Księżna już tu nie mieszka...

Urszula Rogólska

dodane 30.11.2013 17:07

Patrzy na nas ze zdjęcia w Kawiarni Wiedeńskiej "De Caffe" w Żywcu. Kiedy jeszcze poruszała się samodzielnie, tu lubiła przychodzić na gorącą czekoladę.

Księżna już tu nie mieszka... Opiekunki Marii Krystyny Habsburg - Bernadeta Dziedzic i Janina Suchonek przy oknie apartamentu śp. Arcyksiężnej Urszula Rogólska /GN

- To było zaraz po pogrzebie księżnej. Bardzo chciałam znów usłyszeć jej głos - mówi Bernadeta Dziedzic. - Miałam nagrania w komórce. Włączyłam i położyłam telefon na krześle. Malusia spała obok. Usłyszała i jak nie wyskoczy! Przybiegła, czegoś szukała i jak nie zamiauczy! Tak smutno, przeciągle.

Patrzy na nas ze zdjęcia w Kawiarni Wiedeńskiej "De Caffe" w Żywcu. Kiedy jeszcze poruszała się samodzielnie, tu lubiła przychodzić na gorącą czekoladę.

- Nie cierpiała tego zdjęcia. Mówiła, że wyszła na nim okropnie i że tylko kotek Ruduś na jej kolanach dobrze wygląda - Bernadeta Dziedzic, Janina Suchonek, Janina Kostka i Elżbieta Smolnicka, opiekunki śp. Marii Krystyny Habsburg, uśmiechają się, i ukradkiem ocierają łzy.

Księżna już tu nie mieszka...   Przedszkolaki z Żywca-Sporysza ze zdjęciem Arcyksiężnej, którego ona sama "nie cierpiała" Urszula Rogólska /GN - Powiedziała mi - skoro tak się siostrze podoba to zdjęcie, to niech sobie siostra je weźmie. Powiedziałam, że wezmę, jak przyjdzie czas - mówi Bernadeta. - I czas przyszedł. 2 października 2012 r., aniołowie zabrali naszą księżną do nieba.

Głośne i krzykliwe dziecko!

8 grudnia 2013 roku - drugi raz Żywiec przeżywa urodziny i imieniny swojej ukochanej Habsburżanki już bez niej.

- W tym dniu, kiedy na Anioł Pański biły dzwony, zawsze się śmiała, mówiąc tym swoim donośnym i energicznym głosem: "I oto teraz urodziło się strasznie głośne i krzykliwe dziecko!". I z wielkim dystansem do siebie wymieniała wszystkie swoje imiona: Maria Krystyna Immaculata Elżbieta Renata Alicja Gabriela Habsburg-Lotaryńska - wspomina Elżbieta.

Słoneczna jesień przypominała opiekunkom ostatnie 12 lat - spacery, wszystkie rozmowy i spotkania z dorosłymi, dziećmi, z młodzieżą, która chowała się na papierosa, siadając na murku przy jej apartamencie.

Janina Suchonek w tym roku jakoś tak w ogóle nie umiała chodzić po parku. - Patrzyłam na te kolorowe liście, przypominało mi się jak księżna lubiła z nimi rozmawiać o pięknie i przemijaniu i... od razu wszystkie były mokre od moich łez... Ale kiedy wracam do domu wiem, że ona nas nie zostawiła. Często w nocy nie mogę spać. Wtedy sobie siadam na łóżku, modlę się i zawsze też porozmawiam z księżną. Smutno mi, że już nie mam tej motywacji, żeby wychodzić z domu. Ale wspomnienia czasu, kiedy byłyśmy obok, wciąż mi dodają radości i wiary.

Zapach prezentu

"Jak umrę to zadbajcie najpierw o koty i wszystkie święte rzeczy" - mówiła księżna. Koty: Ruduś, Malusia i Mruczuś-Szarotek trafiły w ręce Janiny Suchonek, Bernadety Dziedzic i mecenasa Krzysztofa Góralczyka, pełnomocnika rodziny Habsburgów. Ruduś pożegnał się z tym światem parę tygodni temu.

- Obraz Matki Bożej Rychwałdzkiej, który wisiał nad jej łóżkiem, powiesiłem u mnie w pracy - mówi Krzysztof Błecha, osobisty lekarz księżnej. - Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale niedługo potem weszła do mojego biura pracująca obok pani Małgosia Tracz.

- Nic nie wiedziałam, że szef przywiózł ten obraz - uśmiecha się - Wchodzę i... czuję zapach księżnej. Byłam zdezorientowana! Wcześniej byłam parę razy u księżnej i znałam ten zapach. Bardzo nas to zdziwiło!

- Czas, kiedy bardzo mocno odczuliśmy, że naszej księżnej nie ma już z nam, to zeszłoroczne Boże Narodzenie - mówi Krzysztof Błecha. - W Wigilię podjeżdżałem po nią około szesnastej. Zawsze spędzała z nami ten dzień szczęśliwa, z prezentami pełnymi słodyczy. Czuła się jak nasza babcia.

Bo pani mnie bardzo kocha

- Brakuje mi tych poranków, kiedy nieraz przychodziłam zmęczona, a księżna zawsze pełna energii, nuciła "bim, bam", śpiewała najróżniejsze pieśni i piosenki - wspomina Bernadeta. - Brakuje wspólnych posiedzeń przy stole. Zawsze umiała nas rozbroić, dla każdej miała dobre słowo.

- W rocznicę śmierci spotkaliśmy się na czekoladzie w "Wiedeńskiej" - opowiada dr Błecha. - Bernadka wspominała, jak kiedyś posprzeczała się o coś z księżną i oznajmiła: "Składam dymisję! Nie wytrzymam!". Na co księżna: "Pani stąd nie odejdzie... Bo pani mnie bardzo kocha...". Bernadka wymiękła. Bo to była prawda.

- Kochała prostych ludzi, była jedną z nas - opowiadają opiekunki. - Nie lgnęła do wyższych sfer, lubiła opowieści z gospodarstwa. Uwielbiała obdarowywać, mówić innym komplementy.

- Nigdy nas nie lekceważyła. Kiedy gdziekolwiek prowadziłyśmy ją na wózku, zawsze nas przedstawiała wszystkim oficjelom. Emanowała wielką klasą - dodaje Elżbieta.

Brakuje jej też w przedszkolu w Żywcu-Sporyszu, któremu patronuje.

- "Kipi kasza, kipi groch, lepsza kasza niż ten groch! Bo po grochu brzuszek boli, a po kaszy się zagoi!" - recytują chórem dzieci zapytane o to, czego je nauczyła. Mają w każdej sali kącik swojej patronki. Przed budynkiem rośnie jodła koreańska, zasadzona przez księżną. - Jest taka jak ona - nie wymaga specjalnej troski ani zabiegów - uśmiechają się Małgorzata Data i Anna Płonka, nauczycielki.

- Księżna jest z nami także dzięki pani Bernadce i pani Jasi Suchonek. Opiekują się teraz naszymi dziećmi tak, jak kiedyś księżną. Przychodzą ze słodyczami, upominkami, emanują tą dobrocią i spokojem, jakie miała księżna - dodaje dyrektor Alina Sanetra.

Jakoś tak serce ściska

- Byłem takim pośrednikiem między księżną, a dziennikarzami, czasem pomagałem w różnych technicznych sprawach. I teraz nawet tego chodzenia do zamku mi brakuje - mówi Tomasz Terteka, rzecznik żywieckiego magistratu. - Przez ten rok, kiedy przechodzę obok pustego już okna, jakoś tak serce ściska. Nauczyła mnie wiele. Punktualności i obowiązkowości, spontaniczności i równocześnie... dyplomacji! I jeszcze jedna sprawa. Jej religijność. Szczera, otwarta, bez dewocji. Zawierzyła się Matce Bożej i Panu Bogu i odważnie się do tego przyznawała na każdym kroku.

Żywiec pamięta

W dzień urodzin i imienin śp. Marii Krystyny Habsburg, 8 grudnia o 18.00 w żywieckiej konkatedrze odprawiona zostanie Msza św. w jej intencji. Natomiast uroczystości upamiętniające Księżną odbędą się 15 grudnia o 17.00 w Sali Koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej.