjatorów budowy i dobroczyńców kościoła, tych, którzy go upiększali, biskup Roman Pindel przyznał, że jubileusz skłania do dziękczynienia Bogu szczególnie za przodków, którzy podjęli trud wybudowania świątyni dla siebie i kolejnych pokoleń. Nawiązując do przeczytanej Ewangelii o cudzie przemiany wody w wino w Kanie Galilejskiej, mówił: – Od stu lat tu się dokonuje Kana Galilejska. Tu jest Kana dla każdego, kto należy do tej parafii. Od stu lat ludzie przychodzą tu, by doznawać tej przemiany w sercu, która trwa poza niedziele, poza dni świąteczne. Kościół jest także tą Kaną, w której chleb przemieniony w czasie Eucharystii w Ciało Chrystusa i wino – w Jego Krew, spożywane z wiarą, stają się źródłem przemiany człowieka. – Ta świątynia służy nam średnio jedną godzinę na tydzień. Tak najczęściej większość katolików w Polsce uczestniczy w życiu społecznym i religijnym – kontynuował ksiądz biskup. – Nieraz bywa tak, że ta jedna godzina spędzona tutaj musi wystarczyć na to wszystko, co przeżywamy na co dzień, na wszystkie trudy, na to, co nieraz stanowi anty-Ewangelię – mówił ksiądz biskup. W tej drodze ludowi Bożemu zawsze towarzyszy Maryja – w żabnickim kościele obecna także w wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej. To ona wstawia się za tymi, którzy słuchają i chcą „uczynić wszystko, co mówi Jej Syn”. Ale lud Boży to także ci, którzy bywają rzadziej, jak i ci, którzy trwają w grzechu, wyśmiewają tych, którzy wierzą. – Przychodzimy do tej świątyni choć na jedną godzinę, aby naśladować Maryję, aby słuchać, aby być posłusznym każdemu Bożemu słowu, które jest tu wypowiadane – mówił bp Pindel, zapraszając do jak najczęstszego odwiedzania żabnickiego kościoła i parafian, i turystów wędrujących okolicznymi szlakami.