Żywe kolory nadziei

mb

|

Gość Bielsko-Żywiecki 13/2013

publikacja 28.03.2013 00:00

Lilie symbolizujące raj i róże – znaki wiosny, życia – wyhaftowano na pięknej czarnej tkaninie przeszło 100 lat temu. Ich intensywne barwy zachwyciły słuchaczy, a jeszcze bardziej wymowa, jaką ze sobą niesie ten element kapłańskiego stroju.

 Pąki róż i lilii na czarnym ornacie są znakiem nadziei – mówi  ks. dr Grzegorz Klaja Pąki róż i lilii na czarnym ornacie są znakiem nadziei – mówi ks. dr Grzegorz Klaja
Alina Świeży-Sobel

Historię ornatów przybliżył ks. dr Grzegorz Klaja, dyrektor powstającego od ponad roku Muzeum Diecezjalnego. – Nie mają one praktycznej funkcji, lecz symboliczną: wskazują na inną niż ziemska rzeczywistość. Podkreślają, że ludzie, którzy je noszą, reprezentują Chrystusa – Najwyższego Kapłana. Tę inną sferę dodatkowo charakteryzował dawniej wyjątkowy kunszt wykonania – tłumaczy ks. Klaja.

Bogactwo misternych zdobień, wykonywanych nieraz przez lata przy użyciu kosztownych materiałów, stawało się symbolem bogactwa łaski, jakie otrzymuje człowiek od Boga. – Jest ono także zapowiedzią tej łaski, której pełnię otrzymamy w niebie – mówi ks. Klaja. – Dlatego nawet czarne ornaty żałobne, obecnie zastępowane fioletowymi, choć pozornie całkowicie są pozbawione światła i symbolizują smutek, są jednak znakami chrześcijańskiej nadziei – właśnie za sprawą barwnych haftów. Kwiaty mówią o rajskim szczęściu i odrodzeniu się życia. Na czarnym ornacie, symbolizującym ból i żal, układają się w znak krzyża, którego centralnym punktem są litery symbolizujące Jezusa Chrystusa.

– Dramat śmierci spotyka się tu z potężną nadzieją, której znakiem staje się rajski ogród wpisany w krzyż – mówi ks. Klaja. O tym, jak wielkiej pracy i niezwykłej cierpliwości wymagały zdobienia starych ornatów, mówiła Barbara Kalfas, konserwator starych tkanin. Pokazywała jedne ze swoich prac, których naprawa czy rekonstrukcja zabierały po kilka lat, a przy tym wymagały niezwykłej staranności w odtwarzaniu pierwotnych, niewidocznych gołym okiem splotów cienkiej nici. – To pozwala uzmysłowić sobie, że nasi przodkowie naprawdę robili to na większą chwałę Bożą – i choćby dlatego tym tkaninom należy się troska – mówiła. – Zgubne zabiegi przeszywania na maszynie osłabionych części tkaniny czy nieumiejętne ich pranie to najprostsza droga do zniszczenia zabytkowych ornatów, które często są też cennymi dziełami sztuki – przestrzegała Barbara Kalfas, pokazując, jak powinno wyglądać ich właściwe przechowywanie w zakrystii.