Jesteśmy. Czasem bez słów

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 42/2013

publikacja 17.10.2013 00:00

Jesteś lekarzem albo pielęgniarką? Potrafisz zrobić makijaż, fotografować, grać na skrzypcach albo... w karty? A może zwyczajnie umiesz słuchać? Możesz pomóc w hospicjum.

 Wolontariusze i przyjaciele hospicjum w cieszyńskim ratuszu Wolontariusze i przyjaciele hospicjum w cieszyńskim ratuszu
Urszula Rogólska /GN

Wystarczą dobra wola, otwartość na człowieka, który czeka, ale i... gotowość do rezygnacji z siebie – tak mówili o swojej posłudze wolontariusze domowego Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty w Cieszynie, którzy od 15 lat służą chorym i ich rodzinom.

W tym czasie było ich około 60. Towarzyszyli w chorobie ponad 500 osobom z całego Śląska Cieszyńskiego. Opiekują się także 19 dzieci osieroconych przez zmarłych rodziców i opiekunów. We wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej 5 października wspólnie uczestniczyli w swoim rocznicowym spotkaniu. Rozpoczęła je Msza święta w kościele Krzyża Świętego, celebrowana przez ks. prał. Henryka Satławę, proboszcza parafii św. Marii Magdaleny, ks. Zdzisława Tomzińskiego, dyrektora Archidiecezjalnego Domu Hospicyjnego bł. Jana Pawła II w Katowicach, i o. Symplicjusza Sobczyka OFM, kapelana hospicjum. W homilii o. Sobczyk mówił: – Żeby zrozumieć, co to znaczy iść z miłosierdziem – nie jako humanista ani nie jako altruista – do drugiego człowieka, trzeba stać się prostaczkiem. Bo właśnie zwykli, prości ludzie otrzymują światło Ducha Świętego, który podpowiada, jak wziąć jarzmo Chrystusa, jak przemieniać lęki i smutki.

Po Mszy św. w cieszyńskim ratuszu był czas na podziękowania i życzenia od władz i przyjaciół. O codzienności hospicjum mówiła Dorota Kania, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty. – Zawsze pamiętamy o naszych chorych, także o tych, którzy już odeszli. Odwiedzamy ich groby, dzwonimy do ich rodzin. Pomagamy osieroconym dzieciom. Dla wszystkich wystąpili młodzi artyści – saksofonistka Maria Gmyrek i harfista Wojciech Trefon. A ks. Zdzisław Tomziński dzielił się świadectwem o „Roli wolontariusza w społeczności lokalnej”. Tłumaczył, że każdy ma jakiś talent, którym może służyć chorym. Mówił o studencie, który grał na skrzypcach w hospicjum, o młodym człowieku, który uczył chorych grać w karty, o innym, który przynosił swój laptop, żeby im pokazać zdjęcia z Chorwacji. – Najważniejsza cecha wolontariusza to chcieć po prostu być przy drugim, czasem nawet nie wypowiadając słowa – podkreślał ks. Tomziński. Uroczystość była okazją do podziękowań dla dobrodziejów i wolontariuszy, a wśród nich – dla założycieli hospicjum: Janiny Bruell, byłego prezesa dr. Tadeusza Niwińskiego i ks. dr. Mirosława Szewieczka.