W sutannach na stoku

Alina Świeży-Sobel

dodane 26.01.2013 22:00

Na zboczu Stożka w Wiśle-Łabajowie rozegrane zostały XVI Mistrzostwa Polski Księży i Kleryków w narciarstwie alpejskim – o Puchar im. bł. Jana Pawła II. Przyjechali m.in. narciarze z Piły czy Gdańska.

Przejazd w sutannie - na zdjęciu kleryk Piotr Orlecki Przejazd w sutannie - na zdjęciu kleryk Piotr Orlecki
Alina Świeży-Sobel/GN

Wprawdzie nie chodziło o wyniki, ale widać było na mecie także nieodzowny element sportowej rywalizacji. Tu także swoich parafialnych faworytów mocno dopingowali kibice.

Wśród zdobywców tegorocznych pucharów nie zabrakło faworytów znanych z poprzednich edycji, choć były i niespodzianki. W kategorii wiekowej powyżej 55 lat najszybciej pojechał ks. prał. Władysław Nowobilski z Ciśca, wyprzedzając ks. prał. Józefa Walusiaka z Bielska-Białej, założyciela i wieloletniego dyrektora ośrodka terapii dla młodzieży uzależnionej od narkotyków.

W kategorii księży powyżej 50 lat zdobywcą pucharu okazał się o. Dobrosław Mężyk, franciszkanin z Górek Wielkich. Kolejny puchar trafił w ręce ks. dr. Krzysztofa Borowca, muzykologa z KUL-u, który okazał się w tej grupie bezkonkurencyjny - tak się złożyło, że wystartował jako jedyny w kategorii wiekowej urodzonych 45 lat temu…

W kolejnej konkurowali ze sobą dwaj współorganizatorzy tych zawodów: ks. Grzegorz Szwarc i ks. Damian Copek. Tym razem na najwyższym podium stanął ks. Grzegorz, ale gromkie brawa i odśpiewane chórem „Sto lat” dostał też ks. Damian, dziś świętujący swoje 40. urodziny. Wśród najmłodszych księży zdobywcą pucharu został ks. Szymon Kos, dobrze znany z wcześniejszych startów w tych zawodach. W grupie kleryków zwyciężył Dawid Gawenda z Rudy Śląskiej.

W otwartej dla wszystkich drugiej części turnieju - rodzinnej - wystartowały pary zawodników. Tu niespodzianka: o. Dobrosław Mężyk, który wystartował wraz ze swoim rodzonym bratem Andrzejem, również i tym razem stanął na najwyższym podium.

Wszyscy stający na podium otrzymali medale, dyplomy i upominki od redakcji „Gościa Niedzielnego”.

W zdrowym ciele…

Swoje pozdrowienia i błogosławieństwo przekazał alpejczykom w sutannach arcybiskup Wiktor Skworc, metropolita katowicki. Na dyplomach dla najlepszych zawodników znalazły się słowa bł. Jana Pawła II o sporcie, który potrafi przekazywać bardzo głębokie wartości językiem powszechnie zrozumiałym i może być  nośnikiem wzniosłych ideałów.

- To jest bardzo dobry sposób spędzania wolnego czasu i lubię właśnie tak odpoczywać. Wśród młodzieży staram się propagować, by tak właśnie, aktywnie spędzali wolny czas - i odkrywali piękno sportu, piękno gór i tej rodzinnej atmosfery, jaka tu panuje. Trasa była wymagająca, więc trzeba też mieć umiejętności, ale liczy się chęć uczestnictwa. Dla mnie ważna jest też możliwość spotkania z księżmi - mówił na mecie pochodzący z Krużlowej Wyżnej kleryk Piotr Orlecki, który do Wisły przyjechał z parafii Miłosierdzia Bożego z Sosnowca. Był wśród startujących w kategorii: księża i klerycy jedynym zawodnikiem, który nie tylko skorzystał z regulaminowo zarezerwowanego dla ubranych w sutannę przejazdu próbnego, ale w sutannie wziął udział w samych zawodach. Na podium wprawdzie nie stanął, ale przypominał, że to jego debiut w tych zawodach i zapewniał, że na pewno za rok wystartuje ponownie.

Rodzinna atmosfera

Żartobliwie można powiedzieć, że znakomite wyniki ks. Grzegorza Szwarca nie zaskakiwały, jeśli wziąć pod uwagę około 80-osobową ekipę, która przyjechała z Radlina, by wspierać swoich duszpasterza. Nad głowami kibiców widać było transparent: „Nasz wikary ma dwa kije, nikt go tutaj nie pobije”.  I sympatycy ks. Grzegorza nie pomylili się. Również innym kapłanom towarzyszyły ekipy parafialnych kibiców. - Taki wspólny wyjazd to świetna okazja, by nawiązać dobre relacje, tak ważne w pracy duszpasterskiej - uważają narciarze w sutannach.

Oprócz dopingu parafian pomocna była spora odwaga i zamiłowanie do szybkiego tempa. Nie zabrakło ich zwycięzcy wśród najstarszych księży czyli ks. prałatowi Władysławowi Nowobilskiemu, powszechnie znanemu z przeprowadzonej 40 lat temu w jedną dobę budowy kościoła w Ciścu. Książka z jego wspomnieniami była prezentem, którym ks. prał. Nowobilski sam obdarowywał innych zawodników.

Jak co roku, dla wszystkich, którzy przyjechali na mistrzostwa przygotowany był poczęstunek. Nad grillowaniem kiełbasek czuwał Marian Szwarc, ojciec ks. Grzegorza, wspierany przez resztę rodziny. - W domu pewnie nikt by mnie nie namówił, żeby na mrozie urządzać grilla, ale tutaj atmosfera jest taka wspaniała, że już od 12 lat nie wyobrażam sobie, żeby mogło mnie tu nie być. To oczywiście wymaga przygotowań, ale dzięki pomocy firmy Kania z Czarkowa mamy pyszne kiełbaski i świetna zabawę - mówi pan Marian, potwierdzając, że to prawdziwie rodzinna impreza. W tym roku również otrzymał za swoje zaangażowanie pamiątkowy dyplom.