Przybędzie miejsc dla maluchów

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 20/2013

publikacja 16.05.2013 00:00

Rodzicom Mateuszka nieraz zdarzyło się wracać do przedszkola sprzed budynku, bo maluchowi się przypominało: „Ja dziś jeszcze nie przytuliłem pani!”. A wyznania „Pani, ja cię kocham...” – to tu codzienność.

 Do  kęckiego przedszkola maluchy przyprowadzają rodzice z całej gminy Do  kęckiego przedszkola maluchy przyprowadzają rodzice z całej gminy
Urszula Rogólska

Gdybyśmy mieli z sześć par rąk i nóg – śmieją się Marzena Pasierbek i Aneta Dżugar, przedszkolanki maluchów w kęckim Niepublicznym Przedszkolu Katolickim im. Dzieciątka Jezus przy parafii Świętych Katarzyny i Małgorzaty. Bo czasem od pięknych kolorowych zabawek ważniejsze jest to, żeby wspiąć się pani na kolana, przytulić do niej, a czasem w zupełnie niespodziewanym momencie wyznać: „Pani, ja cię kocham...”.

Dzieci są tu przyjmowane do trzech grup. Dziś jest ich tu 75 – z całej gminy Kęty, a nawet Czańca czy Kóz. Mogłoby być więcej, ale tu – w budynku dawnego kina – nie ma już miejsc. – Pojawiły się jednak nowe możliwości. Wiele osób z Bulowic – największego sołectwa w gminie – pytało mnie czy nie dałoby się tam otworzyć przedszkola – mówi ks. dr Stanisław Cader, założyciel i dyrektor placówki. – Udało się nam znaleźć odpowiedni budynek. Już można zapisywać dzieci, od września zostaną tam uruchomione trzy oddziały. Warunki mamy wyśmienite, dostosowane do potrzeb najmłodszych – cieszy się ks. Cader. – Powstaną małe, kilkunastoosobowe grupy.

W każdej – podobnie jak w Kętach – będą pracować po dwie, a czasem i trzy panie. Miesięczna opłata za pobyt w przedszkolu to 150 zł. Za tę kwotę rodzice mają zagwarantowana opiekę nad dziećmi od 6.30 do 17.00 (a czasem i dłużej). Dodatkowy koszt to 6 zł dziennie za wyżywienie.

– Nie mamy własnej kuchni – mówi ks. Cader. – Ale odliczamy koszty posiłku, z którego dziecko nie skorzystało, bo np. było nieobecne. Współpracujemy też w tym zakresie z GOPS-em. Są u nas dzieci, dla których posiłek w przedszkolu jest jedynym na cały dzień...

Na szczególną pomoc mogą liczyć rodziny gorzej sytuowane, samotni rodzice. – Opłaty można wnosić w ratach, nie wyrzucamy dziecka, kiedy rodzice zalegają z opłatami, bo nagle stracili pracę. Martwimy się z nimi, wspólnie szukamy rozwiązań – mówi Zbigniew Jarosz, zajmujący się sprawami administracyjnymi. – Parafia Świętych Małgorzaty i Katarzyny realizuje programy unijne, w których uczestniczymy. Dzięki nim udaje się także rozwijać naszą działalność – mówi ks. Cader. – Nieocenioną pomocą służą sponsorzy i przyjaciele. Współpracujemy też z siostrami zmartwychwstankami.

Niedawno przedszkole zostało wyróżnione przez Powiatowy Urząd Pracy w Oświęcimiu, w programie „Solidny partner” w kategorii „staże”. – Od początku istnienia – od kwietnia 2009 r. współpracujemy z urzędem i korzystamy z dostępnych staży – mówi ks. Cader. – Jak do tej pory, po odbytym stażu zatrudniliśmy wszystkie nauczycielki. W przedszkolu pracuje 14 pań. 10 z nich trafiło tu właśnie dzięki stażom, pozostałe także z urzędu – z interwencji.

Rodzice posyłają tu swoje dzieci, bo zależy im też na katolickim profilu tego miejsca. – Uczymy dzieci modlitwy, nie chcemy, by katolicka atmosfera, którą mają w domu, była nieobecna w przedszkolu. Rodzice nieraz nam mówią, że to właśnie dzieci w domu inicjują modlitwę przed posiłkami – dodaje ksiądz dyrektor. – Do przedszkola przychodzą nie tylko dzieci praktykujących rodziców. Zdarzyło, że rodzice przyprowadzili tu dwójkę swoich nieochrzczonych dzieci. Wiedziałem o tym tylko ja. W czasie pobytu dzieci w przedszkolu, sami poprosili o chrzest dla nich.